Czytasz dzięki

Dariusz Czajka nie jest już sędzią

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 22-02-2005, 13:47

Dariusz Czajka, stołeczny sędzia sądu gospodarczego, obwiniony o przewinienia dyscyplinarne, zrezygnował z urzędu. We wtorek Sąd Najwyższy miał zająć się jego sprawą, ale z powodu nieobecności pełnomocników ministra sprawiedliwości oraz Krajowej Rady Sądownictwa sprawę odroczono do marca.

Dariusz Czajka, stołeczny sędzia sądu gospodarczego, obwiniony o przewinienia dyscyplinarne, zrezygnował z urzędu. We wtorek Sąd Najwyższy miał zająć się jego sprawą, ale z powodu nieobecności pełnomocników ministra sprawiedliwości oraz Krajowej Rady Sądownictwa sprawę odroczono do marca.

    We wrześniu zeszłego roku sprawą sędziego Czajki zajmował się Sąd Apelacyjny w Warszawie. Rzecznik dyscyplinarny wnosił o usunięcie Czajki z zawodu, sąd orzekł jednak przeniesienie sędziego na inne stanowisko. To kara za pięć udowodnionych mu przewinień, które sąd uznał za przejaw kumoterstwa. Od tego orzeczenia odwołuje się rzecznik dyscyplinarny, minister sprawiedliwości oraz Krajowa Rada Sądownictwa, którzy nadal chcą orzeczenia usunięcia sędziego z urzędu.

    Gdy Sąd Najwyższy rozpoczął wtorkową rozprawę, w trakcie sprawdzania obecności okazało się, że Czajka został przedstawiony jako "były sędzia Sądu Rejonowego w Warszawie". "Dariusz Czajka złożył rezygnację z urzędu sędziego 4 stycznia" - powiedziała PAP Monika Brzozowska z biura prasowego Sądu Okręgowego w Warszawie. Jego rezygnacja - mimo trzymiesięcznego terminu na rozpatrzenie - została niezwłocznie przyjęta przez ministra sprawiedliwości.

    Odejście Czajki z sądownictwa nie zamyka jego sprawy dyscyplinarnej. "Sprawa musi toczyć się do końca, niezależnie od tego, że sędzia zrezygnował" - powiedział PAP rzecznik dyscyplinarny Paweł Misiak, nieobecny we wtorek w SN z powodu choroby. Misiak przyznał, że jeśli sąd ostatecznie utrzymałby karę przeniesienia na inne stanowisko, to po latach Czajka mógłby wrócić do sądownictwa, gdy jego "dyscyplinarka" byłaby jużprzedawniona. Orzeczenie usunięcia z urzędu zamyka mu tę drogę.

    Rezygnacja z zawodu sędziego nie zamyka natomiast sędziemu drogi do ubiegania się o wpis na listę adwokatów, radców prawnych czy notariuszy.

    Czajka stanął przed sądem dyscyplinarnym obwiniony o popełnienie pięciu przewinień: że podjął się funkcji kanclerza Europejskiej Szkoły Prawa i Administracji, choć sędzia nie ma prawa pełnić takiej funkcji; że faktycznie zarządzał - choć nie miał prawa - spółką Centrum Informacji Prawno-Finansowej (CIPF); że jako sędzia-komisarz Centrum Leasingu i Finansów (CLiF) akceptował to, iż syndyk i jego pełnomocnik to pracownicy głównego wierzyciela CLiF - Kredyt Banku; że jako sędzia nie rozpoznał 58 wniosków przedstawicieli CLiF dotyczących różnych kwestii związanych z tą upadłością, a nawet nie nadał biegu odwołaniom, jakie wnosili na brak jego decyzji. Ostatni zarzut wobec Czajki dotyczy tego, że nie złożył w terminie swego oświadczenia majątkowego, a gdy już złożył, nie wykazał w nim, że zarządza CIPF.

    Sprawa u rzecznika dyscyplinarnego toczyła się pod nadzorem Krajowej Rady Sądownictwa - to najwyższa instancja, jaka może prowadzić dyscyplinarne postępowania wśród sędziów. We wrześniu sąd apelacyjny uznał wszystkie zarzuty za udowodnione.  Sąd wyliczał uchybienia przy upadłości CLiF: do likwidacji konsorcjum sędzia wyznaczył osoby, które współpracowały ze spółkami zależnymi Kredyt Banku, a to ten bank domagał się upadłości CLiF. Czajka był w składzie, który ogłaszał upadłość fabryki odzieżowej Leda. Potem, jako sędzia komisarz pozwoliłsyndykowi, którego znał z wcześniejszych upadłości (miał też kupić od tego syndyka działkę na Mazurach - PAP), sprzedać bez przetargu budynki po bankrucie na stołecznej Pradze-Północ. Budynki te natomiast kupiła za 600 tys. zł CIPF, którą Czajka pomagał zakładać koledze ze studiów. Potem Czajka reprezentował tę spółkę jako pełnomocnik.

    Udziały w tej spółce miało warszawskie Zrzeszenie Prawników Polskich, którego szefem był kilka lat temu sędzia Czajka. Wyremontowane budynki wynajęła od spółki Europejska Wyższa Szkoła Prawa i Administracji, którą sędzia zakładał, a do dziś jest w niej honorowym kanclerzem - w CIPF pracują zaś jego powinowaci.  "W słowniku języka polskiego tego typu zależności nazywa się kumoterstwem. I o to chodzi w tej sprawie i nie da się tego odeprzeć. Stąd kara jest trafna - bo pozwoli rozbić te związki" - uznał sąd. Karę usunięcia z zawodu, o jaką wnosił rzecznikdyscyplinarny, sąd uznał za zbyt surową, bo - zdaniem tego sądu - zdarzają się "o wiele bardziej szkodliwe przewinienia", a "ta kara pozwoli sędziemu wywikłać się z sieci, którą - co tu dużo mówić - sam stworzył".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane