W Państwie Środka miłość do importowanej kultury rośnie również w innych dziedzinach. Chińskie muzea są w stanie płacić astronomiczne kwoty za światowej sławy dzieła sztuki, a ostatnio robią to coraz częściej — powiedział CNBC J. Tomilson Hill, miliarder i kolekcjoner dzieł sztuki. Z artykułu wynika, że rynek sztuki jest ostatnio pod wpływem dużego popytu świeżo powstających muzeów w Chinach.
— W 1949 r., kiedy Mao przejął władzę w Chinach, było tam 25 muzeów. Wiecie, ile dziś mają ich Stany Zjednoczone? 35 tys. W Chinach jest ich 7 tys., ale co roku przybywa około 500-1000. Jest tam ogromny popyt na ciekawe rzeczy, na które można popatrzeć albo o nich porozmawiać — stwierdził J. Tomilson Hill, wiceprezes Blackstone Group, który przymierza się do otwarcia prywatnego muzeum Hill Art Foundation w Nowym Jorku.
Wyjaśnia, że to skutek tego, że Chiny dążą nie tylko do stania się światowym supermocarstwem gospodarczym, ale też chcą dorównać USA i Europie na polu kultury.
