EduKoala już szuka inwestora w USA

opublikowano: 05-09-2012, 00:00

Case study: Polski start-up przeszedł już długą drogę do sukcesu. Teraz EduKoalę czeka najważniejszy zakręt. Kierunek: Stany Zjednoczone

Na spotkanie z sobą kazali czekać dość długo. Raz: bo ciągle dopracowywali koncept biznesowy, dwa: bo właśnie weszła na rynek ich najnowsza aplikacja mobilna MyKoala, wspomagającą naukę języków obcych, dedykowana dzieciom w wieku szkolnym. Dziś Michał Karmiński, właściciel start-upowej spółki EduKoala, też nie próżnuje, przebywa w Stanach Zjednoczonych i w Dolinie Krzemowej szuka inwestora.

Obrót o 180 stopni

Przedstawiciele EduKoala zgłosili się do funduszu AIP Seed Capital, realizującego program Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, który w ramach Działania 3.1 PO IG promuje innowacyjne start-upy, z usługą typu B2B dla firm zajmujących się pozycjonowaniem. Dostali wsparcie, choć w tym czasie koncept się zmienił. Zespół w listopadzie 2011 r. wziął udział w inicjatywie Start-up Weekend Warsaw, gdzie pracował nad aplikacją mobilną pomagającą w nauce języków obcych. Koncept był prosty: użytkownik przy włączaniu telefonu i innych rutynowych czynnościach związanych z jego obsługą rozwiązywał szybki quiz językowy i uczył się nowego słownictwa. Firma z tym pomysłem wygrała konkurs.

— Pomysł spodobał się też w AIP i namówiono nas na zmianę biznesplanu. Aplikacja o nazwie EduKoala jest dostępna na rynku od lutego. Ma 17 tys. ściągnięć i ok. 4 tys. użytkowników, którzy korzystają z niej na co dzień — wyjaśnia Michał Karmiński, prezes EduKoala.

Jego zdaniem, to wciąż niewiele, ale przy produkcji aplikacji zespół zdobył spore doświadczenie — i techniczne, i biznesowe. Projekt jest jednak za mały, by zaistnieć z nim na rynku globalnym.

Plan w kontynuacji

Powstała więc nowa, bardziej rozbudowana, ale wciąż bazująca na pierwotnym zamyśle gra mobilna MyKoala.

— Idea jest zaczerpnięta z popularnej przed kilku laty gry Tamagotchi, czyli elektronicznego jajka ze zwierzakiem, którym trzeba się opiekować. Nasz zwierzak to koala, którego należy dokarmiać, a pokarm dla niego zdobywa się dzięki rozwiązywaniu prostych quizów językowych. Koala co jakiś czas przypomina o swoim istnieniu sygnałem dzwonka, przez co nauka odbywa się regularnie. To opcja dla dzieci w wielu ok. 10-15 lat. Aplikacja została też wyposażona w funkcję zarządzania nauką — rodzice, wchodząc na stronę internetową, mogą sami ustalać zakres słownictwa do opanowania. My sprawdzamy, ile dziecko zdołało się nauczyć, a rodzicom wysyłamy raport — tłumaczy Michał Karmiński. Na razie aplikację można ściągać bezpłatnie, bo projekt nadal jest testowany na rynku. Jeśli zyska popularność, będzie już sprzedawany.

Mentor z Finlandii

Aplikacja swój ostateczny kształt zawdzięcza wsparciu mentorów, których Michał Karmiński w tym roku poznał w Finlandii, podczas programu akceleracyjnego Startup Sauna. EduKoala był jedynym zaproszonym do udziału w nim start-upem z Polski.

— Aby się dostać na dwumiesięczny program mentoringowy, musieliśmy przejść tzw. warm up, czyli spotkania rekrutacyjne. Odbywają się one w ok. 15 miejscach na całym świecie, w tym w Polsce. Ponieważ w kraju nie poszło nam tak, jak byśmy chcieli, zdecydowaliśmy się na dogrywkę w Estonii, gdzie zajęliśmy pierwsze miejsce ex aequo z dwoma innymi zespołami z zagranicy. Wygrana oznaczała dwa miesiące ciężkiej pracy nad projektem — mówi Michał Karmiński.

Pobyt w Finlandii z jednej strony dodał mu skrzydeł, z drugiej zweryfikował nierynkowe strategie, jakie chciał wprowadzać we własnej firmie i samym produkcie. Po rozmowach z przedstawicielami branży gier i aplikacji mobilnych, zdecydował się m.in. na dopracowanie strony wizualnej i dźwiękowej MyKoala. A co najważniejsze, zyskał odwagę i kontakty, pozwalające wyjść z produktem na świat.

Dolina marzeń

Aplikację będzie promować jednocześnie w Polsce i w USA, dokąd wyjechał, by poszukać kapitału.

— Inwestorzy w Polsce są bardziej zachowawczy, obawiają się ryzyka. A niewątpliwie każdy start-up technologiczny niesie je ze sobą. Ludzie w Stanach dysponują większym kapitałem i doświadczeniem w pracy z młodymi firmami. Choć, jeśli znajdzie się inwestor z Polski, bynajmniej nie wykluczam współpracy z nim — zaznacza Michał Karmiński.

Kapitał jest potrzebny, bo spółka planuje rozbudowywać ofertę edukacyjnych aplikacji mobilnych, by w przyszłości mogły być atrakcyjne nie tylko dla dzieci, ale również dla dorosłych. Mają też być dostępne na różnych platformach. Na razie MyKoala działa wyłącznie na Androidzie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu