Będą podwyżki, nie będzie awantury

Agnieszka Berger
opublikowano: 2007-11-23 00:00

egulator zawiesił uwolnienie cen energii. Spółki obrotu liczą na 15-20 proc. podwyżki. Jeśli tyle dostaną, wojny z URE nie będzie.

172 spółki obrotu nadal podlegają urzędowej taryfie

egulator zawiesił uwolnienie cen energii. Spółki obrotu liczą na 15-20 proc. podwyżki. Jeśli tyle dostaną, wojny z URE nie będzie.

Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE), poinformował 172 spółki obrotu energią, że — wbrew postanowieniu poprzednika sprzed kilku tygodni — nadal obowiązują je taryfy zatwierdzane przez regulatora.

— Wszcząłem z urzędu 172 postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji mojego poprzednika i zawiesiłem ich wykonanie — poinformował Mariusz Swora podczas wczorajszej konferencji prasowej.

Czeski film

Regulator twierdzi, że Adam Szafrański, poprzedni szef urzędu, naruszył prawo, bo zwolnił spółki z taryf, choć na rynku nie było i nie ma konkurencji. Jego zdaniem, zlekceważył przy tym ostrzeżenia Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który miał negatywną opinię o stanie rynku.

Nie zmniejszyło to wcale skali zamętu prawnego z cenami energii. Wręcz przeciwnie. Część spółek obrotu nadal jest zdania, że urzędowe taryfy już ich nie dotyczą, bo rozdzieliły obrót i dystrybucję energii.

— Wciąż obowiązuje komunikat prezesa URE z 28 czerwca 2001 r. zwalniający firmy obrotu z obowiązku przedstawiania taryf do zatwierdzenia — mówi Marek Szymankiewicz, dyrektor departamentu handlu w poznańskiej Enei.

Decyzja regulatora sprzed ponad 7 lat nie objęła tylko dostawców energii zintegrowanych pionowo, ale po lipcowym wydzieleniu obrotu i operatorów sieci takich przedsiębiorstw na rynku już nie ma. Wyjątkiem jest energetyka przemysłowa, która nie świadczy usług szerokiej rzeszy odbiorców, lecz działa na potrzeby konkretnych zakładów. Nie o nią jednak prezesowi URE chodziło.

Najważniejsi adresaci decyzji nowego regulatora to 14 spółek obrotu dostarczających energię klientom dawnych zakładów energetycznych, czyli prawie wszystkim. To u nich Mariusz Swora postanowił przytrzymać ceny na smyczy. Taryfy na energię elektryczną mają działać także w 2008 r. Żeby tak się stało, prezes URE powinien zatwierdzić nowe cenniki do połowy grudnia. Czasu jest bardzo mało, ale regulator twierdzi, że zdąży.

Coś za coś

Ten plan może się powieść, jeżeli regulator i spółki nie wdadzą się w długi spór o przyszłoroczne ceny. Firmy obrotu liczą na co najmniej 15-procentową podwyżkę. Jeśli regulator się na to zgodzi, nie pójdą z nim na prawną wojnę.

— Uznajemy decyzję prezesa za obowiązującą. Czekamy na wytyczne do taryfy na 2008 r. Mamy nadzieję, że regulator uwzględni fakt, że energię na przyszły rok kupowaliśmy o kilkanaście procent drożej niż poprzednio — mówi Iwona Jarzębska, rzeczniczka warszawskiego RWE Stoen.

15-procentowego wzrostu cen w taryfie oczekuje szwedzki Vattenfall.

— To racjonalny poziom, uwzględniając wzrost cen na rynku hurtowym i obowiązki związane z zakupem tzw. czerwonej i zielonej energii — uważa Grzegorz Lot, dyrektor ds. sprzedaży w Vattenfall Sales Poland.

Zdaniem Marka Szymankiewicza, podwyżki powinny wynieść nawet 18-20 proc., bo w przyszłym roku krajowej energetyce zacznie doskwierać niedobór limitów emisji CO2 i zaostrzone normy w zakresie emisji SO2.

Agnieszka

Berger