Pięć dużych organizacji przedsiębiorców domaga się utworzenia państwowego samorządu gospodarczego, do którego z mocy prawa zapisane zostałyby wszystkie firmy. Samorząd byłby kontrolowany przez rząd i finansowany z budżetu państwa. Na jego utrzymanie miałoby iść 0,2 proc. dochodów z podatku VAT — biorąc pod uwagę wpływy z 2009 r., byłoby to nawet 200 mln zł rocznie.
Utworzenie powszechnego samorządu gospodarczego przewiduje projekt ustawy, który powstał z inicjatywy Marka Goliszewskiego, prezesa BCC. Zostanie zaprezentowany na konferencji prasowej 8 marca. "PB" już do niego dotarł.
BCC uzyskał dla swojego pomysłu poparcie Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), Polskiej Rady Biznesu, Związku Rzemiosła Polskiego, Naczelnej Rady Zrzeszenia Handlu i Usług, które zapłaciły ekspertom za napisanie projektu.
Na terenie każdego województwa działałaby izba samorządu gospodarczego kontrolowana przez wojewodę i finansowana z wpływów z podatku VAT. Dotację miałaby obliczać skarbówka i wysyłać na konto izby. Pieniądze te następnie trafiałyby na szczebel centralny. Władze centralne samorządu, kontrolowane przez ministra gospodarki, byłyby wybierane w wyborach powszechnych przez wszystkie firmy. Obecne organizacje biznesowe, które działają na zasadzie dobrowolności, mogłyby nadal funkcjonować.
Projekt BCC i KIG jest zalążkiem poważnego konfliktu w łonie i tak już podzielonego środowiska biznesowego. Przeciwko niemu protestują dwie największe organizacje pracodawców: PKPP Lewiatan oraz Konfederacja Pracodawców Polskich (KPP). Twierdzą, że państwowy samorząd gospodarczy będzie uwikłany politycznie i skazany na porażkę.
Więcej o tej kontrowersyjnej sprawie w czwartkowym Pulsie Biznesu