Dlaczego Chińczycy szturmują dziś fryzjerów

Anna DruśAnna Druś
opublikowano: 2016-03-10 16:38

Drugi dzień drugiego miesiąca roku według kalendarza chińskiego, czyli tym razem czwartek 10 marca, to tradycyjnie czas, w którym miliony Chińczyków zgłaszają się do fryzjera na strzyżenie. Przeciętnie zakłady w Pekinie strzygą dziś nawet po 500 osób. A wszystko przez Smoka.

Kolejki do fryzjerów w całym Pekinie ustawiały się dzisiaj już przed świtem, aby zmieścić się w mocach przerobowych pracowników zakładów jeszcze przed zamknięciem. Zakłady obsługują tego dnia nawet po 500 klientów, zamykając długo po godz. 21.  Z uwagi na wzmożony popyt w górę szybują również ceny: zwykłe podcięcie kosztujące zazwyczaj 30 juanów, dziś kosztuje nawet 60.

Barron Fujimoto/Flickr

Aby przerobić cały ten tłum fryzjerzy zatrudniają dodatkowych pracowników oraz ustalają jeden typ cięcia zwany "fryzurą dnia", aby szybciej obsługiwać tych, którzy nie mają sprecyzowanych gustów a przyszli do fryzjera wyłącznie z powodów "magicznych".

Opisujące fenomen zabobonnych mieszkańców Państwa Środka zagraniczne media porównują dzisiejsze kolejki do tych, jakie ustawiają się pod sklepami z elektroniką gdy Apple wypuszcza nowego smartfona.

Chińczycy wierzą bowiem, że właśnie tego dnia - drugiego dnia drugiego miesiąca roku ze snu zimowego budzi się Smok, przywołując pierwsze wiosenne deszcze. Według sięgającej tysiącleci wiary ich przodków obcięcie włosów w dniu, gdy Smok czyni swoje czary przynosi realne powodzenie w całym roku.

- Nie chodzi tylko o magię, chciałem by mój syn po prostu mógł w tym uczestniczyć - argumentował pytany przez agencję Xinhua ojciec kilkunastomiesięcznego chłopca, również przyniesionego na rytualne wiosenne strzyżenie.