Bilans raczej dodatni

MK
24-04-2009, 02:20

Jak wskazuje raport Narodowego Banku Polskiego, większość korzyści wynikających z wprowadzenia  euro uwidoczni się w dłuższym okresie. Jednak niektóre pozytywne skutki pojawiają się już w  dniu przyjęcia wspólnego pieniądza. Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego, na  pierwszym miejscu wymienia eliminację kosztów transakcyjnych i ryzyka kursowego.

— Jeszcze rok temu nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak palącą sprawą jest posiadanie stabilnej waluty. Dopiero zawirowania na światowym rynku finansowym nam to uzmysłowiły — mówi specjalista.

Zwraca również uwagę na obniżenie stóp procentowych i łatwiejszy dostęp polskich kredytobiorców do kapitału. A także na to, że dzięki euro wzrośnie konkurencyjność naszych firm na rynku międzynarodowym.

— Łatwa porównywalność ofert cenowych w całej strefie euro pokaże rzeczywisty potencjał rodzimego biznesu. A nie ustępujemy Zachodowi, jeśli tylko istnieją podobne warunki i te same szanse —nie ma wątpliwości Piotr Kalisz.

Powody do zadowolenia powinni mieć też wszyscy, którzy dzisiaj w bankach lub kantorach wymieniają złotego na euro. Unikną przecież opłat z tytułu tych operacji. Ale to, co ucieszy klientów, będzie ciosem dla takich ludzi jak Andrzej Smółka, który od 1992 r. prowadzi w Warszawie kantor. Nie uśmiecha mu się perspektywa zamknięcia punktu i poszukania sobie innego źródła utrzymania.

— Jeszcze zostało mi trochę lat do emerytury, a jednocześnie nie jestem na tyle młody, by myśleć o rozkręcaniu zupełnie nowego biznesu. Trudno się więc dziwić, że nie pałam dużą miłością do unijnej waluty — stwierdza Andrzej Smólka.

Minorowe miny mają również traderzy walutowi, którzy po przerzuceniu się Polski na euro stracą zatrudnienie.

Wspólnej waluty nie może się za to doczekać Dariusz Regliński, właściciel firmy odzieżowej z Poznania. Dużo podróżuje po Europie, zarówno w interesach, jak i prywatnie. I bardzo denerwuje go konieczność wymiany walut.

— Dziś jest taki kurs, jutro będzie zupełnie inny. Trudno więc przewidzieć, jaką realną siłę ma złoty i co można za nią w danym momencie kupić za granicą —narzeka Dariusz Regliński.

Z kolei Jakub Kowalczyk, przedsiębiorca budowlany ze Szczecina, takie rzeczy, jak wymiana waluty w związku z zagranicznymi wojażami, uważa za drobiazg. O wiele bardziej martwią go wydatki, jakie będzie musiał ponieść w ramach przygotowania firmy do przyjęcia euro. Choć liczy, że część działań uda mu się zrealizować z funduszy unijnych.

— Pociesza mnie jedynie to, że w dłuższej perspektywie na wspólnej walucie mój biznes zyska. Tym bardziej że myślę o wejściu ze swoją działalnością na rynek niemiecki — mówi Jakub Kowalczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Bilans raczej dodatni