Drodzy czytelnicy

Paweł Moskalewicz
opublikowano: 2005-04-28 00:00

Budzik, garnitur, teczka... Szlag by trafił, znów korek! Parking, kawa, zebranie, spotkanie z klientem, zebranie, projekt, prezentacja, spotkanie, korek, telewizor, spać... Budzik, garnitur, teczka... — i jeszcze ten, no, ulubiony szef... Aż nadchodzi piątek. Można zapomnieć. Szarpnąć życie pełnymi garściami. Reporterzy „Pulsu” ruszyli na nocne, klubowe szlaki młodych polskich biznesmenów. Profesjonalistów, którzy zrzucili krawat. Do miejsc, gdzie odreagowując tygodniowy stres, poszukujemy dna innego świata. Tam, gdzie zanurzamy się w imprezowy melanż...

Knajpiane życie to nie wynalazek ostatnich lat. Socjeta bawiła się zawsze — choć niegdyś rolę dzisiejszych klubów pełniły kawiarnie, a życie towarzyskie kipiało w Ziemiańskiej nie mniej barwnie niż w Cinnamonie czy Sfinksie.

Nocne życie, morze dymu i alkoholu — cera tego nie lubi. Szarzeje, staje się coraz starsza. I nie dotyczy to wyłącznie pań. Dlatego wysyłamy Was do salonu kosmetycznego, gdzie w sposób zaiste magiczny odświeżyć można nie tylko ciało, ale i duszę.

Nadchodzą majowe weekendy, więc przede wszystkim — odpocznijcie. W pięknym ogrodzie, z dobrą książką, lampką wina... Planując wyprawę do krainy Majów lub... kolejne weekendowe szaleństwa.