Santander mówi "koniec przejęć" i ujawnia swoje najbliższe plany w Polsce
W marcu Hiszpanie wezmą się za rebranding AIG, a w lipcu sfinalizują zakup BZ WBK.
Największy hiszpański bank ma w Polsce trzy biznesy — własną markę Santander, przejęte w 2009 r. AIG i kupiony w ubiegłym roku BZ WBK (do zakończenia transakcji potrzebne są jeszcze zgody regulatorów). Plany co do AIG ma już sprecyzowane: w marcu ruszy pełną parą rebranding. Wszystkie placówki zmienią logo na Santander Consumer Bank. Firmy już zajęły się integracją operacyjną, ale na zmianę szyldu Hiszpanie czekali na zgodę Komisji Nadzoru Finansowego, którą dostali w tym tygodniu.
— Od 1 marca zaczynamy działać jako jeden organizm — mówi Bruno Montalvo Wilmot, dyrektor generalny Santandera na Polskę.
Dotychczas Hiszpanie w Polsce zajmowali się przede wszystkim kredytami samochodowymi, AIG specjalizował się w obsłudze ratalnych i gotówkowych. Teraz ich wspólna propozycja ma przypominać ofertę Santandera w Hiszpanii.
Chwilowo bez rewolucji
Co z brandem BZ WBK?
— Na razie nie planujemy żadnych zmian w BZ WBK. Jeszcze za niego nie zapłaciliśmy i za wcześnie o tym mówić — mówi Emilio Botin, prezes Banco Santander.
Jose Antonio Alvarez, dyrektor finansowy, dodaje:
— To kwestia pragmatyzmu. Jeśli dotychczasowa marka ma lepszą rozpoznawalność niż nowa, to po co ją zmieniać? — mówi dyrektor finansowy.
Jego zdaniem, BZ WBK nie wymaga też takiej restrukturyzacji jak niektóre przejmowane przez Santandera banki, a właśnie taka restrukturyzacja idzie w parze ze zmianą szyldu.
Przyznaje jednak, że w większości krajów, gdzie hiszpański bank dokonywał przejęć, ostatecznie zmieniał markę. Czasem po dłuższym czasie, kiedy rozpoznawalność Santandera rosła — tak stało się w Wielkiej Brytanii, gdzie brand Abbey został zmieniony dopiero sześć lat od przejęcia.
Emilio Botin podkreśla, że Santdander jest bardzo zadowolony z pozycji polskiego banku i z jego zarządu. Zgody KNF na przejęcie BZ WBK spodziewa się w maju-czerwcu i w czerwcu lub lipcu uda się sfinalizować transakcję.
Nie ma jednoznacznej deklaracji, czy BZ WBK po finalizacji fuzji zniknie z giełdy. Santander musi ogłosić wezwanie, ale czy zdecyduje się wpuścić ponownie inwestorów?
— W wielu krajach, gdzie jesteśmy obecni, mamy mniejszościowych udziałowców. Bylibyśmy zadowoleni, gdyby udało się to także w Polsce — mówi Jose Antonio Alvarez.
Szefowie Santadera liczą, że na polskim rynku grupa będzie rosła nie tylko przez przejęcia, ale także organicznie.
— Polska jest obecnie na etapie, na jakim Hiszpania była 20 lat temu — mówi dyrektor finansowy.
Dodaje, że polskie firmy są w dobrej kondycji i potrzebują kredytów obrotowych, polski rynek kart kredytowych jest jeszcze słabo rozwinięty, jest także jeszcze dużo miejsca do zagospodarowania na rynku consumer finance.
Koniec przejęć
Santander podał wczoraj, że w 2010 r. jego zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 8,18 mld EUR, co oznacza spadek o 8,5 proc. wobec roku 2009. Na wyniki wpłynęło wejście w życie w III kw. nowych wymagań Banku Hiszpanii dotyczących tworzenia rezerw. Nadzwyczajna rezerwa wyniosła 472 mln EUR. Bez niej zysk zmalałby o 3 proc.
Dochód odsetkowy netto banku wzrósł o 11 proc., portfel kredytowy o 6 proc., a depozyty o 22 proc.
— Rok 2011 będzie dla nas doskonały. Udało nam się przetrwać najgorszy moment kryzysu przy dużej rentowności i bez pomocy publicznej, a nawet kolejny raz wypłacimy dywidendę — mówi Emilio Botin.
Dodaje, że grupa nie planuje kolejnych przejęć.
— Mamy dużą dywersyfikację i jesteśmy już obecni w krajach, w których spodziewamy się największego wzrostu. Nie potrzebujemy dalszych akwizycji — zapowiada prezes Banco Santander.