Za wzrostami stoi m.in. geopolityczna niepewność oraz ponowne ataki prezydenta USA Donalda Trumpa na Rezerwę Federalną i sojuszników, co skłania inwestorów do poszukiwania bezpiecznych aktywów. Choć tradycyjnie korzystają na tym złoto i srebro, ostatnio kapitał coraz częściej płynie także do metali przemysłowych.
Popyt na metale szlachetne podbija ceny miedzi
Miedź zyskuje już od połowy ubiegłego roku, wspierana zakłóceniami w wydobyciu, rosnącym zapotrzebowaniem związanym z elektryfikacją oraz wzrostem wysyłek do USA w obawie przed możliwymi cłami. Dodatkowy impuls daje zainteresowanie inwestorów, które podbija ceny metali szlachetnych — złoto zbliża się do potencjalnych rekordów powyżej 5 tys. USD za uncję, a srebro do 100 USD.
Mimo wzrostu cen benchmarkowych kontraktów na LME, różnice między poszczególnymi terminami dostaw pozostają umiarkowane dzięki napływowi metalu do magazynów w USA i Azji, co złagodziło wcześniejsze napięcia na rynku. W piątek miedź na rynku spot była notowana z dyskontem 74,5 USD wobec kontraktu trzymiesięcznego, co wskazuje na poprawę podaży — jeszcze kilka dni wcześniej układ cen sygnalizował niedobór metalu na rynku.
Miedź drożeje powyżej 13 tys. USD na londyńskiej giełdzie metali
Napływ miedzi do magazynów w Azji był częściowo efektem dostaw z chińskich hut zakontraktowanych wcześniej, gdy arbitraż cenowy był opłacalny. Chińscy producenci zwiększyli eksport w tym roku, gdy globalne ceny rosły szybciej niż krajowe, a popyt osłabł wskutek spowolnienia na rynku nieruchomości. Kolejne dostawy są spodziewane, choć obecnie okno arbitrażowe jest zamknięte.
Około godz. 15:02 miedź drożała o 2,6 proc., do 13 087,50 USD za tonę na londyńskiej giełdzie metali LME.
