Chciałby wreszcie zgasić to światło

opublikowano: 23-07-2019, 22:00

Zgodnie z typami londyńskich bukmacherów i sondażami głosowanie 159 tys. członków Partii Konserwatywnej okazało się czystą formalnością — Boris Johnson uzyskał poparcie 66,4 proc. torysów, przy wysokiej frekwencji 87,4 proc.

W finałowej rozgrywce o stanowisko premiera były szef dyplomacji pokonał obecnego, Jeremy’ego Hunta. Notabene wypada przypomnieć, że Boris Johnson już w 2016 r. był faworytem do sukcesji po Davidzie Cameronie, jednak wtedy w wyścigu nie wystartował. 24 lipca 2019 r. przejmie wreszcie od Theresy May partyjne stery, potem stawi się na tradycyjnej herbatce u Elżbiety II i twierdząco odpowie na pytanie, czy zechce zostać kolejnym premierem rządu Jej Królewskiej Mości. Z Pałacu Buckingham już prosta droga do adresu Downing Street 10.

Boris Johnson zrealizował marzenie każdego brytyjskiego polityka – w środę
wprowadza się pod Numer 10.
Zobacz więcej

Boris Johnson zrealizował marzenie każdego brytyjskiego polityka – w środę wprowadza się pod Numer 10. Fot. Toby Melville

Tego samego dnia nowy premier dokona gruntownej rekonstrukcji gabinetu, zapewne powróci na stanowiska cały zastęp ministrów, którzy wspólnie z Johnsonem w 2018 r. hurtowo rezygnowali, nie zgadzając się z brexitową umową rozwodową. Theresa May uczyniła z niej swój sztandar, który wyłopotał się w Izbie Gmin po trzech nieskutecznych głosowaniach ratyfikacyjnych.

Najważniejszym pytaniem, na które Boris Johnson będzie musiał szybko odpowiedzieć, są oczywiście losy brexitu. Rozstrzygnięcie będzie miało — nie tylko dla Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, lecz także dla państw Unii Europejskiej — znaczenie wykraczające daleko poza horyzont jednej premierowskiej kadencji. Na razie wiadomo tylko tyle, że nowy lokator Numeru 10 będzie za wszelką cenę dążył do opuszczenia unijnej wspólnoty przez brytyjskie królestwo najpóźniej 31 października. O warunkach rozwodu wiemy jednak zdecydowanie mniej niż pod rządami Theresy May. Rozwiązaniem najprostszym, lecz najbardziej drastycznym stałby się brexit bezumowny.

fa44e31e-90f7-11e9-bc42-526af7764f64
Poza scenariuszem
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE
Poza scenariuszem
autor: Marek Wierciszewski
Wysyłany co dwa tygodnie
Marek Wierciszewski
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Jego szkodliwe następstwa gospodarcze i społeczne były już roztrząsane na wszystkie strony. Boris Johnson jednak czarną perspektywą się nie przejmuje i znacznie wyżej stawia tzw. brytyjskie wartości, które kierowały głosującymi 23 czerwca 2016 r. za wyjściem z UE. Marzą oni o reaktywowaniu globalnej potęgi Wielkiej Brytanii niczym kolonialnego imperium, nad którym słońce nigdy nie zachodzi… Strona unijna natomiast najchętniej przeciągnęłaby procedurę brexitu jak najdłużej, co już potwierdziła Ursula von der Leyen, przewodnicząca-elektka Komisji Europejskiej. Takie pragnienie zderza się z lejtmotywem polityki Borisa Johnsona i przepowiada zaognienie konfliktu unijno-brytyjskich interesów.

Inną niewiadomą jest sama długość rządów Borisa Johnsona. Obecna Izba Gmin została wybrana w przyspieszonych wyborach na pięcioletnią kadencję 2017-22. Uwzględniając doświadczenia Theresy May oraz fatalne dla konserwatystów wyniki głosowania do Parlamentu Europejskiego, trudno przypuszczać, by nowy premier odważył się na wcześniejszą próbę wyborczą, wszak politycznym samobójcą nie jest. Naturalne jest oburzenie Jeremy’ego Corbyna, lidera Partii Pracy, który skrytykował Johnsona za brak demokratycznego mandatu do rządzenia i wezwał go do poddania Partii Konserwatywnej społecznej weryfikacji. Jeśli jednak nie nastąpi jakiś kataklizm, będący np. następstwem brexitu na dziko, przed 2022 r. o wyborach raczej nie ma mowy. Dla UE i tak najważniejszy jest sposób osiągnięcia przez Borisa Johnsona brexitowego celu zapisanego w tytule.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu