Komisja Europejska karci Polskę za brak determinacji w ograniczaniu zadłużenia kraju. Nie uwierzyła w plan Donalda Tuska, aby deficyt finansów publicznych w 2012 r. zbić do 2,9 proc. (z 7,2 proc. w 2009 r.). Półtora miesiąca temu taką deklarację rząd wysłał do Komisji.
- Żeby to się udało, potrzebne są ambitniejsze reformy – taka odpowiedź przyszła wczoraj.
Rząd jednak obstaje przy swoim.
Wymiana uprzejmości
Brukselscy analitycy wytykają polskim władzom przede wszystkim opieszałość. Z planu wynika, że wyraźne obniżenie deficytu nastąpi dopiero w 2012 r.
- Naprawa finansów publicznych skoncentrowana jest nadmiernie na ostatnich latach objętych programem. Konieczne jest przyspieszenie – pisze KE.
Ale Bruksela ma wątpliwości, czy nawet taka naprawa ma szansę powodzenia. Rząd w programie wielokrotnie wspomina o ograniczeniu wydatków państwa, ale – zdaniem Komisji – nie przedstawia działań, które umożliwią ograniczenie z roku na rok deficytu o połową.
- Planowane na lata 2011 i 2012 ograniczenia wydatków nie zostały poparte wystarczająco konkretnymi rozwiązaniami. Konieczne jest podjęcie ambitniejszych reform – apeluje Bruksela.
Rząd nie czuje się jednak winny. Ludwik Kotecki, wiceminister finansów, w odpowiedzi na list zapewnia, że przedstawiona ścieżka jest wiarygodna i optymalna.
- Z jednej strony pozwoli nam na przeprowadzenie ambitnego programu inwestycji infrastrukturalnych skumulowanych w latach 2010-2011 (stąd gwałtowne ograniczenie deficytu po 2011 r.), z drugiej zapewni przyspieszenie wzrostu gospodarczego – przekonuje Ludwik Kotecki.
Dodaje, że popyt na polskie papiery skarbowe jest silny.
Cud nad Wisłą
Wielu ekonomistów przyznaje jednak rację Komisji. Również nie rozumieją, w jaki sposób bez reform problemy finansów publicznych nagle się rozwiążą.
- W programie w 2012 r. obniżenie deficytu następuje w sposób cudowny. Tak jakby Jacek Rostowski, minister finansów, zapewniał, że zmieni wodę w wino, w dodatku wino z najwyższej półki – komentuje Krzysztof Rybiński, profesor Szkoły Głównej Handlowej.
Warto jednak przypomnieć, że w ubiegłym tygodniu rekomendacje na ten sam temat dawał Polsce Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW). Przesłanie było jednak dokładnie przeciwne do tego, jakie formułuje KE. Polska – zdaniem MFW – powinna nie spieszyć się ze zbijaniem deficytu.
- Obniżenie deficytu do 3 proc. w 2012 r. byłoby zbyt restrykcyjne. Wzrost gospodarczy jest zbyt kruchy – przekonywał Paul Thomsen, szef misji MFW w Polsce.