Bruksela poczeka z wolnym cukrem

Kwota produkcyjna dla Polski może być większa, ale na to trzeba poczekać jeszcze kilka lat.

Wprowadzona sześć lat temu reforma rynku cukru zmniejszyła kwoty produkcyjne dla Polski z 2 mln ton do 1,4 mln. To nie pokrywa krajowego zapotrzebowania, które przekracza 1,6 mln ton. Zdaniem przetwórców branży spożywczej, tak stworzony deficyt winduje ceny cukru i rocznie przepłacamy za niego 2 mld zł, z czego 60 proc. mogłoby zostawać w rękach producentów, a 40 proc. wprost w rękach konsumentów kupujących cukier.

Dzisiaj unijne ceny cukru odbiegają od światowych o około 300 EUR za każdą tonę. Jak nieoficjalnie mówi się w Brukseli, od 2014 r. nasz cukrowy limit może zostać zwiększony o 5-10 proc. Wówczas Unia ma się bacznie przyglądać, jak zmieni to konkurencję i ceny. Na uwolnienie rynku nie powinniśmy jednak w najbliższym czasie liczyć. Głosowanie nad ostatecznym kształtem polityki rolnej UE, w tym rozwiązań na rynku cukru, odbędzie się 23-24 stycznia.

— Zniesienie kwot nie nastąpi wcześniej niż w 2018 r., m.in. ze względu na dużą siłę Niemiec i Francji, którym nie na rękę jest uwolnienie tego rynku [oba kraje mają około 50-procentowy udział w unijnym rynku cukru — red.]. Najbardziej prawdopodobną datą rezygnacji z kwotowania wydaje sie jednak być 2020 r. — mówi Jarosław Kalinowski, europoseł. Zresztą nawet stanowisko polskiego rządu to właśnie utrzymanie kwot.

— Przecież polskie władze są beneficjentem tej sytuacji, bo co roku pobierają wysoką dywidendę z Krajowej Spółki Cukrowej (KSC) — komentuje Marek Zagórski, prezes Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej. KSC to ostatnia spółka cukrownicza pozostająca wciąż w rękach państwa. Jej udziały w polskim rynku cukru sięgają 40 proc. i w roku obrotowym 2011/2012 (zakończonym 30 września) wypracowała 500 mln zysku netto przy przychodach równych 2,3 mld zł. Właśnie tak wysoką rentowność branży cukrowej mają za złe przetwórcy.

— Jako branża jesteśmy coraz bliżej bycia pod kreską, a w tym czasie spółki cukrowe odnotowują rekordowe zyski — mówi Iwona Jacaszek, wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Z wyliczeń Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wynika, że rentowość całego przemysłu spożywczego wynosi średnio 4 proc., podczas gdy cukrownictwa 19 proc. Tym niemniej cukrownicy tłumaczą, że uwolnienie rynku cukru doprowadzi do zapaści całego sektora, bo nie będą w stanie konkurować z dużo tańszym cukrem z trzciny cukrowej wyprodukowanym w Brazylii.

— Rzeczywiście nie wiemy dzisiaj, co zrobić, gdy popyt na cukier z buraka cukrowego będzie spadał. Dotychczas spora ilość cukru zużywana była do biopaliw, ale Komisja Europejska chce ograniczyć ich produkcję. Wtedy moglibyśmy więc za dużo cukru na rynku — komentuje prof. Andrzej Babuchowski ze Stałego Przedstawicielstwa Rzeczypospolitej Polskiej przy Unii Europejskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy