FoodCare nie może sprzedawać napoju Tiger, więc wprowadza na rynek podobny pod inną nazwą.
Długo potrwa batalia prawna o markę napoju energetycznego Tiger między FoodCare, a koalicją Dariusza Michalczewskiego, jego fundacji i grupy Maspex. FoodCare nie zamierza bezczynnie czekać na wyroki sądów. Skoro obowiązuje go na razie sądowy zakaz sprzedaży produktów Tiger, zdecydował się produkować i sprzedawać napój energetyczny Black. Pod wieloma względami przypomina on lansowany wcześniej napój Tiger Black.
"Stworzony przez FoodCare popularny napój energetyzujący nie zniknął z oferty firmy. Jesteśmy autorem oryginalnej receptury i twórcą marki Tiger. W związku z próbami zablokowania konsumentom możliwości spożywania ich ulubionego napoju, w sklepach dostępna będzie bezsporna edycja specjalna opakowania produktu pod nazwą Black Energy Drink" — pisze w oświadczeniu FoodCare.
Informuje, że odwołał się od niekorzystnego postanowienia sądu w Krakowie.
— To zastanawiająca sekwencja zdarzeń. Na początku sprzedaż przez FoodCare napojów Tiger na bazie licencji Dariusza Michalczewskiego. Po kilku latach przejście na Black Tigera, odmowa płacenia opłaty licencyjnej i próba udowodnienia, że Dariusz Michalczewski z tym produktem nie ma nic wspólnego. A w chwili zablokowania sprzedaży przez sąd wprowadzenie napojów Black — komentuje Dorota Liszka, rzecznik Maspeksu.