Biznes o polskim wecie unijnego budżetu

opublikowano: 17-11-2020, 22:00

Przedsiębiorcy komentują stanowisko Polski wobec budżetu UE na lata 2021-27.

Piotr Henicz, wiceprezes i współwłaściciel Itaki, największego biura podróży w Polsce

Nie wyobrażam sobie, żeby to się zmaterializowało. Liczba podmiotów gospodarczych oczekujących na pomoc w związku z pandemią jest tak duża, że mogłoby to doprowadzić do ogromnej liczby upadłości. Dotyczy to nie tylko firm polskich, ale wszystkich z UE. Polska już dziś nie jest najlepiej postrzegana, nie chcę myśleć, jak bardzo pogorszyłby się nasz wizerunek, gdyby przez weto polskiego rządu wszyscy unijni przedsiębiorcy nie dostali pomocy. Mam nadzieję, że rząd dojdzie do porozumienia.

Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan

Polska ryzykuje opóźnieniem, a w ekstremalnym przypadku nawet utratą unijnych pieniędzy na odbudowę gospodarki, które są niezwykle potrzebne. Drugim, rzadziej podkreślanym, ale równie istotnym, elementem jest pogorszenie relacji z Komisją Europejską i całą wspólnotą. Skutkiem mogą być np. opóźnienia w procesie notyfikacji, które mogliśmy obserwować już wiosną, kiedy zamiast tygodnia proces trwał miesiąc. Poza realnymi stratami w budżecie ryzykujemy poważnym pogorszeniem wiarygodności biznesowej Polski. Jeśli dyskusja dotycząca praworządności trwa miesiącami, a Polska nie chce poddać się jej regułom, to traci reputację na rynku inwestycyjnym. Możemy spierać się o sposób definiowania praworządności, ale nie prezentować się na czołówkach gazet jako kraj, który odrzuca praworządność.

Adam Uszpolewicz, prezes Avivy

Jako biznes nie zajmujemy stanowiska w kwestiach politycznych, tylko ekonomicznych. W naszym bazowym scenariuszu zakładamy, że kraje UE dojdą do porozumienia w sprawie budżetu na lata 2021-27 i funduszu odbudowy po pandemii. Europa Środkowa, w tym Polska, może być jednym z największych beneficjentów netto tego ambitnego budżetu. Jest szansa, że fundusze unijne pozostaną jednym z motorów naszej gospodarki. Według danych Eurostatu pod względem ekonomicznym na razie przechodzimy pandemię najłagodniej w UE. Skorzystanie z funduszu odbudowy może pomóc nie tylko w ożywieniu gospodarki po pandemii, ale też podnieść jej rangę w UE. Nadal potrzebujemy funduszy unijnych, aby dokończyć nadrabianie cywilizacyjnych zaległości, sfinansować transformację energetyczną, poprawić stan środowiska. Fundusz odbudowy przewiduje po raz pierwszy w historii UE wspólne pożyczanie pieniędzy, dzięki czemu kraje takie jak Polska uzyskają tańszy dostęp do finansowania, korzystając z wyższych ratingów czołowych krajów UE. Korzyści z udziału w tym innowacyjnym programie wydają się większe od ryzyka.

Michał Jarczyński, prezes Arctic Paper

Pieniądze z budżetu UE mają być znaczącym źródłem sfinansowania polskich inwestycji w kolejnych latach, zwłaszcza w kontekście rosnącego deficytu budżetowego spowodowanego pandemią i kosztami minimalizowania jej skutków. Według założeń rządowych mają one być jednym z głównych źródeł finansowania inwestycji infrastrukturalnych, w tym transformacji energetyki. Ich brak znacznie osłabi także możliwości inwestycyjne samorządów. Unijnych pieniędzy nie zastąpią kredyty z BGK czy innych narodowych funduszy, bo te mają charakter zwrotny. Polityka rządzi się swoimi prawami i nadszedł czas na publiczne oświadczenia, deklaracje i licytowanie wysoko. Potem przyjdzie czas na wyciszenie emocji, negocjacje w zaciszu gabinetów, politykę brukselskich „szerpów” i zmiękczanie pryncypialnych stanowisk. Jestem przekonany, że za kilka miesięcy, gdy ochłoną emocje, zostanie ogłoszony kompromis, który pozwoli na uruchomienie budżetu na całą perspektywę, a nie tylko działanie w ramach corocznego prowizorium, gdyż takie rozwiązanie nie pozwoli na finansowanie inwestycji, których realizacja ma potrwać kilka lat, czyli 99 proc. planowanych projektów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane