Być konsumentem, a nie tylko kanapką

opublikowano: 15-05-2019, 22:00

Europejski Kongres Gospodarczy (EKG) w Katowicach odbywa się w maju, zatem nawet w latach wyborczych nie ulega presji jesiennej elekcji Sejmu i Senatu.

Ma to znaczenie praktyczne, albowiem najważniejszą funkcją tego typu wielotysięcznych zbiórek jest możliwość spijania przez przedsiębiorców bezpośrednio z ust władców, czego mogą się po nich spodziewać. Taka jest kalendarzowa wyższość EKG nad wrześniowym Forum Ekonomicznym w Krynicy-Zdroju, którego co czwarta edycja trafia na wyborczą gorączkę. Uczestnicy paneli nie bardzo wtedy wiedzą, czy warto jeszcze słuchać decydentów dotychczasowych, czy lepiej już przestawiać uszy na hipotetycznych następców. Przerobimy to na krynickim deptaku za cztery miesiące.

Co pięć lat EKG wypada natomiast tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego (PE). Realne znaczenie ich wyników dla Polski to pikuś w stosunku do rezultatów wyborów krajowych, ale 26 maja 2019 r. odbędą się wielkie polityczne ćwiczenia. W PE mogą zajść głębokie zmiany, niewyobrażalne po głosowaniach z lat 2004, 2009 i 2014. Dlatego podczas 11. EKG lejtmotywem debat zorientowanych międzynarodowo — część obejmowała wątki stricte krajowe — było hasło „Europa od nowa”. Rozpisanie go na konkrety wychodziło różnie, ale wspólnym dorobkiem branżowych paneli było pragnienie zapisane w tytule. Chodzi o to, by Unia Europejska wytrzymała tempo globalnego wyścigu i nie została sprowadzona do roli kanapki zjadanej z dwóch stron przez rywalizujące potęgi — Stany Zjednoczone Ameryki oraz Chiny z okolicami.

Tytuł pasuje również do opisu sytuacji o poziom niżej, czyli pozycji Polski we wspólnocie. Jeden z paneli EKG został nawet zatytułowany wzniośle „Polska w Europie”, ale jego przetrwanie graniczyło z masochizmem. Uczestniczyli bowiem politycy walczący o mandaty w PE, odgrzewający kotlety mielone codziennie w mediach. Chociaż wypada zauważyć, że na szczęście istnieją obszary wspólne, i to ważne dla przedsiębiorców. Wszystkie komitety uczestniczące w grze, czyli mające szanse na przekroczenie 5 proc. głosów w skali kraju, akcentują konieczność utrzymania czterech swobód unijnego wspólnego rynku. Chodzi o nieskrępowany przepływ osób, towarów, usług i kapitału. Naturalnym zagrożeniem jest brexit, ponieważ Zjednoczone Królestwo chciałoby utrzymać w relacjach z UE tylko najkorzystniejsze, poddając rygorom zwłaszcza przepływ ludzi. Ale również państwa z unijnego twardego jądra odczytują fundamentalne zasady w sposób dla nich wygodny, przymuszając np. naszych przewoźników do wyrównania w górę kosztów usług transportowych.

Tak zwana dobra zmiana w kampanii wyborczej rzuca pakiety haseł piątkami. Na EKG objawiła się jednak z kręgów rządowych czwórka. Element pierwszy to wspomniany już wspólny rynek swobód (także czwórkowy, ale obu liczb nie należy mylić). Drugim postulatem jest zwiększenie roli UE w obszarze bezpieczeństwa, rzecz jasna bez dublowania NATO. Trzeci filar to polityka migracyjna, wykluczająca przymusową relokację przybyszy. Za nowalijkę wypada uznać czwarty — chodzi o prawdziwą, a nie deklarowaną rewitalizację w UE przemysłu. Same usługi, nawet zaawansowane technologicznie, mogą bowiem zbyt łatwo stać się smakowitą kanapką…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu