Pierwsze oznaki negatywnych skutków wysokich stóp procentowych napędziły oczekiwanie bardziej gołębiego Fedu. Inwestorzy coraz chętniej dyskontują mniejszą podwyżkę niż dotychczas oczekiwano i wybierają bardziej ryzykowne aktywa. Mocno traci na tym dolar, który w porównaniu do głównych walut jest najsłabszy od ponad miesiąca. Jak podaje agencja Bloomberg, specjaliści z JPMorgana oraz Fivestar Asset Management uważają to za stan przejściowy i nie wykluczają ponownego umocnienia się amerykańskiej waluty.
- Ciężko jest mi wskazać jakikolwiek czynnik, który mógłby jeszcze bardziej osłabić dolara. Amerykańska gospodarka jest w lepszej kondycji niż nam się wydawało, dlatego nie spodziewamy się mniej jastrzębiego Fedu, ponieważ cykl podwyżek jest daleki do zakończenia - mówi Lain Stealey, dyrektor inwestycyjny działu rynków dłużnych w JPMorgan.
Według ostatnich danych wzrost gospodarczy Stanów Zjednoczonych utrzymuje się na wysokim poziomie. Odczyt za III kwartał 2022 r. pokazał większy niż oczekiwano wzrost konsumpcji indywidualnej, jednego z najbardziej istotnych wskaźników nastrojów konsumenckich.
Główna uwaga amerykańskich inwestorów skupiona jest teraz na zagranicznych bankach centralnych. W czwartek EBC podniósł stopy o rekordowe 75 pkt baz, natomiast dzień wcześniej Bank Kanady wykonał mniejszy ruch w górę niż się spodziewano. Inwestorzy coraz śmielej zakładają więc, że Fed zrobi to samo. Umacnianie się dolara trwa już bowiem cztery miesiące, z negatywnym skutkiem dla importu amerykańskich towarów.
Według niektórych ekspertów wzrost siły amerykańskiej waluty trwa zbyt długo, dlatego nadszedł czas na pozycjonowanie przeciwko niej. Zdaniem Ayako Sery, analityczki banku Sumimoto Mitsui, środowisko gospodarcze przestało sprzyjać dolarowi, “o czym wkrótce zdołamy się przekonać”. Odmiennego zdania jest Hideo Shimomura z Fivestar Asset Management. Jego zdaniem szczytowa siła dolara jest dopiero przed nami, a na osłabienie przyjdzie nam poczekać aż do końca cyklu podwyżek.
Tego rodzaju podziały są zrozumiałe, zważając na to, że w samym Fedzie brak jest zgody co do kolejnych działań. Patrick Harker, szef Rezerwy Federalnej w Filadelfii powiedział, że stopy na pewno wzrosną do ponad 4 proc., natomiast Charles Evans, jego odpowiednik z Chicago stwierdził, że nie wiadomo jakie będą kolejne działania bankierów, ponieważ obawiają się oni skutków zbyt agresywnych podwyżek.

