Kolejki do fryzjerów w całym Pekinie ustawiały się dzisiaj już przed świtem, aby zmieścić się w mocach przerobowych pracowników zakładów jeszcze przed zamknięciem. Zakłady obsługują tego dnia nawet po 500 klientów, zamykając długo po godz. 21. Z uwagi na wzmożony popyt w górę szybują również ceny: zwykłe podcięcie kosztujące zazwyczaj 30 juanów, dziś kosztuje nawet 60.

Aby przerobić cały ten tłum fryzjerzy zatrudniają dodatkowych pracowników oraz ustalają jeden typ cięcia zwany "fryzurą dnia", aby szybciej obsługiwać tych, którzy nie mają sprecyzowanych gustów a przyszli do fryzjera wyłącznie z powodów "magicznych".
Opisujące fenomen zabobonnych mieszkańców Państwa Środka zagraniczne media porównują dzisiejsze kolejki do tych, jakie ustawiają się pod sklepami z elektroniką gdy Apple wypuszcza nowego smartfona.
Chińczycy wierzą bowiem, że właśnie tego dnia - drugiego dnia drugiego miesiąca roku ze snu zimowego budzi się Smok, przywołując pierwsze wiosenne deszcze. Według sięgającej tysiącleci wiary ich przodków obcięcie włosów w dniu, gdy Smok czyni swoje czary przynosi realne powodzenie w całym roku.
- Nie chodzi tylko o magię, chciałem by mój syn po prostu mógł w tym uczestniczyć - argumentował pytany przez agencję Xinhua ojciec kilkunastomiesięcznego chłopca, również przyniesionego na rytualne wiosenne strzyżenie.
