Etniczna wyspa

Karolina Guzińska
opublikowano: 2005-10-14 00:00

Niemiecki oficer, podziwiający na Expo’37 słynny obraz „Guernica”, spytał Picassa: Mistrzu, czy to pańskie dzieło? Nie — odpowiedział artysta — wasze...

„Dolinki między górami” — tak pisarz Miguel de Unamuno oddaje pejzaż Kraju Basków. Krajobraz, w którym dominują wzgórza sięgające piaszczystych plaż Morza Kantabryjskiego. Wybrzeże pocięte zatokami i klifami, poszarpane brzegi rzek. Drogi wijące się przez lasy, doliny, wąwozy. Samotne zamki i ustronne wiejskie siedziby... Ten skrawek ziemi we wszystkich odcieniach zieleni, wciśnięty między góry i morze, jest ojczyzną starodawnego narodu o tajemniczym pochodzeniu. Żeglarzy, rolników i pasterzy posługujących się nieznaną mową.

W mroku dziejów

Legenda głosi, że wywodzą się oni od mitologicznego bohatera Sugaara. Z jego związku z księżniczką z Mundaka narodził się Juan Zuria, pierwszy pan prowincji Bizkaia. Sami Baskowie uważają się za potomków ziemi: euskaldunak. Mimo silnych morskich tradycji trudnili się też pracą na roli i hodowlą — gdy pasterzy nie było stać na własne stada, zazwyczaj emigrowali do Kanady lub Stanów Zjednoczonych. Przemysł rozwinął się w XIX w., wraz z handlem. Stulecia wcześniej baskijscy rybacy opanowali morskie przestrzenie — w XVI w. dotarli na Islandię i Grenlandię, osiedlali się na Nowej Funlandii i w Kanadzie. To z baskijskiej miejscowości Getaria pochodził Juan Sebastian Elano, śmiałek, który opłynął świat. Z Zumárraga zaś wywodził się Legazpi, zdobywca Filipin.

Basków nie zdołali podbić najeźdźcy. Kraj stawał się częścią Hiszpanii od XIV do XVI w., kiedy poszczególne baskijskie prowincje decydowały się na unię z królestwem Kastylii. Zachowały rozliczne prawa i przywileje, których przestrzegania przysięgał — przy świętym dębie z Guerniki — każdy monarcha wstępujący na hiszpański tron.

— Skamieniały pień 300-letniego dębu, chroniony kamienną kolumnadą, to atrakcja Guerniki, historycznej stolicy Kraju Basków. W cieniu jego liści patriarchowie ustanawiali prawa. Drzewo, zwane Gernikako Arbola, stało się symbolem narodowych praw. Gdy usychało, sadzono nowe. Żywy dąb rosnący nieopodal niedawno zastąpił drzewo, które przetrwało wojnę domową... — opowiada Zuzanna Jakubowska, doktorantka iberystyki na UW, redaktorka portalu www.hiszpania-online.com.

Guernica to miasto symbol. W 1936 r., gdy wybuchła wojna domowa, Kraj Basków opowiedział się po stronie republikanów. Na prośbę generała Franco, w dzień targowy 26 kwietnia 1937 r., niemiecki Legion Condor przeprowadził w Guernice pierwszy dywanowy nalot bombowy, z jakich zasłynęła potem II wojna światowa. Zginęli sami cywile...

— Pod wpływem tego wydarzenia Picasso namalował przejmujący obraz „Guernica”, protest przeciwko barbarzyństwu wojny, wystawiany teraz w madryckim Centro del Arte Reina Sofia. W Guernice pozostaje ciekawa kopia — fresk na murze — dodaje Zuzanna Jakubowska.

Zwykły spójnik

Baskowie nie pozwalają zapomnieć, że ich kultura różni się od innych spotykanych na Półwyspie Iberyjskim. Pieczołowicie kultywują tradycje i język.

— Rodzice mogą posłać dzieci do szkół z wykładowym hiszpańskim lub do takich, w których uczone są wyłącznie po baskijsku. Najpopularniejsze są jednak placówki, w których nauka odbywa się w obu językach. Księgarnie pękają w szwach od baskijskiej poezji i prozy, a półki w sklepach muzycznych uginają się pod ciężarem płyt z muzyką baskijską: ludową, rockową, rapową, hip-hopową... Nazwy miejscowości pisane są w dwóch językach: Vitoria to po baskijsku Gasteiz, a modny kurort San Sebastián dla tubylców jest Donostią — opowiada Agnieszka Drewno, dziennikarka I programu Polskiego Radia.

Choć władze regionalne cieszą się autonomią, istnieje ruch separatystyczny dążący do zerwania kontaktów z rządem w Madrycie.

— Nigdy nie czułam zagrożenia, nawet spacerując nocą. Zaskoczyło mnie tylko przewijające się na ulicznych plakatach słowo „eta”. I cóż się okazało? W języku baskijskim „eta” to spójnik „i” — śmieje się Agnieszka Drewno.

Nie należy łączyć Basków z terroryzmem. Są bardzo czuli na tym punkcie — większość z nich to zdeklarowani przeciwnicy ETA.

— Tubylcy są niezwykle serdeczni. Ich zachowanie dziwacznie kontrastuje z wypisywanymi na murach pogróżkami i wszechobecnym godłem ETA: wężem owiniętym wokół siekiery. Ludzie są zmęczeni kojarzeniem ich z tą organizacją. Dlatego tak promują swą kulturę: muzykę, sporty, kuchnię — przekonuje Zuzanna Jakubowska

Chłopy jak dęby

Ludowi śpiewacy to przeważnie ludzie prości — jak słynny Erramun Martikorena, pasterz owiec.

— Jedną z odmian baskijskiego śpiewu jest berczolaryzm: poetycko-muzyczna rywalizacja dwóch artystów improwizujących na zadany temat. Jeden z moich profesorów, który w latach 70. jeździł po Kraju Basków, dokumentując język, opowiadał, że w jednej z wiosek zawołano śpiewaków, którzy z marszu rozpoczęli melodyjną recytację o nim — naukowcu z Polski! — wspomina Zuzanna Jakubowska.

Muzyka opiera się m.in. na txistu — charakterystycznym flecie o trzech dziurkach. Obsługuje się go jedną ręką, a drugą uderza się w przewieszony przez barki bęben. Równie widowiskowe są lokalne sporty — przeciąganie liny, podnoszenie kamieni, bieg górski, rąbanie drzewa...

— I pelota, narodowa gra podobna do squasha. Polega na odbijaniu od ściany skórzanej piłeczki wypchanej wełną. Można to robić ręką — wszyscy młodzi Baskowie mają od tego zniekształcone dłonie — paletką lub wiklinowym, zakręconym koszem. Ta ostatnia odmiana peloty, cesta-punta, rozgrywana jest w kaskach, bo piłka, złapana w wiklinową rynnę i zamachem odesłana na ścianę, osiąga prędkość do 300 km na godzinę — opisuje Zuzanna Jakubowska.

Baskowie, mocno zbudowani i wysocy, uważani są za osiłków. Ludowe tańce, np. taniec z mieczami, mają pokazać — podobnie jak sporty — siłę i zręczność, nie zaś grację.

— Z baskijskich tradycji większość Polaków wymieni... berety. Owszem, ludzie wciąż je noszą — nawet malutkie dzieci paradują w czarnych berecikach. W użyciu są także espadryle — buty „narodowości” baskijskiej. Jedynie tradycyjne laski z ukrytym w rękojeści sztyletem pozostały już tylko symbolem. Baskowie obdarowują nimi znane osobistości. Jan Paweł II dostał taką — przypomina Zuzanna Jakubowska.

Na jeden gryz

Kuchnia, uchodząca za najprzedniejszą w Hiszpanii, obfituje w ryby i owoce morza. Znane potrawy to wątłusz z pieca, txangurro (danie na bazie krabów), kokotxas z dorsza, maleńkie węgorzyki, marmitako (potrawa z ziemniaków i tuńczyka), sardynki... A także kotlet wołowy z fasolą, pieczeń z królika oraz desery: ciasto ryżowe i migdałowy biszkopt.

— Sławę zyskały typowe dla San Sebastián pintxos — drobne, eleganckie przekąski ze wszystkiego, co kucharzom przyjdzie do głowy. Od warzyw i past, przez jajka, sery, wędliny, ryby, po małże i ośmiornice. Prawdziwe dzieła sztuki! Nic dziwnego, że bary urządzają konkursy na najładniejsze pintxos. Nasze koreczki to dalecy krewni tych kunsztownych przekąsek. Proza życia przy orgii kolorów! — uważa Zuzanna Jakubowska.

Nazwa pintxos pochodzi od wykałaczki: on pintxo lub od czasownika skubać.

— Bo to takie maleńkie kanapeczki, w sam raz do poskubania... Nie widziałam dwóch identycznych, każdą dekorują inaczej. Talerze z pintxos stoją na ladach barów, a goście jedzą, ile chcą. Nikt nie patrzy im na ręce. Dopiero gdy wychodzą, barman pyta, ile kto zjadł. Baskowie ufają ludziom... Warto też wpaść do jakiegoś portu na świeżo złowione ryby przyrządzane na miejscu — radzi Agnieszka Drewno.

Do tradycji należy wieczorna wędrówka od baru do baru, by pogawędzić, wychylić kilka kieliszków i popróbować smakołyków. Baskowie uwielbiają dobre jedzenie — wielu mężczyzn należy do towarzystw gastronomicznych. Organizują spotkania klubowe, podczas których wspólnie gotują i biesiadują.

— Lokalne specjały popija się białym winem txacoli — młodym, wytrawnym, lekko cierpkim. Barmani leją je z góry — zmieszane z powietrzem lepiej smakuje... — dodaje Zuzanna Jakubowska.

Kwietny Szczeniak

Bizkaia, słynąca z najpiękniejszych widoków, zachwyca Monte Gorbea — skalistym i górzystym obszarem zamieszkiwanym przez jelenie, dziki, lisy, myszołowy i sępy. Atrakcją wybrzeża — zwłaszcza gdy spowija ją mgła — jest San Juan de Gaztelugatxe, dawna pustelnia zbudowana na sterczącej z morza skale niedaleko przylądka Machichaco. Łączą ją z lądem strome, kamienne schodki. To miejsce religijnego kultu dla każdego arrantzale — rybaka. Dzwon z pustelni obwieszczał burze, wewnątrz składano wota za wybawienie z morskich katastrof. Otoczona mitami San Juan stała się celem pielgrzymek i miejscem cudów, choć w grotach pod pustelnią inkwizycja zamykała oskarżonych o czary... Godne zwiedzenia jest też Elantxobe, miasteczko z domami wiszącymi na zboczach góry. I stolica prowincji — Bilbao z gotycką katedrą Santiago, XV-wiecznym kościołem św. Antoniego, wiszącym mostem oraz Casco Viejo: XIV-wiecznym starym miastem nad rzeką. Wzrok przyciąga także Muzeum Guggenheima z kolekcją sztuki współczesnej. Srebrzysty budynek, przypominający statek lub kwiat, zaprojektował amerykański architekt Frank Gehry.

— Przed wejściem do muzeum siedzi wielki na kilka pięter Kwietny Szczeniak: niesamowity klomb w kształcie młodego teriera. Miał być hitem sezonu, ale tak się spodobał, że został na stałe. Miasto bardzo o niego dba. Najpiękniej wygląda w pełni kwitnienia... — dodaje Zuzanna Jakubowska.

Zatoka muszli

Prowincja Álava jest najbogatsza w endemiczną florę: buki i dęby. A tutejsze saliny AĖana eksploatowali już Rzymianie. To dolina z terasami opartymi na pionowo ustawionych belkach, których drewno przeżarła sól... Połowę z 5 tys. teras wciąż się użytkuje — metody wydobywania soli nie zmieniły się od wieków. Każdego roku, od maja do września, mieszkańcy AĖana „orzą” terasy i zbierają sól. Niezwykłą dolinę, terasy i miasteczko uznano za pomnik historyczno-artystyczny. Turystów przyciąga również krajobraz gór Sierra de Gorbea oraz sanktuarium Nuestra SeĖora de Estibalitz. W średniowieczu obradowały tu zgromadzenia rządzące regionem Álava. Natomiast stolica prowincji, Vitoria-Gasteiz, zaskakuje owalną starówką z monumentalnymi kościołami i pałacami.

— Majestatyczne domy przy wąskich staromiejskich uliczkach zbudowano z cegieł o kształcie i kolorze kromek razowego chleba ułożonych na płask. Zwiedzając Vitorię, warto też zajrzeć na Plaza del Machete, gdzie przechowywano niegdyś maczetę, na którą nowi władcy przysięgali, iż przestrzegać będą przywilejów miasta — radzi Zuzanna Jakubowska.

Na wybrzeżu prowincji Gipuzkoa zachowała się prawdziwa rzadkość — bagna Txigudi. Interesujące przyrodniczo są także Monte Adarra i Sierra de Aralar, górska enklawa susła i kuny. Ciekawa jest Pasaia ze swą ludową architekturą, ale przede wszystkim San Sebastián-Donostia, stolica regionu. Miasto o szczególnym uroku. By go doświadczyć, najlepiej wjechać kolejką linową na Monte Igeldo, a następnie zejść do starej dzielnicy.

— San Sebastián leży nad zatoką w kształcie muszli. Po obu jej stronach wznoszą się dwa wzgórza: Monte Urgull i Monte Igeldo. Nazywane jest Rio de Janeiro w miniaturze, bo przypomina je z lotu ptaka, zaś na szczycie Urgull wznosi się kaplica zwieńczona wielkim posągiem Chrystusa. Całkiem jak w Brazylii... Ten modny kurort to najdroższe miasto Hiszpanii: metr kwadratowy mieszkania kosztuje 6 tys. euro... — opowiada Agnieszka Drewno.

San Sebastián to siedziba festiwali. Jazzowy odbywa się w lipcu, muzyki klasycznej w końcu sierpnia, a Międzynarodowy Festiwal Filmowy we wrześniu. Tradycyjną kulturę Basków przybliża zaś sierpniowa Semana Grande.

— W pobliżu San Sebastian leży miasteczko Hondarribia. W tutejszym kościele Santa María de Asuncion zachował się, na filarze pod chórem, niezwykły wizerunek Trójcy Świętej o potrójnej twarzy. Prawdopodobnie jeden z nielicznych na całym Półwyspie Iberyjskim, bo w XVI w. kościół potępił takie wizerunki — dodaje Zuzanna Jakubowska.

Kraj Basków — górzysty, zalesiony, przez wieki niemal pozbawiony dróg — zachował swój pejzaż, tradycje i obyczaje. Podróż przez tę zieloną krainę urzeknie najbardziej wymagających podróżników.