Drugie podejście ustawy o działach

opublikowano: 21-01-2021, 20:00

Po zaskakującym PiS zawetowaniu przez prezydenta ustawy z 20 listopada 2020 r., nowelizującej ustawę o działach administracji rządowej oraz aż 66 ustaw z nią powiązanych, ekipa rządowa podejmuje drugą próbę.

Wniesienie skorygowanego projektu poprzedzone zostało spotkaniem Andrzeja Dudy i Mateusza Morawieckiego, które miało zagwarantować, że drugiego weta nie będzie. Zwrócona do Sejmu ustawa, która mogłaby zostać uchwalona ponownie większością 3/5 głosów, trafiła oczywiście do kosza, ponieważ PiS taką liczbą mandatów nie dysponuje, a przecież rządu nie wesprze nikt z opozycji, w razie weta trzyma ona sztamę z prezydentem.

Porównanie poprzedniej wersji ustawy z obecnie procedowaną, a także z pisemnym uzasadnieniem weta potwierdza wnioski, które już publikowaliśmy. Najważniejszym powodem odrzucenia ustawy było obrażenie się Andrzeja Dudy na nieuzgodnione z nim wymuszenie przez PiS złożenia podpisu przed upływem konstytucyjnych 21 dni. Jeśli ekspresowe tempo obie strony uzgodnią, to prezydent wykonuje usługę podpisową nawet w… minuty od otrzymania ustawy na biurko. Ale zaistniał także powód merytoryczny, niezgoda Andrzeja Dudy na przeniesienie czysto politycznych podsekretarzy stanu (wiceministrów) do korpusu służby cywilnej – głównie po to, by mogli więcej zarabiać, chociaż nie tylko. W poprawionym projekcie tego nieszczęsnego przepisu rzecz jasna nie ma. Uzasadnienie weta obejmowało jeszcze jeden zarzut, dotyczący wyodrębnienia nowego działu administracji rządowej „10a) leśnictwo i łowiectwo”. Ale ten okazał się absurdalny, skoro po rozmowie obu decydentów w nowej wersji dział się utrzymał. Notabene podobnie jak dwa inne nowo tworzone: „3a) geologia” oraz „24a) centrum administracyjne rządu”.

Zwłaszcza na ten ostatni punkt warto zwrócić uwagę. Awansowanie czystego administrowania do rangi merytorycznego działu oznacza w praktyce, że Kancelaria Prezesa Rady Ministrów (KPRM) formalnie staje się równa ministerstwom, a praktycznie wyższa. W ten sposób owa obsługowa instytucja wraca do potęgi Urzędu Rady Ministrów z epoki PRL, zaś jej szef już na stałe będzie konstytucyjnym ministrem powoływanym przez prezydenta. W III RP jego umocowanie bywało bardzo różne, zależnie od osobistych relacji konkretnego premiera z szefem KPRM bywał on albo pełnym ministrem, albo jedynie sekretarzem stanu. Obecnie Michał Dworczyk wyrósł na bardzo silną prawą rękę Mateusza Morawieckiego i przy okazji nowelizacji ustawy załatwił dla swojego stanowiska najwyższą w całej historii III RP rangę formalną. Funkcjonalnie KPRM już od dawna rosła w siłę, wystarczy spojrzeć na coraz bardziej pęczniejącą listę najróżniejszych pełnomocników rządu lub premiera, których kompetencje w bardzo wielu wypadkach zazębiają się z zadaniami standardowych ministerstw. Teoretycznym uzasadnieniem dla rozbudowywania owej przybocznej gwardii premiera jest neutralizowanie syndromu tzw. Polski resortowej.

Mateusz Morawiecki nieformalnie, lecz praktycznie podniósł Michała Dworczyka do rangi może nie wicepremiera, ale przybocznego nadministra.
Adam Chelstowski / Forum

Wśród wielu przepisów reorganizacyjnych wypada odnotować ustawowe utworzenie Rządowego Centrum Analiz. Faktycznie to przekształcenie i formalne awansowanie komórek już istniejących w KPRM. Akurat tak się złożyło, że od niedawna uruchomiliśmy platformę Analizy PB z raportami analitycznymi i danymi. Oczywiście ma ona całkowicie inne umocowanie i możliwości nieporównywalne z agendą rządową, ale zbieżność nazwy potwierdza obowiązujący trend. Wszelkie podejmowanie decyzji – zarówno politycznych, jak też biznesowych – musi być podbudowane zobiektywizowaną wiedzą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane