Duże zmiany na europejskich rynkach nieruchomości

DI
opublikowano: 29-02-2012, 10:09

RICS opublikował coroczny raport “European Housing Review 2012”. Wynika z niego, że poprawa stanu europejskiego rynku mieszkaniowego jest wciąż odległa.

Spowolnienie światowej gospodarki i kryzys zadłużeniowy w strefie euro negatywnie wpłynęły na rynek kredytów hipotecznych i budownictwo mieszkaniowe w całej Europie. Ceny nieruchomości przetrwały okres burzowy i pozostały stabilne aż do końca 2011 r. Najnowsze dane odnośnie europejskiego rynku nieruchomości budowlanych opublikował RICS w corocznym raporcie European Housing Review 2012.

-Raport RICS jest kolejną edycją wydawnictwa, które stopniowo ewoluowało i poszerzało się, zmieniając charakter z opracowania zdominowanego przez kilka krajów zachodniej Europy do analizy obejmującej nieomal wszystkie kraje Unii Europejskiej ¬– komentuje publikację raportu Kazimierz Kirejczyk, FRICS, prezes Reas.
Według danych prezentowanych w raporcie, w 2011 r. ceny na większości rynków mieszkaniowych w Europie pozostawały niezmienne lub umiarkowanie się osłabiły pod koniec roku. Najbardziej znaczące zmiany odnotowano w Szwajcarii, Norwegii, Islandii i Francji, gdzie ceny domów wzrosły o ponad 5 proc. Tymczasem Irlandia, Hiszpania i Cypr ponownie zarejestrowały ostre spadki, które były wynikiem  dużych nadwyżek podaży i problemów ekonomicznych.

We Francji, działania pobudzające rynek  podjęte przez rząd przyczyniły się do wzrostu cen nieruchomości i zatrzymały spadek budownictwa mieszkaniowego. Jednak oznaki spowolnienia stały się szczególnie widoczne pod koniec roku, gdy w związku z natężonymi działaniami mającymi na celu przeciwdziałanie deficytowi budżetowemu Francji, i wycofano większość zachęt do inwestowania.

W krajach skandynawskich obserwowany poprzednio silny wzrost cen wyhamował w 2011 r. Szwecja i Dania odnotowały nawet umiarkowany spadek cen. Wyjątkiem były Norwegia i Islandia, w której  zanotowano niewielki wzrost  cen.
Dane pokazują, że od 2007 r. nastąpił dramatyczny spadek liczby nowobudowanych mieszkań w większości krajów Europy, również na tych rynkach, gdzie nie było znaczącej nadwyżki podaży. Hiszpania (-89 procent) i Irlandia (-86 procent) zarejestrowały najostrzejsze spadki w liczbie przyznawanych pozwoleń na budowę. W przeciągu ostatnich pięciu lat, jedynie Szwajcaria odnotowała wzrost liczby pozwoleń.

Głębokie spowolnienie gospodarcze, a zwłaszcza kryzys zadłużenia w strefie euro zmusił banki do  zmniejszenia pod koniec 2011 r. skali udzielania kredytów hipotecznych . Wraz z osłabieniem wzrostu gospodarczego oraz cięciami wydatków sektora publicznego państw UE, niepewność zagościła także na rynkach mieszkaniowych w Europie .
Autor raportu, profesor Michael Ball, stwierdził, że poza nielicznymi krajami, ceny mieszkań w 2011 r. w Europie pozostawały stosunkowo stabilne. Przy założeniu, że nie pojawią się nowe czynniki, które mogłyby zakłócić neutralny trend, w najbliższych miesiącach nie oczekuje się znaczących spadków. Jednak po pięciu latach spowolnienia na rynku mieszkaniowym, nie widać jeszcze oznak powrotu  dobrej koniunktury.

Według danych RICS od 2007 r. nastąpił drastyczny spadek liczby rozpocyznanych budoów - w Hiszpanii aż o 89 proc.
Według danych RICS od 2007 r. nastąpił drastyczny spadek liczby rozpocyznanych budoów - w Hiszpanii aż o 89 proc.
None
None

Przyszłość rynku mieszkaniowego w Europie wyraźnie powiązana jest z dostępnością kredytów hipotecznych oraz odpornością i umiejętnością poradzenia sobie z kryzysem gospodarczym i finansowym w strefie euro. Jednak  obecne działania rządów  nie sprzyjają złagodzeniu trudnej sytuacji. Jest dziś bardziej niż prawdopodobne, że ewentualna interwencja publiczna zamiast stymulować rynek mieszkaniowy może go osłabić.
- Przyszłość rynków mieszkaniowych w Europie zależeć będzie przede wszystkim od rozwoju sytuacji gospodarczej – a właściwie od głębokości i czasu trwania spowolnienia tempa rozwoju gospodarczego. Niestety, procykliczność polityki państwa w stosunku do mieszkalnictwa jest w krajach europejskich regułą, a nie wyjątkiem. Kiedy w budżetach państw zaczyna brakować pieniędzy, najłatwiej podnieść podatki – także na mieszkania. Marne to pocieszenie, że takie rozwiązanie znajduje zwolenników nie tylko w Polsce.  Warto jednak podkreślić, że w kilku krajach wybrano drogę w przeciwną stronę- podsumowuje Kazimierz Kirejczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane