Cień obligacji GetBacku kładzie się na TFI

Dług windykatora jest zabezpieczony na funduszach Altusa i Saturna. Zasada ich działania może się zmienić, jeśli obligatariusze stracą cierpliwość

Mimo kilkudniowej prolongaty terminu windykacyjny GetBack nie wykupił obligacji o wartości nominalnej 5,5 mln zł, jakie są w posiadaniu Quercus TFI i rodziny Sebastiana Buczka, prezesa towarzystwa. Około 20 czerwca przypada termin spłaty kolejnych 20 z 80,5 mln zł (po cenie nominału), jakie są w rękach TFI i jego prezesa. — Poziom paniki związanej z Get- Backiem jest niesamowity, zbliżony do sytuacji po upadku Lehman Brothers. Nasi klienci cały czas do końca nie rozumieją, że nie mają już ryzyka w postaci obligacji windykatora. To ryzyko jest po mojej stronie oraz TFI jako instytucji. Ludzie nie rozróżniają jednak majątku funduszu inwestycyjnego od majątku TFI — żali się Sebastian Buczek.

Zobacz więcej

INNA RZECZYWISTOŚĆ: Gdy kupowaliśmy te obligacje, sytuacja GetBacku nie była tak dobra jak Kruka, ale GetBack nie był tak zalewarowany jak dzisiaj. Kupowaliśmy przede wszystkim obligacje roczne, wysoko oprocentowane i zabezpieczone — tłumaczy Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI. FOT. GK

Zabezpieczeni w funduszu

Ekspozycja rodziny Sebastiana Buczka i samego TFI na GetBack wynosi po 41 mln zł. Sebastian Buczek zakłada, że rzeczywiste straty wyniosą po kilkanaście milionów złotych. Twierdzi, że wszystkie obligacje, jakie posiada, są zabezpieczone na aktywach funduszy wierzytelności Altus TFI i Saturn TFI. Nie są natomiast zabezpieczone na funduszach Trigon TFI.

— Certyfikaty podporządkowane należące do GetBacku w funduszach Trigonu są zastawione na rzecz realizacji minimalnej stopy zwrotu przez te fundusze — tłumaczy Jakub Adamowicz, dyrektor ds. rozwoju w Trigon TFI.

Chodzi o to, że wiele funduszy wierzytelności było sprzedawanych bogatszym inwestorom indywidualnym, ale windykator obejmował znaczny pakiet certyfikatów jako gwarancję tego, że w jego interesie będzie dbanie o ściąganie długów i tym samym wypracowywanie zysku przez fundusz. Altus i Saturn mają również fundusze, których jedynym beneficjentem jest GetBack. Sławomir Kamiński, prezes Saturna TFI, twierdzi, że właśnie takich dotyczy zabezpieczenie. Z jego słów wynika, że mający zabezpieczenie wykazują na razie wstrzemięźliwość. Same zabezpieczenia mają zróżnicowaną formę. W efekcie realizacja zabezpieczenia może się sprowadzać do samego przekierowania przepływów z odzysku długów poza fundusz, jak i zabrania funduszu do innego TFI. Oba warianty oznaczałyby, że pieniądze z windykacji nie popłyną do mającego problemy płynnościowe GetBacku. Z Altus TFI nie udało nam się uzyskać żadnych informacji. Quercus też nabiera wody w usta, jeśli chodzi o formę zabezpieczeń.

— Doszliśmy do wniosku, że te informacje mogą być objęte tajemnicą zawodową na podstawie ustawy o funduszach inwestycyjnych i nie chcemy już więcej mówić na ten temat — ucina sprawę Paweł Pasternok, prokurent Quercus TFI.

Należy jednak pamiętać, że nie tylko Quercus obejmował dług GetBacku. Około 80 mln zł obligacji windykatora, jakie ma, to wręcz kropla w morzu. Podczas pierwszej części NWZ — 29 marca 2018 r. — prezes Konrad Kąkolewski powiedział, coś co powszechnie zostało zinterpretowane jako osiągnięcie przez obligacje 2,4 mld zł wartości nominalnej. 6 kwietnia wraz z Anną Paczuską, członkinią zarządu, stwierdzili jednak, że słowa te zostały źle zrozumiane. Nie podali jednak żadnych innych liczb.

Niespełna dwa tygodnie później Konrad Kąkolewski został odwołany przez radę nadzorczą, a Anna Paczuska podała się do dymisji. W miarę pewne jest, że na koniec września 2017 r. zobowiązania długoterminowe GetBacku z tytułu emisji obligacji wynosiły 1,3 mld zł. To ponad 900 mln zł więcej niż na koniec 2016 r. Tylko w ofertach publicznych w latach 2017-18 spółka uplasowała na rynku niezabezpieczone papiery detaliczne o wartości 177,1 mln zł. Sprzedano je w odpowiedzi na 2406 zapisów, ale część z nich mogli złożyć ci sami ludzie uczestniczący w różnych ofertach. Zapadalność tego długu to 3-3,5 roku. Papiery sprzedawane w ofertach prywatnych były jednak oferowane z wyższym oprocentowaniem, zabezpieczeniem i przynajmniej niektóre z opcją wcześniejszego wykupu na żądanie obligatariuszy. W dużej mierze są to zamożniejsze osoby fizyczne. Z informacji, jakie do nas dotarły, wynika, że Idea Bank (do marca 2016 r. powiązany kapitałowo z GetBackiem) namówił swoich klientów do objęcia znacznej puli obligacji. Bank nie ujawnia jednak konkretnej kwoty.

— Od prawie dwóch lat nie jesteśmy akcjonariuszem spółki GetBack i od tego czasu nie mamy wpływu na funkcjonowanie tego podmiotu. Pozyskując wiedzę na temat spółki GetBack z powszechnie dostępnych źródeł, w szczególności na podstawie raportów bieżących i okresowych spółki, Idea Bank umożliwiał swoim klientom objęcie obligacji spółki GetBack oferowanych przez niepowiązany dom maklerski. Publikowane przez spółkę GetBack dane finansowe, pozytywne opinie zewnętrznych analityków oraz wysokie oceny agencji ratingowych nie stanowiły przesłanek do wcześniejszego zaprzestania dystrybucji obligacji korporacyjnych GetBacku — odpisała nam Kamila Nowak z działu PR Idea Banku. Nie udało nam się z całą pewnością ustalić, o jaki dom maklerski chodzi. Nasze źródło, zbliżone do Idea Banku, podkreśla jednak, że nie jest to Noble Securities. Zdementowało także sugestię portalu Strefainwestorów.pl o tym, że Idea Bank, a konkretnie marka Lion’s Bank, oferował na szeroką skalę produkty strukturyzowane oparte na obligacjach GetBacku. — Struktury, jeśli były, to był to drobiazg — mówi nasz informator.

Hossa pomaga, sępy krążą

Publikacja sprawozdania finansowego windykatora za 2017 r. jest zaplanowana dopiero na 30 kwietnia 2018 r. — Wedle mojej intuicji sprawozdanie powinno być całkiem niezłe. Aczkolwiek pytanie, jaka będzie rzeczywista jakość wyników. Wartość kapitałów GetBacku szacuję na 1 mld zł — prognozuje Sebastian Buczek. Jego zdaniem, obecne enterprise value windykatora jest większe niż zero i „jest to wartość niemała”. Zastrzega jednak, że trudno ocenić jaka. — GetBack w takiej czy innej postaci da się postawić na nogi, ponieważ trwa hossa. Gdyby była bessa, byłoby to trudne. Na rynku jest jednak bardzo dużo kapitału — szczególnie za granicą — który lubi takie sytuacje — mówi Sebastian Buczek. Zaprzecza plotce, że on lub Quercus skupują obligacje windykatora, by przejąć go za długi. Przyznaje jednak, że rozmawiał z inwestorem, który pytał, po ile można obecnie kupić obligacje GetBacku.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Cień obligacji GetBacku kładzie się na TFI