Specjaliści z amerykańskiego banku prognozują obecnie, że wzrost Eurolandu w tym roku sięgnie jedynie 0,4 proc. Tymczasem wcześniejsza prognoza zakładała wartość dwa razy wyższą, na poziomie 0,8 proc. Co istotne, spodziewają się, że w 2024 r. gospodarka skurczy się o 0,1 proc. podczas gdy wcześniej obstawiano sięgający 0,8 proc. wzrost.
Ekonomiści uzasadniają tak silną korektę przekonaniem „zbyt silnymi” czynnikami, które utrudniają wzrost gospodarki Eurolandu. Spośród nich jako najważniejsze wymieniają transformację energetyczną i niedobory siły roboczej, słabość gospodarki Chin, zwrot fiskalny i zacieśnienie polityki pieniężnej, które „obezwładniają” realny wzrost dochodów gospodarstw domowych.
Tymczasem według ostatnich danych Eurostatu, gospodarka strefy euro odnotowała w drugim kwartale br. o 0,3 proc. w ujęciu kwartalnym, po zerowym wzroście w poprzednich trzech miesiącach. Odczyt był lepszy od prognozowanych o 0,2 proc. Jednak w ujęciu rok do roku dynamika wzrostu PKB wyhamowała z 1 proc. w pierwszym kwartale do 0,6 proc. w drugim.

