Czemu, bracia, czyli kilka słów o aferze taśmowej

opublikowano: 22-10-2015, 18:49

Czy opadł już wrzask pseudogospodarczych dziennikarzy po opublikowaniu kolejnych, użyczonych „nie wiadomo komu”, nagrań z archiwum biznesmena X? Wrzask w większości oparty na prostej manipulacji nagranymi słowami, tym razem dotyczącymi prywatyzacji Ciechu i interesów zmarłego niedawno Jana Kulczyka?

Scenariusz był ten sam. Wyimki z rozmów opatrzone mocnymi przymiotnikami: „szokujące“, „wstrząsające“, w świat poszedł przekaz – oto dowód upadku państwa rządzonego przez PO. Mission completed.

Prywatyzacją Ciechu, a właściwie sprzedażą znaczącej, ale jednak resztówki (37 proc. akcji) zajmuje się prokuratura. To efekt meldunku o możliwej korupcji złożonego służbom specjalnym przez wspomnianego biznesmena. Znając tempo pracy prokuratury, szybkich efektów raczej nie należy się spodziewać, a ubiegłotygodniowa groteskowa wizyta CBA – na polecenie owej prokuratury - na GPW tylko potwierdza tę opinię.

Przeanalizujmy krótko kilka wątków z nowych, może już ostatnich, taśm.

Nie trzeba być etycznym fundamentalistą, żeby nie dostrzec nagannych zjawisk. Jeśli ministerialni urzędnicy – Stasiu i Kaziu – na polecenie lobbysty Piotra Wawrzynowicza badali nastroje w Ministerstwie Skarbu Państwa w kwestii sprzedaży akcji Ciechu, z automatu powinni dożywotnio stracić prawo do pełnienia funkcji publicznych. To oczywiste. Prokuratura też mogłaby poszukać czegoś dla siebie w tym wątku.

Wróćmy do Ciechu. Z wybranych do opublikowania wątków rozmowy Jan Kulczyk – Piotr Wawrzynowicz wynika, że biznesmen dobrze przygotowywał się do przejęcia firmy. Doskonały przykład biznesowej kuchni. Rozmawiał z innymi zainteresowanymi, zastanawiał się, ile zapłacić za akcje, aby skarb państwa odpowiedział na wezwanie, niepokoiły go plany resortu skarbu dotyczące wypłaty w Ciechu dywidendy w kontekście wyceny firmy, a przede wszystkim snuł wizję rozwoju spółki już po jej przejęciu, chcąc ją przekształcić w europejski koncern chemiczny. Te plany, poparte prowadzonymi interesami w innych krajach, przekraczają wyobraźnię większości obywateli naszego kraju.

Zobacz więcej

Restauracja Sowa i Przyjaciele, miejsce większości nagrań

Krystian Maj/FORUM

Kto chce, niech nie wierzy, ale w tych fragmentach taśm, nawet jeśli ktoś uczynny je zaznaczy na czerwono, nie ma nic poza inwestycyjną kuchnią. Bez trudu można tam znaleźć dowód, że inwestor nie był „dogadany“ ze skarbem państwa, jak sugerują niektórzy. Intelektualnych dyrdymałów niezależnych dziennikarzy dotyczących wyceny Ciechu nie będę komentował. Jeśli fakt, że dziś akcje są droższe, wystarczy do formułowania wniosku, że zostały sprzedane za tanio, to nic ich nie przekona. Dotyczy to także klimatu wokół inwestycji i oczywistych zgód – ministra i jego przełożonego.

Ujawnione taśmy pokazują także inne plany Jana Kulczyka – energetyczne. Mówił o nich podczas spotkania z Radosławem Sikorskim, który skupił się na potakiwaniu biznesmenowi. Polska firma miała zainwestować w niemiecką energetykę, by przejąć ukraińską. Szkoda, że się nie udało.

W dobranych wyimkach Jan Kulczyk odniósł się także do górnictwa. Powtórzył argument znany tym, którzy częściej patrzą na liczby niż związkowców – państwowe górnictwo jest nierentowne i bez radykalnego planu naprawy nie wyjdzie na plus. Zaniedbania rządu w tej kwestii są niepodważalne, mówią o tym bohaterowie innych taśm. Z niecierpliwości czekam na plan ratunkowy nowego rządu — radykalne działania najlepiej podejmować na początku kadencji.

„To dewastacja państwa” – komentują ku uciesze gawiedzi eksperci ze studia TV Republika. Dlatego nietrudno odnieść publikowanych kilka dni przez wyborami taśm do wątków politycznych. Pogrążanie Platformy trwa, mieszanie rzeczywistych nieprawidłowości ujawnionych na taśmach z pomawianiem również (ze szkodą dla tych pierwszych). Towarzyszą temu także żenujące publikacje z drugiej strony barykady –  każdy chciałby napisać tekst o tym, kto stoi za publikacją kolejnych nagrań. Tylko tego napisać na razie się nie da i nie pomoże w tym wykorzystanie  analiz pisanych przez zaangażowanego w sprawę mecenasa. Dużo łatwiej odpowiedzieć na inne pytanie: czemu, bracia, robicie kurwę z dziennikarstwa?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu