Braster złapał koło ratunkowe

opublikowano: 06-03-2019, 22:00

Telemedyczna spółka, której kończą się pieniądze, może dostać do 44 mln zł finansowania. Ceną jest znaczące rozwodnienie akcjonariuszy

Braster, produkujący urządzenia do badania piersi, może złapać drugi oddech. Spółka poinformowała we wtorek wieczorem, że podpisała warunkową umowę z funduszem, zarządzanym przez zarejestrowaną w Londynie grupę Alpha Blue Ocean. Na jej mocy może pozyskać maksymalnie 44 mln zł, płatnych w 17 ratach. W zamian wyemituje obligacje, wymienne na warranty subskrypcyjne, które z kolei będą mogły być wymienione na akcje.

Technologia, wykorzystywana przez Brastera, którego prezesem jest Marcin Halicki, została w tym tygodniu skrytykowana przez grono czołowych polskich onkologów, podważających jej przydatność w badaniu kobiet. Spółka, która ma pieniądze na funkcjonowanie do maja, znalazła jednak inwestora, który jest gotów dostarczyć jej gotówki.
Wyświetl galerię [1/2]

HUŚTAWKA NASTROJÓW:

Technologia, wykorzystywana przez Brastera, którego prezesem jest Marcin Halicki, została w tym tygodniu skrytykowana przez grono czołowych polskich onkologów, podważających jej przydatność w badaniu kobiet. Spółka, która ma pieniądze na funkcjonowanie do maja, znalazła jednak inwestora, który jest gotów dostarczyć jej gotówki. Fot. WM

— To produkt strukturyzowany, który daje nam możliwość zrefinansowania obligacji i kontynuowania działalności w perspektywie półtora roku do dwóch lat, niestety za cenę znaczącego rozwodnienia dotychczasowych akcjonariuszy. Uruchomienie tego finansowania uzależnione jest od zgody walnego zgromadzenia i Komisji Nadzoru Finansowego. Oceniam, że realnie pierwsze pieniądze będą mogły się pojawić w spółce pod koniec maja, czyli w momencie, gdy skończy się nasz zapas gotówki — mówi Marcin Halicki, prezes Brastera.

Podczas środowej sesji giełdowej kurs spółki szedł w górę o 30 proc., do 2,84 zł. Oznacza to kapitalizację na poziomie 26 mln zł.

Dodruk akcji

To, jak znaczące będzie rozwodnienie dotychczasowych akcjonariuszy, nie jest jeszcze jasne.

— Uzależnione jest to od tego, na jakim poziomie będzie kształtował się kurs akcji na GPW. Sam posiadam pakiet akcji spółki, więc z tej perspektywy bardziej korzystne byłoby zapewne pozyskanie finansowania w innej formie. Na tym etapie takiej możliwości jednak nie było, a jako prezes muszę dbać o to, by Braster mógł kontynuować działalność — mówi Marcin Halicki.

Przypomnijmy, że w maju zapada emisja obligacji z 2017 r., w ramach której Braster pozyskał 10,5 mln zł. Wiadomo już, że nie ma co liczyć na ich spłatę w terminie.

— Nie będziemy dysponowali w maju kwotą, pozwalającą na wykup obligacji w całości. Liczymy na to, że obligatariusze zgodzą się na rozłożenie płatności na raty — tak, byśmy mogli jednocześnie spłacić im 100 proc. kapitału i kontynuować działalność — mówi Marcin Halicki.

Braster zadebiutował na rynku NewConnect w 2012 r., a trzy lata później przeniósł się na duży parkiet. W 2016 r. do sprzedaży na rynku polskim weszło opracowane przez niego urządzenie, służące do profilaktycznego badania piersi przy wykorzystaniu metody termograficznej (krytykowanej ostatnio przez onkologów). Rok później spółka zebrała 40,5 mln zł w ramach publicznej emisji akcji. Do tej pory nie udało jej się jednak zbudować znaczącej sprzedaży. W ciągu trzech kwartałów ubiegłego roku Braster wykazał 0,44 mln zł przychodów, notując jednocześnie 15,2 mln zł straty na poziomie netto. Rok wcześniej w tym okresie stracił prawie 18 mln zł.

Nieustające poszukiwania

Pozyskanie warunkowego finansowania od Alpha Blue Ocean nie było podstawowym scenariuszem, na którego realizację liczyła spółka. Na początku stycznia walne zgromadzenie Brastera przegłosowało dużą emisję akcji serii K, która miała być skierowana do nowego inwestora.

— Intensywne poszukiwania inwestora, zainteresowanego objęciem tej emisji, zaczęłysię we wrześniu. To nie był dobry moment, bo zmienialiśmy wtedy model biznesowy i przychody spółki były minimalne. Wciąż prowadzimy rozmowy z kilkoma potencjalnymi inwestorami — mówi Marcin Halicki.

Spółka w końcówce ubiegłego i na początku tego roku podpisała nowe kontrakty i chwali się rozwojem sprzedaży m.in. w Bułgarii, a także na Ukrainie i w Indiach.

— Wyniki się poprawią, więc liczymy na to, że uda nam się jednak pozyskać inwestora, zainteresowanego nową emisją, i nie będziemy musieli wykorzystywać w całości finansowania strukturyzowanego — mówi Marcin Halicki.

Potencjalny inwestor Brastera nie ma długiej historii na rynku — oficjalnie inwestuje od 14 miesięcy. Zdążył już jednak zaangażować się w finansowanie kilkunastu przedsiębiorstw z różnych krajów europejskich, działających głównie w sektorach ochrony zdrowia, energii czy technologii — i potrzebujących kapitału na kontynuowanie działalności.

Jeszcze pod koniec 2017 r. fundusz zaczął finansować — na zasadach podobnych do tych, jakie mają obowiązywać w przypadku Brastera — szwedzką spółkę Obducat, produkującą mikro- i nanoukłady, wykorzystawne m.in. w produkcji mikroskopów elektronowych. Pod koniec lutego tego roku zadeklarował finansowanie na zbliżonych zasadach notowanej we Frankfurcie spółki biotechnologicznej Mologen. Jak czytamy na stronie internetowej, w ciągu nieco ponad roku fundusze zarządzane przez Alpha Blue Ocean podpisały umowy w sprawie finansowania różnych spółek w kwocie przekraczającej 1 mld EUR.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy