Budowa e-firmy to trudne zadanie

Grzegorz Zięba
opublikowano: 22-12-2000, 00:00

Budowa e-firmy to trudne zadanie

Internet długo wydawał się świetnym medium do prowadzenia własnej firmy, jednak ten optymizm został dość szybko zweryfikowany. Uruchomienie e-przedsięwzięcia nie jest bowiem rzeczą łatwą i nie ma zbyt wielu podobieństw do tradycyjnego biznesu.

Obserwując firmy już funkcjonujące w Internecie, można stwierdzić pewne prawidłowości. Są branże, które świetnie się rozwijają, korzystając z tego medium.

— Sukces odnosi obrót w sieci dobrami niematerialnymi, takimi jak informacja czy programy komputerowe. Dobrze jest też znaleźć jakąś niszę rynkową. Świetnie sprawdzają się np. witryny, prowadzące obrót przedmiotami kolekcjonerskimi — twierdzi Maciej Jańca z firmy doradczej Viaengel.

Fenomenem jest rozkwit witryn oferujących płyty i książki. Ich sukces wiąże się głównie z możliwością przedstawienia olbrzymiej oferty handlowej, na którą nie mogłaby sobie pozwolić żadna klasyczna księgarnia. Najgorzej sprzedają się towary szybkozbywalne, takie, które kupujemy w hipermarkecie. Jednak mimo prawidłowości, jakie zarysowują się w strukturze e-biznesu, nie można z góry przesądzać powodzenia internetowego zamierzenia.

— W Chicago bardzo dynamicznie rozwija się wirtualny sklep, dostarczający do domu klienta głównie mleko i masło — zauważa Rafał Myrta z BIT Technologiest.

— Ze statystyk amerykańskich wynika, iż szansę na sukces ma jedna e-firma na tysiąc — informuje Maciej Jańca.

Najpierw wynajmij

Biznesmeni, którzy chcą włożyć swoje pieniądze w Internet, muszą liczyć się z wieloma problemami. Jedną z głównych bolączek jest brak specjalistów od e-biznesu.

— Nie warto uczyć się na własnych błędach. Zatrudnienie odpowiedniego specjalisty jest znacznie tańsze niż straty spowodowane niewiedzą — radzi Rafał Myrta.

W związku z niewielką liczbą specjalistów, koszty ich zatrudnienia są bardzo wysokie.

— Dla małych firm korzystniejsze jest znalezienie „patrona” takiej działalności. Może to być już istniejący wirtualny sklep. Wiele z nich wynajmuje wirtualne „półki” lub „stoiska”. Nie musimy się wtedy martwić stroną logistyczną i reklamową przedsięwzięcia — uważa Rafał Myrta.

Wydzierżawić można również gotowe programy do zbudowania strony e-biznesowej.

— Na ogół jest to pierwszy krok do tworzenia własnej firmy w sieci. Następnym posunięciem może być pomoc firm budujących strony WWW. Jeżeli e-przedsiębiorstwo zacznie się prężnie rozwijać, czeka nas zatrudnienie własnych specjalistów — wyjaśnia Maciej Jańca.

Błędem jest zakładanie sklepu z jednym produktem. Jest to charakterystyczne dla witryn handlowych, prowadzonych przez producentów. Klienci wolą odwiedzać miejsca, gdzie mogą porównać towar z inną propozycją.

Nie żałować na reklamę

Promocja to jedno z najbardziej zaniedbywanych działań w e-biznesie. Firmy internetowe potrzebują reklamy znacznie bardziej niż klasyczne przedsiębiorstwa. Nie można liczyć, że przypadkiem ktoś dotrze na naszą stronę www.

— Na świecie firmy internetowe największe pieniądze wydają na promocję — twierdzi Rafał Myrta.

Należy się promować również ze względu na olbrzymią konkurencję w Internecie. Każdy nowy pomysł jest tam bardzo szybko kopiowany. Sprzyjają temu niskie koszty zbudowania i uruchomienia strony internetowej, nie przekraczające kilkuset złotych.

Odpowiednie dotarcie do klienta wiąże się również z adresem internetowym. Dobra domena to połowa sukcesu.

Karta nie problem

Duże emocje wzbudza sprawa obrotu pieniędzmi podczas wirtualnych transakcji.

— W dużej mierze jest to problem zbyt rozdmuchany, praktycznie nie istniejący w polskiej rzeczywistości — uważa Rafał Myrta.

Większość naszych internetowych sklepów wysyła swoje produkty za zaliczeniem pocztowym. Handel za pomocą kart kredytowych jest w Polsce nadal rzadkością.

— Jeżeli w jakiejś polskiej wirtualnej firmie istnieje możliwość płacenia kartą kredytową, najczęściej jest to tylko sprawa prestiżu. W naszych warunkach system płacenia przy odbiorze bardzo dobrze się sprawdza. Problem kart dotyka głównie Amerykę, gdzie praktycznie nie używa się gotówki — konkluduje Rafał Myrta.

Grzegorz Zięba

g.zieba@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Zięba

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu