Ekonomiczne niewiadome przyszłorocznego budżetu

opublikowano: 09-05-2019, 18:58

Za sprawą słów zastępcy Teresy Czerwińskiej ożyła dyskusja o wykonalności części rządowych planów.

Tomasz Robaczyński, wiceminister finansów, zasygnalizował, że obraz polskiej gospodarki przedstawiony kilka tygodni temu na łamach Aktualizacji Programu Konwergencji (APK) może się różnić od tego, który znajdzie się w przyszłorocznej ustawie budżetowej.

- Założenia makroekonomiczne do budżetu na 2020 r. będą podobne do zawartych w APK, choć w związku z analizą bieżącej sytuacji mogą się trochę zmienić – powiedział w wywiadzie dla PAP Tomasz Robaczyński.

Co się zmieni
Zaktualizowane prognozy poznamy na przełomie maja i czerwca, natomiast eksperci różnią się w przewidywaniach skali zmian.

- Przekaz rządu jest następujący: dużo się nie zmieni, chyba że pojawią się nowe istotne informacje, a wtedy postaramy się je uwzględnić – mówi Piotr Bielski, dyrektor departamentu analiz ekonomicznych Banku Santander.

Z kolei Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego, uważa, że zmiany będą wyraźniejsze, a źródeł ewentualnych różnic w prognozach makroekonomicznych upatruje w porzuceniu dwóch pomysłów zawartych w APK.

- Niektóre propozycje podatkowe nie przeżyją próby, jaką będą konsultacje rządowe nad budżetem. Stawiałbym na likwidację limitu 30-krotności składek do ZUS oraz podatek cyfrowy jako najsłabsze elementy. Zniesienie limitu 30-krotności uderza w branżę IT i inne wysoko wykwalifikowane usługi, które tak ochoczo do Polski zaprasza premier Morawiecki. Budzi również wątpliwości konstytucyjne. Natomiast podatek cyfrowy nie jest dostosowany do regulacji na poziomie europejskim, obawiam się, że ktoś to wstawił do programu trochę na wyrost - komentuje ekonomista.

Większy deficyt
Tomasz Robaczyński poddał w wątpliwość realizację zaplanowanego w ustawie budżetowej deficytu na poziomie 28,5 mld zł.

- Prognozy pokazują, że w kolejnych miesiącach będzie się utrzymywał, czy też powiększał w związku z realizacją „trzynastki” i kolejnych programów rządowych. Na razie posługujemy się kwotami z ustawy - mówi wiceminister.
Piotr Bielski nie spodziewa się większych zmian.

- Nie pojawi się wprawdzie zysk z NBP, na który można było liczyć, ale wzrost gospodarczy jest silny, a inflacja będzie wyższa niż myśleliśmy, co powinno pomagać dochodom budżetu państwa – mówi ekspert.

Z kolei Rafał Benecki obawia się, że księgowe przepisy UE oraz decyzja NBP mogą zwiększyć dziurę budżetową.

- Prawdopodobnie wpływy z opłaty transformacyjnej OFE zgodnie z europejskimi przepisami będą musiały być zaksięgowane na raz w 2020 r., co zwiększy dziurę w roku bieżącym. Jeśli NBP nie przekaże zysku do budżetu, rząd będzie musiał znaleźć dodatkowe 6 mld zł. W ten sposób jesteśmy trochę bliżej 3 proc. PKB (poziom, którego przekroczenie grozi w UE sankcjami), niż pierwotnie zakładano – puentuje ekonomista.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy