Biznes apeluje o umiar organów ścigania

opublikowano: 07-02-2019, 22:00

Zrezygnujcie z tworzenia atmosfery zastraszania, z pokazowych zatrzymań biznesmenów i menedżerów — wzywają szefowie największych organizacji przedsiębiorców

Niedawne akcje prokuratury i Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) wobec np. Pawła Olechnowicza, byłego prezesa Lotosu, czy kontrowersyjne utrzymywanie aresztu wobec Piotra Osieckiego, twórcy Altus TFI, wzbudziły ogromne zaniepokojenie czołowych postaci polskiego życia gospodarczego. Na naszych łamach apelują do służb, prokuratury i całego tzw. wymiaru sprawiedliwości o rezygnację z tworzenia atmosfery zastraszania i pokazowych zatrzymań. Ich zdaniem, takie działania nie tylko krzywdzą biznesmenów i menedżerów, uderzają w ich firmy, ale wzbudzają również strach przed inwestowaniem, na czym cierpi cała gospodarka.

Pokazówki wprowadzają atmosferę terroru, a
wtedy zaczynają się bać nie ci, którzy powinni, ale zwykli przedsiębiorcy
prowadzący działalność zgodnie z przepisami. W takiej atmosferze nie będzie
inwestycji, rozwoju, lecz zwijanie działalności, by przeczekać niepewny okres.
Policja, skarbówka i inne służby muszą działać zgodnie z literą prawa. Wszystkie
ważniejsze decyzje muszą być podejmowane przez sąd, a nie na mocy arbitralnego
„widzimisię” prokuratora.
Wyświetl galerię [1/4]

Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP

Pokazówki wprowadzają atmosferę terroru, a wtedy zaczynają się bać nie ci, którzy powinni, ale zwykli przedsiębiorcy prowadzący działalność zgodnie z przepisami. W takiej atmosferze nie będzie inwestycji, rozwoju, lecz zwijanie działalności, by przeczekać niepewny okres. Policja, skarbówka i inne służby muszą działać zgodnie z literą prawa. Wszystkie ważniejsze decyzje muszą być podejmowane przez sąd, a nie na mocy arbitralnego „widzimisię” prokuratora. Robert Gardzinski

Wystarczy wezwać

Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu w latach 2002-16, został zatrzymany przez agentów CBA 29 stycznia 2019 r. Usłyszał zarzuty wyrządzenia spółce szkody majątkowej wysokości 246 tys. zł. Prokuratura złożyła do sądu wniosek o aresztowanie. Sąd go jednak oddalił, argumentując, że aresztowanie „nie jest niezbędne dla zabezpieczenia toku śledztwa”. Sąd nie zastosował też żadnych innych środków zabezpieczających, np. kaucji czy dozoru. Kwestia aresztu nie jest jednak ostatecznie zamknięta, gdyż prokuratura zapowiedziała złożenie zażalenia. Adwokaci Piotra Osieckiego, twórcy i byłego prezesa Altus TFI, twierdzą, że ich klient jest bezprawnie przetrzymywany w areszcie. Uważają, że sędzia, który wydał nakaz aresztowania, zrobił to wbrew postanowieniu sądu apelacyjnego, który rozpatrywał zażalenie prokuratury na decyzję o zamianie aresztu na poręczenie majątkowe (108 mln zł). Domagają się natychmiastowego wypuszczenia biznesmena, podejrzanego o „wyrządzenie szkody wielkich rozmiarów spółce GetBack”, który w areszcie spędził już ponad 3 miesiące. Sąd rozpatrzy ich wniosek za około 2 tygodnie. Te dwa głośne przypadki dały dużo do myślenia przedstawicielom organizacji przedsiębiorców.

— Z niepokojem obserwujemy przybierającą na sile w ostatnim czasie falę zatrzymań i aresztowań przedsiębiorców. Protestujemy przeciwko takim spektakularnym zatrzymaniom, przeprowadzanym tylko w celu przedstawienia zarzutów i złożenia wyjaśnień. Podważa to zaufanie do przedsiębiorcy i firmy, podważa także zaufanie do instytucji państwa — mówi Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan.

Podkreśla negatywne skutki takich działań.

— Nie przesądzamy o odpowiedzialności osób, wobec których prowadzone są postępowania, jednak atmosfera zastraszania i podejrzliwości, którą podsyca fala zatrzymań i aresztowań, nie sprzyja prowadzeniu działalności gospodarczej, zwiększaniu inwestycji, rozwijaniu biznesu. Przedsiębiorcy zaczynają się bać o przyszłość swoich firm. Tym bardziej że rząd przygotowuje nowe przepisy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych, które de facto umożliwią zabieranie przedsiębiorcom ich firm — stwierdza Henryka Bochniarz.

Wojciech Kostrzewa, wiceprezes i rzecznik prasowy Polskiej Rady Biznesu (PRB), uważa, że chodzi o pokazówki bez poszanowania standardów państwa prawa.

— Działania organów ścigania w wielu przypadkach mają charakter pokazowy — wydają się bardziej odpowiadać na oczekiwania polityczne, niż dążyć do wyjaśnienia sprawy. Jednym z bulwersujących przykładów jest dwukrotne aresztowanie Piotra Osieckiego. Dlaczego podjęto taką decyzję, skoro on sam dążył do wyjaśnienia sprawy, nie uchylał się od odpowiedzialności, nie próbował opuścić kraju, a wpłacone za niego poręczenie majątkowe stanowiło rekordową kwotę 108 mln zł? Dlaczego doprowadzono do sytuacji, w której faktycznie utrzymywane jest jednocześnie i poręczenie majątkowe, i areszt? Takie przykłady w połączeniu z planowanymi zmianami w ustawie o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych budzą zaniepokojenie i stanowczy protest Polskiej Rady Biznesu — mówi Wojciech Kostrzewa.

Podkreśla wynikającą z takich praktyk skalę zagrożeń dla firm.

— Organy ścigania mogą za pomocą arbitralnych decyzji doprowadzić do upadku dowolny podmiot gospodarczy, uderzając nie tylko w zatrzymanych, lecz także w ich rodziny, pracowników, otoczenie rynkowe. Trudno oprzeć się wrażeniu, że chodzi o napiętnowanie biznesu i utrwalanie negatywnego wizerunku polskiego przedsiębiorcy — konkluduje wiceprezes PRB.

Na zatrzymanie byłego szefa Lotosu zareagował Business Centre Club. „Z nadzieją i wiarą w wymiar sprawiedliwości odnotowujemy oddalenie przez sąd wniosku o tymczasowe aresztowanie Pawła Olechnowicza, a także umożliwienie mu złożenia zeznań z wolnej stopy, bez kaucji oraz innych warunków ograniczających wolność osobistą. Zwracamy się do wszystkich osób odpowiedzialnych za medialne zatrzymania przedsiębiorców, aby oponowały przeciwko traktowaniu podejrzanego, które stawia go na marginesie społecznym przed udowodnieniem mu winy. Spektakularne, zwłaszcza nieuzasadnione, zatrzymania podważają zaufanie obywateli do instytucji państwa” — czytamy w oświadczeniu Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club.

Podpisali się m.in. Marek Goliszewski, prezes BCC, Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki, Ryszard Kalisz, były minister spraw wewnętrznych, Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów. Sygnatariusze zaznaczają, jak groźne i bolesne w skutkach są pokazowe zatrzymania. „Życie człowieka i jego wizerunek można zniszczyć nie tylko formułując zarzuty, ale także sposobem zatrzymania — poranną godziną, skuciem kajdankami, przewiezieniem karetką więzienną, nagraniami wideo, upublicznianiem informacji ze śledztwa itp. Takie postępowanie skazuje podejrzanego na infamię, społeczny ostracyzm, zanim zapadnie wyrok sądu”. BCC apeluje o stosowanie przymusowych doprowadzeń dopiero wówczas, gdy podejrzani nie stawiają się na żądanie organów ścigania. Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP, za zaistniałą sytuację wini „panoszący się wirus gorączki wyborczej”.

— Zamiast mieć na uwadze skuteczność i adekwatność działań, liczy się chyba bardziej efekt medialny. Tak być nie powinno. Pokazówki wprowadzają atmosferę terroru, a wtedy zaczynają się bać nie ci, którzy powinni, ale zwykli przedsiębiorcy prowadzący działalność zgodnie z przepisami. W takiej atmosferze nie będzie inwestycji, rozwoju, lecz zwijanie działalności, by przeczekać niepewny okres. Policja, skarbówkai inne służby muszą działać zgodnie z literą prawa. Wszystkie ważniejsze decyzje muszą być podejmowane przez sąd, a nie na mocy arbitralnego „widzimisię” prokuratora — mówi Andrzej Malinowski.

Tak było zawsze

Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, również krytycznie ocenia pokazowe akcje wobec biznesmenów i menedżerów, ale winy za taki stan rzeczy upatruje w… błędach systemu prawa.

— Wielkim złem są pokazowe zatrzymania i tzw. areszty wydobywcze, jednak one nie pojawiły się dopiero teraz, za tej władzy. One mają już 30-letnią historię. Była nadzieja, że obecna ekipa skończy z takimi praktykami. Tak się nie stało. Praprzyczyną są jednak wadliwe mechanizmy w państwie, które na to pozwalają — mówi Cezary Kaźmierczak.

Podpowiada, jak powinna wyglądać ich naprawa.

— Przede wszystkim należy skończyć z tzw. aresztami wydobywczymi. Powinny być stosowane jedynie w przypadkach, gdy pozostawanie podejrzanego na wolności zagraża bezpieczeństwu publicznemu. Przecież duża część dowodów to dokumenty, więc areszt jest niezasadny, bo nie ma możliwości mataczenia. Należałoby też uniemożliwić stosowanie tak długotrwałych aresztów tymczasowych — uważa Cezary Kaźmierczak. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu