Europa wchodzi w erę fintech

  • Juan Lobato
opublikowano: 08-03-2016, 22:00

Jesteśmy świadkami metamorfozy usług finansowych.

KOMENTARZ

Coraz więcej aspektów działalności tradycyjnego banku znajduje odzwierciedlenie w ofercie młodych i prężnie rozwijających się firm z sektora usług finansowo-technologicznych (fintech).

W ciągu pięciu ostatnich lat branża fintech zrewolucjonizowała sektor finansowy, szczególnie w Europie Zachodniej. Gros nowych graczy pojawiło się w przestrzeni, którą wcześniej monopolizowały banki. To dlatego skala globalnych inwestycji w przedsięwzięcia fintech się potroiła, i w 2014 r. wyniosła 12,21 mld USD z ponad 4 mld USD w 2013 r. Na przykład łączna wartość kapitału zainwestowanego przez fundusze private equity w Ebury wynosi już ponad 110 mln USD. A perspektywy do jeszcze szybszego wzrostu sektora na kolejne lata są bardzo obiecujące.

Widoczna jest zmiana pokoleniowa. Młodzi konsumenci są już przyzwyczajeni do sprawnych i mobilnych rozwiązań, choćby w branży turystycznej czy telekomunikacyjnej. Od sektora finansowego także oczekują jeszcze lepszych i, co ważne, pro-konsumenckich działań. Ten młody biznes nie tylko działa 24 godziny na dobę, ale również zarządza firmą z poziomu tabletu czy smartfona. Myśląc o fintech, należy pamiętać, że to nie tylko zmiana technologiczna. Jest to przede wszystkim rewolucyjny sposób myślenia o usługach finansowych. Liczy się bezpieczeństwo i tempo, a przede wszystkim indywidualnie dopasowana oferta. Taka filozofia robienia biznesu jest dużym wyzwaniem dla skostniałych korporacji.

To światowy kryzys gospodarczy i związany z nim widoczny spadek zaufania do dużych korporacji finansowych, ogromny postęp technologiczny czy w końcu nowe regulacje dla sektora finansowego spowodowały, że możemy dziś mówić o prawdziwym fintechowym boomie, zwłaszcza w Europie Zachodniej. W Polsce natomiast fintech wkracza na rynek zmonopolizowany przez tradycyjne instytucje finansowe. Obrazowo: w 2015 r. liczba osób korzystających z usług finansowych poprzez smartfon wzrosła w USA do 75 proc., w Wielkiej Brytanii to aż 1/3 całej populacji.

Większość polskich eksporterów i importerów nie wie nawet o istnieniu platform umożliwiających sprawne i bezpieczne realizowanie przelewów w kilkudziesięciu walutach, bez konieczności posiadania oddzielnego konta walutowego. Nie trzeba już np. wykonywać dwóch oddzielnych transakcji — w jednej kupić walutę, a w drugiej wykonać płatność. Technologie tego typu są połączeniem platformy wymiany walut oraz systemu do inkasa należności i dokonywania płatności zagranicznych. W Polsce brakuje więc świadomości o usługach świadczonych przez fintechowe podmioty, co tradycyjnie jest dodatkowo potęgowane strachem przed nowym. Niesłusznie. Sektor finansowy jest mocno obwarowany prawem, zwłaszcza po 2008 r. i światowym kryzysie finansowym, po którym bezpieczeństwo pieniędzy konsumentów stało się dla nadzorujących głównym priorytetem.

Przykład płynie chociażby z Wielkiej Brytanii. W 2014 r. Financial Conduct Authority (odpowiednik polskiego KNF) rozpoczął realizację projektu wspierającego innowacyjność w biznesie, ze szczególnym ukłonem w kierunku podmiotów oferujących konkurencyjne usługi wobec banków. Rynek spontanicznie „uszył na miarę” potrzeb klientów usługi oferujące bezpieczne, szybsze i tańsze rozwiązania. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JUAN LOBATO prezes firmy Ebury

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu