Druga fala kryzysu nawiedziła budowlankę i deweloperkę

Piątkowy krach na akcjach kilku spółek to najlepsze przypomnienie, że kryzys w obu branżach jeszcze się nie kończy – uważają analitycy.

Kolejną odsłonę kryzysu w branży deweloperskiej i budowlanej obserwowali inwestorzy na piątkowej sesji w Warszawie. Fatalne wyniki za czwarty kwartał zatrzęsły w piątek notowaniami Mostostalu Warszawa, PBG oraz Ganta. Zapikowały kursy pozostałych spółek z obu branż, które znajdują się w najtrudniejszej sytuacji.

Strata Ganta w czwartym kwartale sięgnęła prawie 400 mln zł, a z akcjonariatu wyszła węgierska firma Futureal. Jak uspokaja Maciej Wewiórski z DM IDMSA, fatalne wyniki to efekt odpisania wartości aktywów. Wciąż jednak narastają problemy z płynnością. Spółka generuje solidne przepływy gotówkowe, jednak nie są one jednak zgrane z terminami kolejnych płatności dla wierzycieli. W kasie brak środków na wykup kolejnej partii obligacji za 3 miesiące. Spółka ma znaczący majątek na pokrycie roszczeń, jednak konieczne będzie porozumienie z obligatariuszami.

- Wyprzedaż aktywów wymaga czasu. Jeżeli sprzedaż będzie przeprowadzana pospiesznie, uzyskane ceny będą znacznie gorsze. Według nas wycena akcji Ganta w horyzonie 12 miesiecy to 3 zł. Jednak sytuacja spółki w znacznym stopniu utrudnia prognozowanie– podkreśla Maciej Wewiórski.

Problemy Ganta przenoszą się na postrzeganie innych spółek z branży. Siedmioletnie dołki niemal codziennie pogłębia Polnord. Choć spółka zabezpieczyła sobie płynność na najbliższe miesiące, to jednak zdaniem specjalisty wciąż musi zmniejszać zadłużenie, restrukturyzować koszty i poprawić sprzedaż mieszkań, a to cele, które są w dużym stopniu przeciwstawne.

- Ten rok będzie kluczowy dla branży. Kryzys trwa w najlepsze, a kolejne minima branżowego indeksu są możliwe – przestrzega Maciej Wewiórski.

Zagrożona płynność i gigantyczne straty to także zmora spółek budowlanych. 1,32 mld zł straty w czwartym kwartale kosztowało papiery PBG utratę jednej trzeciej wartości tylko w ciągu jednej sesji. Nierentowne kontrakty infrastrukturalne to źródło łopotów Mostostalu Warszawa, który stoi przed upływającym 31 marca terminem spłaty sięgającej 100 mln zł pożyczki udzielonej przez Accionę.

- Rynek może niepokoić zbliżający się termin spłaty pożyczki oraz niska rentowność na realizowanych kontraktach. Pojawia się pytanie, czy portfel został w pełni zrewidowany na koniec 2012, czy też konieczne będą dalsze odpisy – komentuje Marek Szymański z biura Espirito Santo.

Z kolan wciąż nie mogą podnieść się także notowania Polimeksu Mostostal oraz Trakcji-Tiltry, które słabe wyniki opublikowały w poprzednich dniach. Zdaniem Macieja Wewiórskiego i Marka Szymańskiego niewiele wskazuje, by fatalna passa budowlanki i deweloperki miała się szybko odwrócić. Jak podkreśla drugi ze specjalistów, tym bardziej nie jest pewne, które spółki zakończą swój żywot, a które przetrwają.

Szukając okazji w trapionych kryzysem branżach warto raczej skupić się na spółkach, które przetrwanie mają zagwarantowane, niż na tych, których pozycja jest zagrożona. Pozytywny przykład to Budimex, którego wyniki były jedną z niewielu pozytywnych niespodzianek w sektorze budowlanym oraz Echo Investment, którego akcje utrzymują się przy pięcioletnich maksimach od kiedy zysk operacyjny spółki za czwarty kwartał przebił oczekiwania analityków o blisko jedną trzecią.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu