BIZNES ZA RZADKO SIĘGA PO INTERNET

Karol Wieczorek
opublikowano: 21-06-1999, 00:00

BIZNES ZA RZADKO SIĘGA PO INTERNET

Bezpieczeństwo transakcji zapewni sukces komercyjnemu Internetowi

BEZPIECZEŃSTWO DECYDUJE: Obawy o bezpieczeństwo są obecnie najistotniejszym czynnikiem decydującym o powodzeniu handlu elektronicznego. Około 94 proc. ankietowanych przez nas użytkowników Internetu skorzystałoby z bezpiecznych transakcji elektronicznych. Z powodów psychologicznych największym zainteresowaniem cieszą się zabezpieczenia sprzętowe — stwierdza Paweł Przewięźlikowski, wiceprezes w firmie ComArch. fot. Grzegorz Kawecki

Dalszy rozwój Internetu i handlu elektronicznego zależy w głównej mierze od zapewnienia porządnych regulacji prawnych i wspierania zastosowań nowoczesnej technologii przez decydentów. Zasmuca fakt, iż postulaty postawione prawie pięć lat temu są w dalszym ciągu aktualne.

Obserwowany od kilku lat burzliwy rozwój Internetu zachęca coraz więcej firm do robienia interesów w sieci. Jednakże wiele przedsiębiorstw nie uznaje za konieczne inwestowania w działalność w „globalnej pajęczynie”. Obecnie ich wstrzemięźliwość potwierdzić może stosunkowo mała liczba potencjalnych klientów korzystających z tego medium.

Według optymistycznych szacunków, mamy obecnie w Polsce około 2 mln osób korzystających z Internetu. Pierwsze pytanie, które rodzi się przy tej okazji, to: jak wiele z tych osób korzysta z sieci na tyle często, że można zakwalifikować je jako internautów z krwi i kości. Wielu specjalistów, próbujących odpowiedzieć na to pytanie, stwierdza, iż za obywateli sieci można uznać około połowy z nich. Trzeba przyznać, że 1 mln osób to niewiele jak na 40-mln państwo leżące w Europie. Ogólne szacunki wskazują, że pod względem rozwoju rynku internetowego nasz kraj ma poślizg względem cywilizowanego świata, sięgający nawet czterech lat. Tak się dzieje w stosunku do Stanów Zjednoczonych, z kolei od krajów europejskich dzieli nas mniej więcej dwuletni dystans.

— Przy okazji prognozowania dalszego rozwoju komercyjnego Internetu w Polsce w znacznym stopniu powinniśmy patrzeć na doświadczenia państw zachodnich. Sądzę, że w ponad 80 proc. zjawiska te są powtarzalne, a zaledwie minimalna część jest specyficzna dla danego kraju. Dlatego wszystkie nasze analizy opieramy na cudzych doświadczeniach. Naszym zdaniem, szanse na to, że gospodarka elektroniczna będzie odgrywać w Polsce poważną rolę, już niedługo okażą się większe niż się wydaje wielu specjalistom — uważa Paweł Przewięźlikowski, wiceprezes w firmie ComArch.

Krzewić wiedzę

Nie wszyscy jednak podzielają zdanie naszego rozmówcy. Głównym tego powodem jest świadomość niskich nakładów na informatyzację w naszym kraju, które w konsekwencji powinny mieć wpływ na kształtowanie obrazu informatyki w społeczeństwie. Trudno bowiem oczekiwać rozwoju zastosowań nowoczesnych technologii w społeczeństwie bez należytego inwestowania w tego typu rozwiązania w administracji publicznej i przędsiębiorstwach.

To takie właśnie inwestycje mają oswoić ludzi z komputerami, zapewnić im swobodny dostęp do informacji i zachęcić do korzystania z nowoczesnych technologii. Zdaniem autorów raportu zatytułowanego „Rozwój informatyki w Polsce”, którego oficjalna prezentacja odbędzie się w dniu dzisiejszym, stan polskiej informatyki jest, delikatnie mówiąc, nie najlepszy.

— Raport ten jest kontynuacją raportu powstałego po 1. Kongresie Informatyki Polskiej, który odbywał się ponad cztery lata temu, oraz wynikiem dyskusji, jakie miały miejsce podczas 2. Kongresu Informatyki Polskiej. Podjęliśmy trud weryfikacji opisu stanu polskiej informatyki zawartego w raporcie 1. kongresu. Jak się okazało, nawet po upływie czterech lat, treści zawarte w raporcie 1. kongresu są w znaczącej części dalej aktualne — mówi Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji i szef zespołu autorskiego raportu „Rozwój informatyki w Polsce”.

Mało inwestycji

Autorzy raportu alarmują, że w naszym kraju nadal nie docenia się roli, jaką odgrywa informatyka w rozwoju nowoczesnej gospodarki. Zarzut nieświadomości skierowany jest zarówno do rządu, administracji państwowej, jak i zarządzających gospodarką.

Na potwierdzenie tezy, że nasz kraj ma znaczne opóźnienia w zastosowaniach informatyki w stosunku do potrzeb i możliwości, podaje się konkretne liczby. Polski rynek informatyczny oceniany jest w 1998 roku na około 10 mld zł, co jest wartością zaledwie porównywalną do nakładów informatycznych w krajach o mniejszym potencjale gospodarczym, takich jak Czechy czy Węgry. Tak więc, aby odrobić dystans dzielący nas od państw Europy Zachodniej, trzeba by wydawać co roku dwa razy więcej środków niż obecnie. Zwolenników tezy o konieczności podniesienia nakładów na informatyzację nie brakuje, choć są również zwolennicy kontynuowania obecnej linii rozwoju.

— Nie sądzę, aby celowe było wymuszanie na wszystkich przedsiębiorstwach ogromnych nakładów na informatykę. Moim zdaniem, bardziej zasadne jest systematyczne informatyzowanie tych dziedzin działalności firm, które w danej chwili są najbardziej uzasadnione. Wdrażanie potężnych systemów informatycznych ma sens w dojrzałych i ustabilizowanych przedsiębiorstwach, a nie w firmach dopiero nabierających rozpędu. Dlatego bardziej powinniśmy skoncentrować się na racjonalizacji wydatków niż ich kwotowaniu — podkreśla Paweł Przewięźlikowski.

Brak regulacji

Autorzy raportu są zdania, że spontaniczny szybki rozwój Internetu oraz handlu elektronicznego w Polsce bez pomocy państwa staje się znacznie utrudniony i czasami niemożliwy.

Handel elektroniczny w skali światowej niesie dla naszego kraju nowe możliwości rozwoju, chociaż obecnie zjawisko to można traktować w Polsce jeszcze jako marginalne. Przyczynami powolnego rozwoju tych technik w Polsce jest przede wszystkim brak uregulowań prawnych i technik zapewniających bezpieczeństwo przeprowadzanych transakcji, brak odpowiedniej infrastruktury telekomunikacyjnej oraz stosunkowo niskie nasycenie komputerami z dostępem do Internetu gospodarstw domowych. Poważną barierą jest zarówno ograniczone rozpowszechnienie systemu płatności bezgotówkowych, jak również obawy związane z możliwością dokonywania kradzieży danych przy korzystaniu z nich w transakcjach zawieranych drogą elektroniczną.

Jednym z głównych postulatów, którego realizacja przyczyni się do rozwoju informatyki, jest uregulowanie statusu prawnego dokumentu i podpisu elektronicznego, który w tej chwili jest zupełnie przemilczany przez prawo. Jednocześnie trzeba zdać sobie sprawę, że regulacje prawne nie zawsze nadążają za technologią, dlatego rynek powinien kierować się również solidnymi zasadami etycznymi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Wieczorek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / BIZNES ZA RZADKO SIĘGA PO INTERNET