W raporcie KNF
zabrakło najważniejszego:
nazw zainfekowanych spółek
Straty z walutowych opcji mogą dotyczyć 99 spółek z warszawskiego parkietu — wynika z ujawnionego wczoraj raportu nadzoru finansowego.
Na raport Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) o opcjach walutowych czekał zarówno wicepremier Waldemar Pawlak (miała to być podstawa do wybrania metod pomocy), jak i rzesza analityków oraz inwestorów (byli zainteresowani możliwymi stratami spó- łek). To pierwsze w miarę pełne zestawienie potencjalnych strat krajowych przedsiębiorstw z powodu wystawiania opcji kupna waluty (call).
Miliardy strat
Według danych KNF, wartość opcji walutowych o negatywnej wycenie wynosi obecnie około 5,5 mld zł. Nie wiadomo jednak, jaka część tej kwoty jest wynikiem transakcji zabezpieczających, a jaka dotyczy spekulacji. Większość opcji to prawdopodobnie zdrowy hedging. Straty na rynku terminowym są tu rekompensowane przez większą wartość w złotych rzeczywistych przepływów pieniężnych.
Ujemne wyceny opcji wciąż rosną — euro jest coraz mocniejsze. To oznacza, że papierowe straty firm mogą przemienić się w realne. Przedsiębiorstwa są na bieżąco wzywane do uzupełnienia depozytów zabezpieczających. Jeśli jednak niedostatek płynności finansowej im to uniemożliwi, banki zaczną zamykać pozycje i egzekwować zobowiązania. Ponadto widok szybko tracącego na wartości złotego może skłonić przedsiębiorców do cięcia strat na spekulacyjnych opcjach. Zamykanie pozycji opcyjnych (realizacja opcji call wymaga od wystawcy dostarczenia, czyli kupna po obecnej cenie, obcej waluty) to jeden z głównych powodów przyspieszonej deprecjacji złotego.
Nie sprawdziły się pesymistyczne scenariusze, które mówiły o kilkudziesięciu miliardach złotych strat. W rzeczywistości można na razie mówić "jedynie" o kilku miliardach złotych. Optymiści nie mają jednak powodu do zadowolenia, bo ich szacunki (kilkaset milionów złotych) również okazały się chybione. Teraz, gdy skala problemu toksycznych instrumentów jest znana, można liczyć na podjęcie konkretnych działań przez Ministerstwo Gospodarki, które zapowiadało pomoc firmom z opcyjnymi kłopotami.
Niepewność na GPW
Raport KNF z pewnością rozczarował giełdowych inwestorów — nie padają w nim nazwy zainfekowanych spółek. Wiadomo jedynie, że 35 z 99 spółek zaangażowanych w feralne opcje przynajmniej częściowo zrealizowało już w tym roku straty na opcjach walutowych. Co najmniej 64 zrobią to w najbliższych miesiącach (w tym cztery planują zamknięcie pozycji już w tym miesiącu).
Inwestorzy mają w pamięci olbrzymie zniżki kursów firm ogłaszających opcyjnie straty. W ostatnim czasie dotyczyło to m.in. Erbudu, Ciechu, Warfamy, PPWK (spółka zależna Długie Rozmowy), Ropczyc, Rafako (spółka zależna Elwo), Polnej, Zelmera, ACE i KPPD. Giełdowi gracze muszą więc uzbroić się w cierpliwość i uważnie studiować zaudytowane raporty roczne. Na nie jednak trzeba poczekać nawet do połowy przyszłego roku.
Banki ucierpią
Abstrahując od powodów spekulacji przez przedsiębiorców, ucierpią także krajowe banki. To na nich spoczywa rozliczenie transakcji i ryzyko niewypłacalności kontrahentów. Tymczasem zarobiły jedynie na prowizjach, a śmietankę spijają globalne banki inwestycyjne, w których rękach znajdują się feralne opcje. Zdaniem ekspertów z KNF, polskie banki będą musiały odpisać 10-15 proc. ujemnej wartości opcji. To oznacza, że poniosłyby w najbliższych miesiącach 550-825 mln zł strat (przy obecnym kursie EUR/PLN). Nominalnie to ogromna kwota, ale nie pogrąży sektora bankowego. Jego zysk tylko w pierwszym półroczu wyniósł bowiem 8,67 mld zł.
35
Tyle giełdowych spółek zrealizowało w tym roku straty na opcjach walutowych. Kosztowało to je 155 mln zł.
4
Tyle firm notowanych na GPW zamierza zakończyć kosztowną przygodę z opcjami walutowymi jeszcze w tym roku.
60
Tyle spółek z GPW prawdopodobnie zrealizuje straty na opcjach walutowych w przyszłym roku, o ile złoty szybko się nie umocni.
825
mln zł Tyle mogą wynieść według KNF odpisy krajowych banków z powodu strat ich klientów na opcjach walutowych, jeśli wartość złotego nie zmieni się.
Łukasz Dajnowicz: Jesteśmy gotowi do karania
1Co grozi firmom, które skłamałyby w ankiecie KNF dotyczącej opcji walutowych?
Nie sądzę, by ktoś pokusił się o coś takiego. Kłamstwo łatwo wyszłoby na jaw. To tak, jakby osoba fizyczna skłamała w zeznaniu podatkowym. Urząd skarbowy na pewno przecież do niej się zgłosi. W obu przypadkach za podanie nieprawdy grozi przy tym odpowiedzialność karna.
2Czy komisja zamierza ujawnić nazwy spółek, które mają mocno ujemne wyceny opcji?
Nie. Operujemy wyłącznie zagregowanymi danymi. Akcjonariusze, jako właściciele, mają jednak prawo dostępu do takich informacji w każdej ze spółek. Spółki publiczne mają przy tym obowiązek informowania rynku o wszystkich istotnych sprawach.
3Istotność może być jednak bardzo względna, a pokusa przemilczenia tematu opcji — bardzo duża…
Spółki (głównie eksporterzy), które przyznały się do ujemnej wyceny opcji walutowych, są teraz pod naszym specjalnym nadzorem informacyjnym. Gdy firmy te nie będą chciały dzielić się z rynkiem ważnymi informacjami, zastosujemy środki nacisku. Jeśli dojdzie do naruszenia obowiązków informacyjnych, szybko przystąpimy do karania.
Panowie, nie chowajcie głowy w piasek!
Komisja Nadzoru Finansowego nie zamierza ujawnić nazw spółek, których wyniki ucierpią z powodu opcji. Same spółki też nie garną się do tego, by poinformować inwestorów, czy mają toksyczne opcje i czy rynek ma prawo obawiać się strat z tego tytułu. Jak już wskazywaliśmy, ci, którzy dzielili się tą wiedzą z inwestorami, czynili to zwykle po fakcie. W raportach rocznych, kwartalnych i bieżących próżno by szukać sygnałów, które mogłyby wskazywać na powstanie istotnego ryzyka dla wyników spółki, związanego z rozliczeniem posiadanych przez firmy instrumentów pochodnych. Teraz każdy jest podejrzany, a skutek jest taki, że kursy akcji większości eksporterów zachowują się gorzej od rynku. Czy leży to w interesie menedżerów spółek, którzy chowają teraz głowę w piasek? Prędzej czy później straty i tak wyjdą na jaw, a wtedy uporczywe milczenie skończy się dla prezesów utratą twarzy.
Kamil
Zatoński
Adrian Boczkowski