Czeski film w niby domu maklerskim

Grzegorz Nawacki
26-10-2007, 00:00

Kilkadziesiąt osób zaufało firmie, która prowadzi działalność maklerską bez zezwolenia. A miała jedynie reklamować czeski dom maklerski.

Nadzór doniósł na Capital Polska

Kilkadziesiąt osób zaufało firmie, która prowadzi działalność maklerską bez zezwolenia. A miała jedynie reklamować czeski dom maklerski.

Capital Polska wzbudziła podejrzenia Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Nadzorca umieścił ją na liście ostrzegawczej w kategorii „podmioty prowadzące działalność maklerską bez zezwolenia”. Nie chce zdradzać szczegółów sprawy.

— Trwają wyjaśnienia, czy spółka nie naruszyła polskiego prawa — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

Nam udało się dowiedzieć więcej. Kilka dni temu do prokuratury trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Capital Polska Sp. z o.o. Spółka pośredniczy bowiem w zawieraniu umów z czeskim domem maklerskim Capital Partners a.s., wysyła w jego imieniu rekomendacje i co najważniejsze — przyjmuje zlecenia. A tego, bez zgody KNF, robić nie wolno.

Codzienna mistyfikacja

Capital Partners a.s. to dom maklerski zarejestrowany w 1994 r. w Pradze. Notyfikował swoją działalność w Polsce, co oznacza, że może się reklamować, ale nie może przyjmować zleceń.

Działalnością promocyjną miała zajmować się powołana w marcu Capital Polska Sp. z o. o. Dotarliśmy do pracowników firmy i dokumentów, które nie pozostawiają złudzeń, że nie reklamuje ona czeskich maklerów, lecz w ich imieniu prowadzi działalność maklerską na terenie Polski.

Oto jak wygląda jej codzienna działalność. Z warszawskiego biura kilkadziesiąt osób dzwoni, oferując przesłanie analizy rynkowej do osób z bazy numerów (najczęściej prezesi lub właściciele firm). Po tygodniu wykonują ponowny telefon, zapewniając, że sytuacja na rynku jest zła, i odradzając kupno akcji.

— Szefowie określają to jako „antyselling”. Chodzi o zbudowanie zaufania — mówi były pracownik Capital Polska.

Kluczowe jest pytanie na koniec: „Czy gdyby pojawiła się jakaś okazja inwestycyjna, możemy do pana/pani zadzwonić?”. Większość osób się godzi. Po kilku tygodniach ponowny telefon — tym razem z zachętą do kupna konkretnej spółki.

— Gdy dzwonimy, mamy pogłośnić telewizor i radio, a kilkanaście dzwoniących osób siedzi przy jednym stole. To ma dać klientowi poczucie, że rozmawia z maklerem, który jest na giełdzie, a nie w zwykłym biurze — dodaje nasz rozmówca.

Jeśli klient da się przekonać, do transakcji dostaje umowę pośrednictwa w transakcjach z czeskim Capital Partners.

Rykoszet w Polaków

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że na warszawskiej giełdzie jest notowana spółka Capital Partners. Jedną ze spółek zależnych jest dom maklerski Capital Partners.

— Z Capital Partners a.s. zarejestrowanym w Pradze nic nas nie łączy. Niestety, mamy sygnały, że niekiedy klienci nas mylą — mówi Paweł Sobkiewicz, wiceprezes Domu Maklerskiego Capital Partners.

Paweł Bala, wiceprezes polskiego Capital Partners, zapowiada wykupienie ogłoszeń w prasie, w których jego spółka zapewni o braku jakichkolwiek związków z czeskim Capital Partners oraz Capital Polska.

Trudno dziś oszacować liczbę klientów, którzy uwierzyli nielegalnemu pośrednikowi. Nasz informator mówi o kilkudziesięciu klientach (stan sprzed kilku miesięcy), z których każdy musiał zainwestować minimum 10 tys. USD (taki jest próg transakcji zapisany w umowie). Byli i tacy, którzy wpłacili 500 tys. zł. Nasz informator twierdzi, że wielu z nich dobrze na tym nie wyszło.

Z Wojciechem Saganem, prezesem Capital Polska, nie udało nam się skontaktować.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czeski film w niby domu maklerskim