Dolar odchodzi do lamusa

Marek Rogalski
opublikowano: 18-12-2008, 00:00

Decyzją o obniżeniu wysokości stopy funduszy federalnych do 0,00-0,25 proc. amerykańskie władze monetarne (Fed) pokazały, że stoją pod ścianą. Można by rzec, że kryzys przerósł założenia — przynajmniej te opisujące tradycyjny sposób prowadzenia polityki pieniężnej. Teraz przyszła kolej na coś, co ekonomiści nazywają "quantative easing", a co najogólniej rzecz biorąc, polega na aktywności banku centralnego w operacjach otwartego rynku, między innymi poprzez kupowanie amerykańskich obligacji rządowych.

Mamy do czynienia z dodrukiem pieniędzy, które mają pomóc staczającej się na równi pochyłej amerykańskiej gospodarce. Czy to pomoże i jakie będą tego rzeczywiste koszty, zobaczymy. Rynki finansowe jednak już teraz wystawiają rachunek dolarowi. Skokowe osłabienie tej waluty w środę wieczorem nie było przypadkiem. Długoterminowy trend ulega zmianie, a już wkrótce dolar może dołączyć do niechlubnego klubu walut służących do spekulacyjnych transakcji, tzw. carry-trade. Na razie inwestorzy unikają jakichkolwiek form podejmowania ryzyka, ale taka sytuacja nie utrzyma się wiecznie.

Prognozy zakładające testowanie przez kurs EUR/USD okolic 1,50-1,60 w nadchodzącym roku nie są pozbawione podstaw. Zwłaszcza że Europejski Bank Centralny wyraźnie daje do zrozumienia, że nie zamierza podążać drogą zerowych stóp procentowych. To powoduje, że euro staje się stopniowo światowym numerem jeden, co będzie mieć także swoje złe strony. Także dla polskiej gospodarki. Niemniej perspektywa taniego dolara, w Polsce poniżej 2,50 zł w końcu 2009 r., wydaje się być nadzwyczaj kusząca.

Marek Rogalski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dolar odchodzi do lamusa