Od kilku sesji negatywnym bohaterem warszawskiej giełdy jest Elektrim. Już podczas ostatniej fali wzrostowej spółka pozostała daleko w tyle za liderami zwyżki. Teraz słabość spółki została potwierdzona dynamicznymi spadkami ceny akcji na GPW i kształtowaniem kolejnych czarnych świec o długich korpusach. Na wczorajszej sesji kurs Elektrimu stracił aż 10,7 proc. i wybił się w dół z ponad czteromiesięcznej konsolidacji, której dolne ograniczenie znajdowało się na poziomie 17 zł.
Ponieważ stało się to na wyraźnie zwiększonych obrotach (1,4 mln akcji), można się spodziewać kolejnych spadków Elektrimu. Biorąc pod uwagę szerokość kanału, kurs może zniżkować nawet do 12 zł.
Szukając przyczyn słabości Elektrimu na warszawskiej giełdzie z pewnością należy wskazać obawy inwestorów o to, czy spółka zdoła poradzić sobie z problemami finansowymi. Przedsiębiorstwo będzie bowiem zmuszone wykupić obligacje zamienne o wartości nominalnej około 1,6 mld zł. Elektrim tylko czasowo odroczył problemy z wykupem obligacji od PZU Życie (na razie odkupił je BRE Bank). Spółka ma czas na wykup obligacji do kwietnia 2002 r. (wówczas będzie zmuszona zapłacić około 240 mln zł), a jeśli nie zdobędzie gotówki, może stracić zastawione na rzecz BRE Banku akcje Elektrimu Telekomunikacja.
Kolejne powody niezadowolenia inwestorów to słabe wyniki PTC w trzecim kwartale tego roku – spółka straciła netto 152 mln zł, oraz zawirowania związane z ewentualnym nabyciem firm energetycznych z grupy G-8. Trudno się dziwić, że chętnych na inwestycje w akcje Elektrimu jest coraz mniej.