Bernanke był ważniejszy od danych makro

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 09-07-2008, 00:00

Wtorkowa sesja na amerykańskich giełdach nie należała do spokojnych. W jej pierwszej fazie indeksy gwałtownie wahały się, kilka razy schodząc poniżej poziomów z poniedziałkowego zamknięcia. Przeważyła jednak — na szczęście — żądza zysku. Do zakupu akcji skłoniły inwestorów doniesienia z rynku paliwowego (gdzie cena baryłki ropy straciła kolejne 5 USD) oraz studzące nastroje wystąpienie Bena Bernanke, szefa Fed.

Zadeklarował on, że władze monetarne będą kontynuować program ratunkowy dla firm, które znalazły się w trudnej sytuacji w wyniku kryzysu w segmencie kredytowym. Swoistym paradoksem jest to, że za „kryzys” odpowiedzialne są instytucje, które teraz wyglądają pomocy rządowej. Jak choćby Fannie Mae i Freddie Mac, specjalizujące się w finansowaniu rynku nieruchomości.

Ale nawet słabsze od prognoz dane makro nie zniechęciły graczy do napełniana portfeli. Zapasy hurtowników w maju wzrosły o 0,8 proc., podczas gdy prognoza zakładała aprecjację rzędu 0,6 proc. Z kolei liczba podpisanych umów na sprzedaż domów w maju zmniejszyła się o 4,7 proc. wobec „zaskakującego” wzrostu w kwietniu o 7,1 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu