Dobrze już było

W 2017 r. nie będzie żadnych dodatkowych wpływów, pojawią się natomiast nadzwyczajne wydatki. Szanse na poprawę biznesu są, ale umiarkowane

Od kryzysu z 2008 r. pytane o prognozę na kolejny rok banki stwierdzają: „dobrze już było”. Rzeczywiście branża coraz bardziej ma pod górkę, ale na razie wciąż wychodzi na swoje. Weźmy np. 2016 r. — w grudniu 2015 r. gotowe były założenia podatku bankowego, a prace nad nim toczyły się w skrajnie nieprzyjaznej atmosferze dla sektora. Jak się okazało, danina, która weszła w życie w lutym, wcale nie zrujnowała finansów banków, które po trzech kwartałach 2016 r. miały w kasie 11,4 mld zł zysku, minimalnie więcej niż w tym samym okresie 2015 r. W rzeczywistości jednak, gdyby nie dodatkowe przychody w wysokości około 2 mld zł z tytułu sprzedaży udziałów w Visa Europe, wynik byłby znacząco słabszy niż w poprzednich latach.

Byle do 2018 r.
Zobacz więcej

Byle do 2018 r.

Dobra wiadomość dla branży jest taka, że po trudnym 2017 r. następny powinien być już lepszy. Stopy pójdą w górę, gospodarka się rozkręci. Tylko frank nadal będzie straszny. Marek Wiśniewski

Zagrożenia i szanse

W 2017 r. „ekstrasów” nie będzie. Będą natomiast nadzwyczajne koszty. Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku przyjdzie branży zapłacić rachunek wystawiony przez prezydenta w imieniu frankowiczów. W Sejmie czeka na uchwalenie jego ustawa spreadowa, zakładająca zwrot części prowizji walutowych naliczonych posiadaczom kredytów walutowych, czego łączny koszt jest szacowany na około 7,5 mld zł. Jeśli dodać do tego 4 mld zł podatku bankowego, cały zysk za dziewięć miesięcy minionego roku znika. Niewykluczone, że w tym roku trzeba będzie zrobić dodatkowe rezerwy na upadłości w sektorze, takie jak w 2015 r. na wołomiński bank spółdzielczy, a w 2016 r. na BS Nadarzyn. Możliwy jest też wzrost opłat na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, ponieważ w spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych nie zdarzyło się nic, co mogłoby powstrzymać falę niewypłacalności. Banki o dużym zaangażowaniu w kredyty frankowe dodatkowo mogą obciążyć nadzwyczajne wymogi kapitałowe. Przy rosnących kosztach regulacyjnych branża ma ograniczone pole do cięcia kosztów. Można spodziewać się kontynuacji redukcji zatrudnienia, ale poza kilkoma bankami raczej nie będzie większych zwolnień. Być może nieco przyspieszy proces zamykania kosztownych oddziałów, z tym że tutaj też nie ma miejsca na gwałtowne ruchy. Jest natomiast jeszcze niewielka przestrzeń do poprawy kosztów odsetkowych. Wynik odsetkowy w 2016 r. to prawdziwy powód do zadowolenia dla branży, która po serii drastycznych cięć stóp tak przesterowała biznes, że w II kw. marża odsetkowa znalazła się na poziomie sprzed dwóch lat.

Największa w tym zasługa ograniczania kosztów odsetkowych. Masowy napływ pieniędzy na nieoprocentowane rachunki osobiste, ugruntowane już wśród klientów przekonanie, że depozyty „muszą” być tak nisko oprocentowane, brak konkurencji ze strony alternatywnych rynków inwestycyjnych (giełda, TFI) dają jeszcze szanse na przycięcie stawek. Możliwości są jednak skromne. Znacznie większy potencjał do budowania wyniku odsetkowego daje żywsza niż w 2016 r. akcja kredytowa, na co sektor liczy. Na popyt z firm związany z odbiciem w inwestycjach trzeba będzie jednak poczekać. Na dużą dynamikę na rynku detalicznym też raczej liczyć nie można. Istnieje natomiast ryzyko, że przychody z tej części portfela kredytowego będą w tym roku niższe. Jeśli resort sprawiedliwości przeforsuje nową ustawę antylichwiarską, oberwą głównie firmy pożyczkowe, ale rykoszetem dostaną też banki oferujące wysokomarżowe kredyty.

Pięta achillesowa

O ile wynik odsetkowy był jasnym punktem wyników w 2016 r., to piętą achillesową pozostają przychody prowizyjne, które po trzech kwartałach znajdowały się poniżej oczekiwań rynkowych. Rachityczna sprzedaż funduszy, spadek prowizji kredytowych, kiepska koniunktura na giełdzie przełożyły się na słabe wyniki. Czy w w tym roku jest szansa na odbudowę? Trudno spodziewać się przełomu na rynku TFI i kapitałowym. O akcji kredytowej była mowa. Ostatnie ruchy niektórych banków wskazują, że zaczął się proces porządkowania tabel opłat i prowizji za podstawowe usługi, takie jak obsługa karty czy wypłata z bankomatów. Mając w pamięci specjalne posiedzenie sejmowej komisji finansów ze stycznia 2016 r. poświęcone drożyźnie w bankach, zmiany w tabeli opłat i prowizji mogą się zakończyć polityczną burzą.

OKIEM BANKOWCA

To będzie trudny rok
PIOTR CZARNECKI, prezes Raiffeisen Banku

Dla banków będzie to trudny rok z powodu konieczności dalszej redukcji kosztów dla podtrzymania i tak już dość niskiej rentowności, spełnienia zaostrzonych wymogów regulacyjnych, zapewniania jeszcze większego bezpieczeństwa pieniędzy klientów przy rosnącym zagrożeniu cyberprzestępczością.
Z punktu widzenia klienta natomiast można się spodziewać nowych rozwiązań ułatwiających bankowanie przede wszystkim w sferze mobilnej. To oznacza szybszy i wygodniejszy dostęp do usług finansowych, drobnych pożyczek czy inwestycji. Mimo trwającej konsolidacji w sektorze konkurencja między bankami będzie nadal zażarta, co zapewni klientom utrzymanie niskiej ceny kredytów i innych produktów. Jednak ze względu na wciąż rekordowo niskie stopy procentowe trudno liczyć na podwyżkę oprocentowania lokat i pieniędzy na rachunkach oszczędnościowych.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dobrze już było