Ekonomiści: stopa bezrobocia na koniec roku wyniesie 6,2-6,4 proc.

  • PAP
opublikowano: 11-12-2020, 07:38

Na koniec roku stopa bezrobocia rejestrowanego wzrośnie do 6,2-6,4 proc. - prognozują ekonomiści, z którymi rozmawiała PAP. Początek przyszłego roku może przynieść dalszy wzrost bezrobocia, mimo spodziewanego odbicia wzrostu gospodarczego.

fot. Marek Wiśniewski, Puls Biznesu

Według szacunków Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii stopa bezrobocia rejestrowanego w listopadzie utrzymała się na poziomie 6,1 proc., niezmienionym od czerwca.

Zdaniem głównej ekonomistki Banku Pocztowego Moniki Kurtek, w grudniu wskaźnik wyniesie 6,3-6,4 proc. "Fala bezrobocia, której obawialiśmy się wiosną, została zatrzymana przez pomoc publiczną, która była w dużej mierze nakierowana na to, by ludzie nie tracili pracy. Poszczególne branże w różnym stopniu zostały dotknięte przez pandemię. W część z nich druga fala uderzyła ponownie silnie. Jednocześnie mamy w zanadrzu kolejne wsparcie w postaci tzw. tarczy 6.0, choć ta pomoc nie będzie tak szeroko adresowana jak wiosną" - zauważyła Kurtek.

Jak mówiła, nie wiadomo, czy czekają nas jeszcze kolejne fale epidemii i związane z tym obostrzenia. "2021 ciągle będzie rokiem walki z koronawirusem. Szczepionka nie spowoduje natychmiastowej poprawy sytuacji. Nadal część branż może być objęta obostrzeniami" - wskazała.

Zwróciła uwagę, że ze względu na kolejną pulę środków publicznych w ramach tarczy 6.0 zwolnienia pracowników mogą być odłożone w czasie. "Jak już skończą się obwarowania, na bazie których firmy dostały pomoc, może się okazać, że będą konieczne redukcje etatów. Możliwy jest scenariusz, że przy stosunkowo niewielkim wzroście bezrobocia w tym roku, w przyszłym stopa bezrobocia może jeszcze rosnąc, mimo odbicia PKB" - oceniła ekonomistka.

Dodała, że z opóźnieniem mogą być też widoczne skutki listopadowego zamrożenia niektórych branż gospodarki, bo część zwalnianych osób nie idzie od razu do urzędu pracy; zwalniani pracownicy mają też okres wypowiedzenia.

Zauważyła, że stopa bezrobocia rejestrowanego może nie odzwierciedlać faktycznego wpływu epidemii na rynek pracy. Mogą o tym świadczyć dane na podstawie Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL). Zgodnie z nimi, w trzecim kwartale bezrobocie wzrosło, tymczasem dane GUS i resortu pracy za ten okres mówiły o stabilizacji poziomu bezrobocia. Zastrzegła, że z wnioskami trzeba zaczekać na kolejne dane BAEL za IV kw.

Kurtek prognozuje, że w przyszłym roku stopa bezrobocia może w pesymistycznym scenariuszu sięgnąć 7 proc. na koniec roku, natomiast w optymistycznym 6,5 proc.

Ekonomista Pekao S.A. Piotr Bartkiewicz zaznaczył, że epidemia uderzyła w rynek pracy w znacznie mniejszym stopniu, niż wszyscy się obawiali. "Polska weszła w kryzys z bardzo dużą liczbą wakatów. W pierwszej kolejności firmy cięły plany zwiększania zatrudnienia, a nie faktyczne zatrudnienie. Na wszystkie możliwe sposoby chomikowano również zatrudnienie, korzystając np. z urlopów i przerw eksploatacyjnych w najostrzejszej fazie pandemii. Działo się to zwłaszcza w sektorach, które nie były trwale zagrożone przez kryzys wywołany pandemią. Poza tym duża część wsparcia dla firm ze strony państwa była uzależniona od utrzymania zatrudnienia" - wskazał Bartkiewicz.

Jego zdaniem na koniec roku stopa bezrobocia wyniesie ok. 6,3-6,4 proc., w pierwszym kwartale 2021 r. dojdzie do ok. 6,5 proc., a później będzie spadać ponownie osiągając ok. 6,2 proc. na koniec roku. "Co prawda w 2021 r. spodziewamy się solidnego, ponad 4-proc. wzrostu gospodarczego. Jednak ponieważ zmienne z rynku pracy nie zareagowały tak mocno w momencie, gdy gospodarka kurczyła się, to też nie będą mocno reagować w drugą stronę" - powiedział Bartkiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane