Czy na EUR/USD zobaczymy 1,10 jeszcze przed posiedzeniem FOMC?

ŁUKASZ ZEMBIK OANDA TMS BROKERS
opublikowano: 24-01-2023, 09:31
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Poniedziałek na światowych giełdach przedstawiał się również w pozytywnych barwach. Zarówno indeksy w Europie jak i w USA „zamknęły się” wyżej na koniec dnia. Nasdaq „dołożył” kolejne 2 proc. i wyszedł nad linię trendu spadkowego, co dla wszystkich miłośników analizy technicznej może stanowić sygnał, że technologiczne spółki mają szanse nadgonienia strat, które dzielą je do indeksu Dow Jones.

Kurs EUR/USD wyznaczył wczoraj nowy lokalny szczyt, po czym nastąpiła korekta. Jak na razie okazała się ona jednak dość „płytka”, bo kurs ponownie dzisiejszego poranka zbliża się do 1,09.

EBC pozostaje wiarygodny jeśli chodzi o determinację w walce z inflacją, podczas gdy rynek wciąż zakłada, że cykl podwyżek stóp procentowych w USA może niebawem się skończyć, a recesja w USA zmusi Fed do pierwszych obniżek w II połowie tego roku. To powoduje, że główna para walutowa znajduje się wciąż na ścieżce wzrostowej, i jak na razie nic nie zapowiada, żeby mogło dojść do zmiany sentymentu.

Plotki o złagodzeniu nastawienia EBC do swojej polityki monetarnej są skutecznie dementowane przez poszczególnych członków Rady Prezesów. Wczoraj otrzymaliśmy kolejne wypowiedzi, które jednoznacznie ucinały jakiekolwiek dyskusje na ten temat. Rano w tej sprawie wypowiedział się Nagel, później „pro-jastrzębie” słowa padły z ust Kazmira, Stournarasa oraz Vujcica .

Para EUR/USD po wzroście do poziomu bliskiego 1,0930 skorygowała się do 1,0850 i z „układu” świec na wykresie wiele wskazywało, że krótkim okresie czeka nas jednak korekta. Dynamiczne „odejście” od maksimów lokalnych sugerowało, że krótkoterminowe paliwo do wzrostów jest na wyczerpaniu. Teraz należ spoglądać jak zachowa się kurs po ponownym przetestowaniu wczorajszych szczytów. Na ten moment wszystko wskazuje, że do tego dojdzie.

Dziś mamy w kalendarzu PMI dla strefy euro. To wstępne odczyty za styczeń. Będą one ważnym wskaźnikiem czy Europa będzie zmierzać w kierunku recesji, czy może jednak nastroje uległy poprawie. Patrząc na indeksy giełdowe na Starym Kontynencie nie ulega wątpliwości, że „apetyt na ryzyko” od początku roku jest odmieniany przez wszystkie przypadki. Jeśli okaże się, że gospodarka jest solidna pomimo wysokich cen energii, inflacji i podwyżek stóp, to rośnie prawdopodobieństwo, że uda się uniknąć mocnego załamania koniunktury.

To z kolei wskazywałoby na utrzymujące się wysokie ryzyko inflacyjne (również ze względu na efekty drugiej rundy) i zwiększoną czujność EBC. Wówczas będą rosły spekulacje, że instytucja będzie zmuszona do kontynuowania cyklu podwyżek dłużej niż to obecnie sygnalizuje bank i dłużej niż jest to wyceniane przez rynek. Byłby to pozytywny czynnik dla euro, co w konsekwencji odzwierciedlone byłoby „wyjściem” głównej pary walutowej powyżej 1,0930 i „atakiem” na 1,10.

Z kolei dzisiejsze amerykańskie wskaźniki PMI mogą odzwierciedlać pierwsze oznaki spowolnienia amerykańskiej gospodarki, mimo że w IV kwartale była ona w dobrej kondycji. Podobnie może być z zamówieniami na dobra trwałe, a także dochodami i wydatkami prywatnych gospodarstw domowych w czwartek. Rynek zwraca coraz większą uwagę na dane gospodarcze z USA, aby stwierdzić, czy jego oczekiwania dotyczące jedynie 25 pb w przyszłym tygodniu i obniżek stóp pod koniec roku są uzasadnione - zwłaszcza, że ze względu na okres „blackoutu”, do posiedzenia Fed nie wolno teraz wydawać żadnych oświadczeń członków FOMC. Jeśli wskaźnik PCE, który ma pojawić się w piątek, również złagodnieje bardziej niż oczekiwano, rynek prawdopodobnie poczuje się jeszcze bardziej utwierdzony w swojej teorii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane