Dzielą skórę na niedźwiedziu

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 26-06-2006, 00:00

Z dodatkowej puli 4 tys. ha strefy mają chrapkę na 2,6 tys. ha jeszcze w tym roku. A w następnych latach?

W piątek Sejm przyjął nowelizację ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych (SSE). Najważniejszy z zapisów to możliwość poszerzenia ich obszaru z 8 do 12 tys. ha. Może to nie wystarczyć do 2017 r., do kiedy strefy będą wabić inwestorów zwolnieniami podatkowymi. Ponad połowę dodatkowych 4 tys. ha władze stref chętnie zagospodarowałyby już w tym roku, chociaż nie wiadomo jeszcze, na jakich zasadach będzie je przyznawać Ministerstwo Gospodarki.

Biorą wszystko

— Mam 4 tys. dobrych terenów, które można objąć strefą. Ale poważnie — myślę, że w tym roku Katowicka SSE powinna się poszerzyć o 150 ha — mówi Piotr Wojaczek, prezes KSSE i przewodniczący konferencji SSE.

Jeszcze szersze plany snują strefy: pomorska, wałbrzyska, warmińsko-mazurska i łódzka.

— Zamiast kilka razy w roku pisać wniosek o poszerzenie strefy pod konkretne projekty, chciałbym poszerzyć ją o 600 ha, a następnie promować te tereny przez dwa-trzy lata — deklaruje Mirosław Greber, prezes Wałbrzyskiej SSE.

Swoje racje

Prezesi rozmaicie tłumaczą, dlaczego powinni otrzymać więcej terenów.

— Jesteśmy najmniejszą strefą w Polsce. Mamy obszar 180 ha, z których do SSE należy 33 ha, a reszta do Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR). Chcemy objąć strefą całość — zapowiada Mirosław Kamiński, prezes Słupskiej SSE.

Jego plany wpisują się w zmiany ustawowe, bo tereny od ANR i Agencji Mienia Wojskowego zarządzający strefami będą mogli nabywać bez przetargu, a jeśli zdecyduje tak rząd — wręcz dostać za darmo.

— Chciałbym, by łódzka strefa wzrosła w najbliższych latach o 500 ha. Po pierwsze — taki jest potencjał regionu, po drugie — rozmawiamy z tyloma inwestorami, że wydaje się to niezbędne, po trzecie — z danych nadesłanych nam przez samorządy lokalne wynika, że tyle jest terenów nadających się pod inwestycje, wreszcie po czwarte — już mamy zagospodarowane 75 proc., a najbliższe projekty zajmą kolejne 15 proc. — wyjaśnia Maciej Rapkiewicz, prezes Łódzkiej SSE.

Upychanie inwestorów

Ten ostatni argument może okazać się kluczowy w przyznawaniu terenów.

— Nie będziemy marnotrawić terenów dla tych, którzy nie potrafią ich zagospodarować. Resort gospodarki zgodzi się na poszerzenie pod zwykłe projekty w przypadku stref, które mają zagospodarowane ponad 70 proc. powierzchni — zapowiada Ryszard Wawryniewicz, poseł PiS, szef podkomisji ds. inwestycji zagranicznych w Polsce, która zajmowała się ustawą.

Z danych na koniec września 2005 r. wynika, że taki stopień zagospodarowania mają strefy: mielecka, tarnobrzeska, suwalska, łódzka i krakowska. Dołączyły do nich m.in. wałbrzyska i katowicka.

Teraz nowelizację ustawy musi przyjąć Senat, a potem podpisać prezydent. Może ona wejść w życie pod koniec lipca.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane