Akcje Brastera pożyczono z troski

opublikowano: 27-03-2019, 22:00

Menedżerowie Brastera tłumaczą, dlaczego pożyczyli akcje potencjalnemu inwestorowi, a spółka kontruje krytykę onkologów.

0 — tylu od połowy marca jest akcjonariuszy telemedycznego Brastera, którzy mają więcej niż 5 proc. akcji. Ostatnim dużym inwestorem było OFE PZU, ale zdecydowało się zejść pod próg. Dla spółki rozproszony akcjonariat jest sporym problemem, bo potrzebuje zgody walnego zgromadzenia na przeprowadzenie emisji akcji i warrantów subskrypcyjnych, które ma objąć warunkowy inwestor — European High Growth Opportunities Securitization Fund (EHGOSF).

Brasterowi, którego prezesem jest Marcin Halicki, kończą się
pieniądze na prowadzenie działalności. Inwestor pożyczy spółce pieniądze
dopiero po zgodzie walnego zgromadzenia na emisję, do czego być może dojdzie
dopiero w maju.
Zobacz więcej

DECYDUJĄCE MIESIĄCE:

Brasterowi, którego prezesem jest Marcin Halicki, kończą się pieniądze na prowadzenie działalności. Inwestor pożyczy spółce pieniądze dopiero po zgodzie walnego zgromadzenia na emisję, do czego być może dojdzie dopiero w maju. Fot. Marek Wiśniewski

Uchwałę w tej sprawie można podjąć tylko wtedy, gdy na walnym reprezentowana jest co najmniej jedna trzecia kapitału. Na poprzednich WZA — mimo obecności PZU — nie udawało się osiągnąć tego progu i menedżerowie Brastera zakładają, że podobnie będzie na walnym 2 kwietnia. W tej sytuacji uchwałę — już bez wymogu kworum — będzie mogło podjąć walne zwołane miesiąc później.

Warunkowy inwestor ma przekazać spółce maksymalnie 44 mln zł w 17 ratach w zamian za obligacje, wymienne na warranty subskrypcyjne, które następnie mają być wymieniane na akcje nowej emisji. Spółka na gwałt potrzebuje pieniędzy, bo z pozyskanych w ofercie publicznej w 2017 r. 40,5 mln zł już niewiele zostało, a w maju zapadają obligacje na 10,5 mln zł.

Tymczasem  8 marca, czyli trzy dni po podpisaniu umowy z inwestorem, menedżerowie Brastera — prezes Marcin Halicki i wiceprezes Henryk Jaremek — pożyczyli mu akcje. Chodzi o 300 tys. walorów, czyli 3,3 proc. kapitału zakładowego spółki. Spytaliśmy Brastera o cel tej transakcji i jej warunki. Spółka wyjaśnia, że pożyczka była jednym z warunków umowy inwestycyjnej.

„Zwrot pożyczonych akcji nastąpi w terminie 24 miesięcy, licząc od daty podpisania warunkowej umowy inwestycyjnej, po spełnieniu określonych warunków wskazanych w umowie pożyczki akcji. Pożyczka akcji nastąpiła nieodpłatnie. Panowie Jaremek i Halicki nie mają żadnej umowy regulującej ich przyszłe relacje ze spółką ani żadnych warunków, które byłyby uzgodnione z EHGOS Fund. Pożyczka została udzielona przez panów w trosce o dobro spółki”— głosi odpowiedź Brastera na nasze pytania.

Tymczasem poza kłopotami finansowymi Braster ma też ostatnio problemy wizerunkowe. Pisaliśmy w „PB”, że dziewięciu znanych polskich lekarzy i specjalistów w dziedzinie onkologii wystosowało na początku marca oświadczenie, w którym stwierdzili, że wykorzystywana w urządzeniu Brastera termografia nie jest uznaną metodą wykrywania raka piersi, a w kolejnych tygodniach w publicznych wypowiedziach podważali użyteczność produktu spółki. Spółka odpierała zarzuty, podkreślając, że jej urządzenie może uzupełniać standardowe metody diagnostyczne i profilaktyczne (choć ich nie zastępuje). Znalazła wsparcie u prof. Jana Kotarskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej. W rozesłanym mediom stanowisku wskazuje on, że metoda Brastera może być wykorzystywana jako uzupełnienie w diagnostyce patologii piersi.

„Badanie piersi tym narzędziem może okazać się pomocne w gabinecie lekarza pierwszego kontaktu lub lekarza ginekologa przed standardowymi procedurami diagnostycznymi (USG piersi, mammografia). Odpowiedź na to powinny przynieść wyniki wieloośrodkowego badania, przeprowadzonego w ramach projektu Innomed, których publikacji spodziewamy się w najbliższych tygodniach” — głosi stanowisko towarzystwa.

wyjaśnienie:

W pierwotnej wersji artykułu podano, że warunkowy inwestor po zawarciu umowy pożyczki z menedżerami Brastera może od dwóch tygodni obracać akcjami spółki na GPW. Braster informuje, że nie ma takiej możliwości.

"Zgodnie z opublikowanym w dniu 11 marca 2019 r. raportem bieżącym, zostały zawarte umowy między prezesem zarządu Marcinem Halickim i wiceprezesem zarządu Henrykiem Jaremkiem a inwestorem (European High Growth Opportunities Securitization Fund), na mocy których członkowie zarządu zobowiązali się udzielić pożyczek, każdy po 150.000 szt. akcji, na rzecz inwestora. Umowy pożyczek będą zrealizowane w momencie, gdy zostaną spełnione określone warunki umowy inwestycyjnej tj. musi zostać udzielona zgoda Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy na emisję akcji i warrantów subskrypcyjnych inwestorowi. Jeżeli spółka otrzyma zgodę na realizację warunkowej umowy inwestycyjnej, dopiero akcje zostaną przekazane na rachunek inwestora" - podał Braster w przekazanym redakcji w czwartek stanowisku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy