Branża mleczna przejmie pałeczkę lidera inwestycji

Producenci mięsa dostali zadyszki. Ich inwestycje czeka bolesna weryfikacja. Takiego problemu nie mają producenci mleka

Najwięcej przez ostatnich 11 lat zainwestowali polscy producenci mięsa. Według danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, mięsne nakłady inwestycyjne [nie uwzględniając branży drobiarskiej — red.] przekroczyły 10,5 mld zł. To niemal jedna szósta sumy, którą na inwestycje przeznaczyła w tym czasie cała branża spożywcza, i kwota, za którą można byłoby wybudować pięć Stadionów Narodowych. Czasy inwestycji w mięsie się jednak skończyły — przekonują przedsiębiorcy.

Czas weryfikacji

— Branża była dotychczas motorem, ale dzisiaj widać, że jest przeinwestowana. Duże budżety inwestycyjne były zasługą najpierw funduszy przedakcesyjnych, a później unijnych, które trafiły w dużej mierze właśnie do producentów mięsa. Trudną sytuację widać chociażby po wynikach finansowych zakładów mięsnych i kolejnych upadłościach — mówi Maciej Duda, prezes PKM Duda.

Tylko w tym roku wnioski o upadłość złożyły PMB Białystok, Grupa MAT i mniejsze zakłady, jak małopolskie Polskie Mięso czy Zakłady Mięsne Cieszyn. — Branżę czeka weryfikacja decyzji inwestycyjnych podejmowanych w ostatnich latach, zwłaszcza przy ogromnym rozdrobnieniu tego sektora i coraz niższych marżach — twierdzi Paweł Sobków, wiceprezes ZM Henryk Kania.

Według danych GUS, średnia rentowność branży mięsnej w zeszłym roku wyniosła 1,5 proc. Wydatków na zwiększenie mocy nie obawia się natomiast branża drobiarska, która w ciągu 11 lat wydała „tylko” 2,2 mld zł. Drosed wydaje rocznie średnio 20 mln w rozbudowę mocy. Cedrob otworzył właśnie wytwórnię pasz, buduje zakład ubojowy i wylęgarnię piskląt. Łącznie przeznaczy na to 240 mln zł. Natomiast w Chinach i Indonezji powstają dwa drobiarskie zakłady Grupy Konspol. Łączna wartość tych projektów to ponad 20 mln EUR (82 mln zł).

Mleko się rozlewa

Inwestycyjną pałeczkę po zakładach mięsnych mogą przejąć mleczarze, druga dotychczas najmocniej inwestująca branża spożywcza, choć — jak deklarują jej przedstawiciele — wciąż niedoinwestowana. Mocy brakuje największym polskim grupom. Mlekovita nakładem kilkudziesięciu milionów złotych rozbudowuje zakłady w Wysokiem Mazowieckiem i Baranowie. Edward Bajko, prezes Spomleku, deklarował na łamach „PB”, że jego grupa intensywnie poszukuje partnera albo firmy do przejęcia, żeby móc produkować więcej. Tylko w tym roku zarządzana przez niego firma odnotowuje 40-procentowy wzrost sprzedaży serów dojrzewających i wykorzystuje cały potencjał produkcyjny. Moce chcą zwiększać również mniejsi gracze, jak wielkopolskie Ceko, które za 10 mln zł rozbudowuje zakład produkujący sery.

— Polskie sery podbijają zagranicę i nie nadążamy z produkcją. Na pewno będziemy więc rozbudowywać zakłady — zapewnia Dariusz Sapiński, prezes Mlekovity. Spółdzielnia miała również plany budowy zakładu w Chinach, ale nie podjęła jeszcze ostatecznych decyzji.

Piwo po załamaniu

Planami inwestycyjnymi nie chce się natomiast chwalić branża piwowarska, która obecnie znajduje się na najniższym stopniu inwestycyjnego podium z nakładami wynoszącymi 7 mld zł.

— Zwiększanie mocy produkcyjnych zakończyliśmy w 2009 r. — mówi Wojciech Mrugalski, kierownik ds. komunikacji w Kompanii Piwowarskiej (KP). Później, zdaniem KP, nastąpiło załamanie rynku, więc nie było potrzeby zwiększania zdolności. Grupa Żywiec też się chwali tylko przeszłością.

— Od 2002 r. zainwestowaliśmy w polskie piwowarstwo prawie 2,5 mld zł — podsumowuje Sebastian Tołwiński, rzecznik Grupy Żywiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu