Dane podatników kuszą ABW

Mariusz Zielke
07-05-2008, 01:37

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego chce mieć u siebie dane o operacjach finansowych wszystkich podatników. Po co i za ile?

Dane wszystkich podatników mogą wkrótce trafić pod skrzydła Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). W tajemniczych okolicznościach Ministerstwo Finansów (MF) wstrzymało bowiem prace nad swoim centrum obliczeniowym w Radomiu i rozważa przeniesienie go do ośrodka ABW w Emowie koło Otwocka. Plan przewiduje nawet współuczestnictwo agencji w budowie centrum. Tymczasem wniosek ABW o przeniesienie inwestycji wziął się nie wiadomo skąd. Nasi informatorzy zaś donoszą, że pomysł jest przez „kogoś wysoko” mocno lobbowany, a jego realizacja grozi znacznym podniesieniem kosztów, utratą unijnego dofinansowania i wyrzuceniem w błoto już wydanych 8 mln zł na prace w Radomiu.

— To pomysł, który grozi totalną inwigilacją. Dostęp służb do danych zbieranych i przetwarzanych przez administrację powinien być ściśle uregulowany i kontrolowany. Pamięta pan, jaka afera wybuchła, gdy Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) chciało „podpiąć” się pod dane ZUS? — alarmuje nasz informator.

Gościnna służba

Centrum ma kosztować grubo ponad 100 mln zł i stanowić serce wszystkich systemów MF (podatkowych, celnych). Czy rzeczywiście należy się obawiać, że agenci będą do woli hasać po serwerach MF i naszych teczkach? ABW odpowiada dość enigmatycznie.

„Jeśli chodzi o procedury dostępu ABW do danych podatników, to są one zgodne z zapisami Ustawy z dnia 13 października 1995 roku o zasadach ewidencji płatników i podatników” — napisała do nas mjr Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, rzeczniczka prasowa ABW.

Oznacza to, że ABW ma prawo dostępu do danych, ale tylko w uzasadnionych przypadkach w prowadzonych postępowaniach.

Część ekspertów od informatyzacji i zabezpieczeń uspokaja obawy.

— Są odpowiednie systemy autoryzacji i monitoringu dostępu, które to uniemożliwiają. Przy założeniu jednak, że się je wdroży i będzie przestrzegać procedur — mówi jeden z ekspertów.

Nie brakuje jednak obaw, że sprawa może wymknąć się spod kontroli.

— Służby specjalne mają naturalną tendencję do poszerzania swoich kompetencji i uzyskiwania informacji tam, gdzie jest to możliwe — mówi jeden z naszych rozmówców.

Andrzej Sadowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha, uważa, że pomysł umiejscowienia takiego ośrodka danych w ABW jest niebywały.

Poproszone o opinię Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) jest zdania, że totalna inwigilacja nam nie grozi.

„Obecnie budowane systemy mają tak implementowane mechanizmy bezpieczeństwa, aby uniemożliwiały jakikolwiek dostęp nieautoryzowany, a każde zapytanie czy odpowiedź są rejestrowane” — napisało MSWiA.

Zagrożenie inwigilacją zawsze jednak wywołuje wiele emocji. Przykład mieliśmy w lipcu 2007 r., gdy „Gazeta Wyborcza” rozpętała burzę na temat projektu umożliwiającego Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu nieograniczony dostęp do danych ZUS poprzez końcówkę umieszczoną w biurze. Po nagłośnieniu sprawy projekt ograniczono — CBA musi prosić o konkretne dane.

Gdzie jest patron

Okoliczności zmiany lokalizacji centrum MF są bardzo dziwne. Nie wiadomo bowiem, skąd wzięła się propozycja ABW i dlaczego tak poważnie została potraktowana w momencie, gdy nie poszukiwano lokalizacji i inwestycja była w dość zaawansowanym stadium (umowa na projekt, przekazanie ziemi w Radomiu, uroczyste ogłoszenie budowy).

ABW nazywa to „standardową procedurą kontaktów roboczych”. „W wyniku standardowej procedury kontaktów roboczych między resortami administracji publicznej ABW przedstawiła swoje stanowisko w sprawie wyboru lokalizacji dla Centrum Przetwarzania Danych Ministerstwa Finansów. (…) w opinii przygotowanej przez ABW uwzględniono sugestie dotyczące rozwiązań, które gwarantowałyby maksymalne bezpieczeństwo tego przedsięwzięcia. (…) wszelkie decyzje w tej sprawie podejmować będzie Ministerstwo Finansów” — informuje ABW przez rzecznika.

Według naszych informacji, żadnych kontaktów nie było. MF nie podaje okoliczności pojawienia się propozycji ABW. Ani ABW, ani MF nie odpowiedziało na pytanie, czy ktoś — a jeśli tak, to kto — promuje i nakłania do zmiany lokalizacji.

Koszty takiej decyzji mogą być nieobliczalne.

— Po pierwsze, zamówiony już projekt za 8 mln zł pójdzie do kosza, bo nie będzie się nadawał do inwestycji w Emowie. Po drugie, budowa na obiekcie w tajnym ośrodku okaże się znacznie droższa, bo wymaga specjalnych uprawnień od firm. Jeśli zaś budynek będzie wspólny dla ABW i MF, to dostęp do niego będą mieli tylko informatycy z certyfikatami bezpieczeństwa — wylicza nasz informator.

Centrum MF miało być w 75 proc. dofinansowane z funduszy unijnych. Zdaniem naszych informatorów, jeśli inwestycja zostanie przeniesiona na teren ABW, to MF będzie mogło zapomnieć o unijnym wsparciu.

MF tłumaczy, że analizuje inwestycję. „Nieruchomość posiada infrastrukturę techniczną oraz dedykowane podłączenie do sieci teleinformatycznej i jest położona w niedalekiej odległości od Ministerstwa Finansów, a także Ośrodka Szkoleniowego Ministerstwa Finansów, który mógłby ewentualnie stanowić zaplecze socjalne” — wylicza zalety propozycji agencji.

Więcej znajdziesz w dzisiejszym "Pulsie Biznesu"

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dane podatników kuszą ABW