Budynek najlepszym przyjacielem człowieka

Innowacje Biura wyposażone w najnowsze technologie zaczynają… rozmawiać ze swoimi użytkownikami

Nowoczesny budynek coraz bardziej przypomina skomplikowany organizm, który adaptuje się do otoczenia i potrzeb użytkowników. Pióra żaluzji ustawią się pod odpowiednim kątem w zależności od pozycji słońca. Sensory wykrywają poruszających się ludzi i sterują temperaturą.

MÓZG BIUROWCA
Zobacz więcej

MÓZG BIUROWCA

System zarządzania budynkiem (BMS) jest komputerową wizualizacją wszystkich urządzeń, odczytów z czujek i parametrów zaprogramowanych w ich sterownikach — tłumaczy Tomasz Witkowski, właściciel firmy np2k system, specjalista od automatyki budynkowej. Fot. Marek Wiśniewski

— Układem nerwowym, łączącym poszczególne elementy tego ekosystemu, jest Building Management System (BMS), czyli system zarządzania budynkiem. Choć systemy tej klasy od lat są już standardem, teraz stają przed nimi zupełnie nowe wyzwania związane z cyfrową transformacją w branży nieruchomości. Nie chodzi już tylko o automatykę czy oszczędności. Teraz każdy użytkownik budynku za pomocą smartfona może mieć realny wpływ na to, w jakich warunkach pracuje — tłumaczy Bartosz Dobrowolski, ekspert ds. proptech, czyli technologii cyfrowych w branży nieruchomości.

Według Tomasza Witkowskiego, właściciela firmy np2k system, specjalisty od automatyki budynkowej, w przypadku BMS mamy do czynienia z wieloma „mózgami” zaprogramowanymi do obsługi różnych urządzeń. Mogą one raz działać autonomicznie, raz być sterowane centralnie, czasem znów przez człowieka. W swoim komputerze przenośnym Tomasz Witkowski pokazuje przykłady BMS w różnych obiektach — rozwijane na ekranie gałęzie katalogów, na końcu których odkrywamy albo plany pięter, gdzie pomiar temperatury oznaczony jest na zielono, żółto lub czerwono, albo schematy wentylatorni, pokazujące np. stopień otwarcia nagrzewnicy wodnej, dzięki której tłoczone do pomieszczenia powietrze jest ciepłe mimo szalejących na dworze mrozów. Widzimy, gdzie na korytarzu pali się światło, a nawet można byłoby je wyłączyć jednym kliknięciem.

Wszystko w telefonie

Najnowocześniejsze budynki w Polsce są już technologicznie bardzo zaawansowane. Otwarty niedawno w Łodzi Przystanek mBank oferuje np. pracownikom dostęp do pomieszczeń bez użycia kart magnetycznych, ale za pomocą smartfonów z modułem NFC (Near Field Communication).

— Wystarczy zbliżyć telefon do bramki na odległość mniejszą niż 20 cm, by być rozpoznanym i wpuszczonym. Ze smartfona można też zarezerwować salę konferencyjną na spotkanie — mówi Kinga Wojciechowska-Rulka, ekspert ds. relacji z mediami w mBanku.

Mówiąc o inteligentnych budynkach, wiele osób podaje przykład The Edge w Amsterdamie, w którym nawet lampy są podłączone do internetu i można z serwera sterować światłem dostosowanym do potrzeb każdej osoby pracującej w budynku. Rozmieszczone w nim czujki badają ruch ludzi, jakość powietrza, zużycie prądu, dostarczając danych do analiz.

Empatia biurowców

— Takie podejście daje fundament do projektowania w przyszłości budynków wykorzystujących sztuczną inteligencję tak, jak już jest wykorzystywana w marketingu dzięki danym z Google’a czy Facebooka. Obserwując zachowania użytkowników za pomocą różnych sensorów, kamer, kart dostępu, można będzie gromadzić bazy danych, z analizy których budynek poznawałby oczekiwania swoich użytkowników i starałby się znaleźć rozwiązania najbardziej do nich dopasowane. Na przykład przez kamery „słyszałby” utyskiwanie na jakość wody i rozważyłby od razu, czy nie należy szybciej niż zwykle wymienić filtry na nowe — przewiduje Michael Ewert, dyrektor działu Business Intelligence & Business Solutions firmy doradczej JLL w regionie Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu.

Innym wyzwaniem przyszłości jest, według niego, stworzenie jednego interface’u, by użytkownik mógł korzystać z jednej aplikacji w różnych budynkach jako pracownik, gość, najemca czy pracownik najemcy.

— W każdym z około 40 budynków, jakie odwiedzam przez rok, stosowany jest inny system. Przełom nastąpi, kiedy za pomocą jednej aplikacji w smartfonie będę mógł skorzystać ze wszystkich potrzebnych mi usług w każdym z nich. A najlepiej, gdyby nie było potrzeba aplikacji, ale budynki identyfikowały mnie i wymieniały się między sobą wiedzą o moich uprawnieniach, potrzebach, zwyczajach. Nie musiałbym używać aplikacji, żeby otworzyć bramkę, bo sensory rozpoznałyby mnie same — mówi Michael Ewert.

Nowoczesność pod górę

Michael Ewert przyznaje, że na drodze do technologicznej rewolucji w nieruchomościach stoją liczne wyzwania, np. ekonomiczne. Interesy właściciela i zarządcy nie zawsze są w pełni zbieżne z interesami najemcy. Ten ostatni, mając wszystkie dane z analiz dotyczących użytkowania, mógłby np. zwiększać efektywność, zmniejszając wynajmowaną powierzchnię, czego nie chcieliby dwaj pierwsi. Liczne obawy wiążą się z cyberbezpieczeństwem. Jeśli budynek otwiera się do internetu, to musiałby (a także gromadzone w nim dane osobowe) być w najwyższym stopniu zabezpieczony przed cyberatakiem. Innym dylematem jest kontrolowanie i dostęp do gromadzonych danych, które mogą być wykorzystane do celowej interakcji z użytkownikiem. Kiedy w budynku mają siedziby różne firmy, nawet niekonkurencyjne, ale poszukujące tych samych utalentowanych pracowników, to dostęp do danych jednej z nich przez dział rekrutacji drugiej mógłby budzić niepokój.

Wróćmy na Ziemię

Zdaniem Tomasza Witkowskiego, biurowce sterowane przez indywidualnego użytkownika smartfonem to jeszcze science fiction. Nawet jeśli w Europie jest kilka takich obiektów, to nie wiemy, jaki ułamek nowoczesnych technologii faktycznie jest w nich wykorzystany.

— Prywatnie mogę zainstalować w domu głowice termostatyczne sterowane smartfonem i GPS dziesięć razy droższe od zwykłych. Dzięki temu temperatura będzie nastawiana płynnie w zależności od odległości użytkownika od domu i czasu jego nieobecności. Gdy będę wracał z pracy, system automatycznie dostosuje temperaturę do komfortowej dla mnie i mogę zaoszczędzić nawet 30-40 proc. wydatków na gaz. Kiedy projektując biurowiec, inwestor kalkuluje koszty nie dla kilku, ale dla tysiąca osób, mniej ważna staje się nowoczesność. Mogąc zamiast tysiąca zwykłych opraw oświetleniowych kupić sześć razy droższe, pozwalające na indywidualne sterowanie światłem, obliczy, że ten dodatkowy koszt zwróci się dopiero za kilkanaście lat, i kupi zwykłe — tłumaczy Tomasz Witkowski.

Podobnie jest z oddawaniem sterowania automatyką w ręce użytkowników biura. Z czterech osób w jednym pomieszczeniu często każda ma inne poczucie komfortu cieplnego. Którego smartfonu miałby więc słuchać system? Dlatego zarządcom łatwiej ustalić wspólną normę dla wszystkich albo zostawić jeden włącznik klimatyzacji w pomieszczeniu.

— Automatyka budynków jest nadal dość droga. Chociaż systemy elektroniczne w samochodach są równie skomplikowane, to jednak biurowców nie produkuje się w setkach tysięcy egzemplarzy — mówi Tomasz Witkowski. © Ⓟx

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Berłowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Budynek najlepszym przyjacielem człowieka