Chociaż jeden punkt zgodności

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2015-06-24 00:00

Decyzja rządu USA o rozmieszczeniu dodatkowego sprzętu obronnego m.in. w Polsce ma ogromne znaczenie polityczne

Ogłoszona przez amerykańskiego sekretarza obrony Asha Cartera decyzja rządu USA o rozmieszczeniu około 250 sztuk czołgów, pojazdów opancerzonych i innego sprzętu w sześciu państwach Europy Środkowej i Wschodniej ma umiarkowane znaczenie militarne, ale ogromne polityczne. Oprócz Polski sprzęt przyjmą Litwa, Łotwa i Estonia oraz Bułgaria i Rumunia. Wywołuje to histeryczną reakcję Moskwy, która podnosi, że przy rozszerzaniu NATO otrzymała gwarancję, iż bazy amerykańskie nie przesuną się do nowych państw, a już absolutnie na terytorium dawnego Związku Radzieckiego. Nasza strona podnosi, że przecież nie chodzi o bazy w ścisłym znaczeniu, jedynie o garażowanie pojazdów na miejscu, żeby skrócić przejazdy na manewry NATO.

Bloomberg

Naiwnie brzmi jednak tłumaczenie się, że czołgi amerykańskie mają nas wspomagać w walce z terroryzmem państwa islamskiego. Wiadomo, że chodzi o wsparcie regionu przeciwko potencjalnej agresji rosyjskiej. Siły amerykańskie w jednym państwie osiągną moc najwyżej batalionu lub tylko kompanii, ale mają krążyć po regionie. Niedawny „Rajd Dragonów” wracających z republik bałtyckich przez Polskę i Czechy do baz w Niemczech bardzo się ludności na trasie spodobał i podbudował psychicznie.

Na razie podjęta została decyzja polityczna, negocjacji wymagają trudne kwestie prawne. Bardzo ważne jest także uregulowanie kosztów utrzymania wędrownych baz. Amerykanie myślą o zasadach jednolitych, ale mimo członkostwa w NATO każde państwo pozostaje odrębnym podmiotem prawa międzynarodowego. W naszej sytuacji przed październikowymi wyborami jest pewne, że akurat w kwestii udostępnienia garaży dla US Army zarówno PO, jak i PiS mówią jednym głosem. Co w obszarze polityki obronnej jest rzadkością, a w innych wątkach — po prostu niewyobrażalne.