Europie szkodzą złe amerykańskie kredyty

Marek Wołos
opublikowano: 13-08-2007, 00:00

Burzliwe wydarzenia na rynkach kapitałowych, balansujących na skraju bessy, wpłynęły na przeszacowanie głównych walut. Największym tego beneficjentem okazał się jen. Sporo straciły waluty związane z inwestycjami carry trading — w tym funt, dolar australijski i nowozelandzki. Doniesienia o problemach funduszy inwestycyjnych BNP Paribas przeważyły z kolei szalę podaży euro. Notowania zniżkowały do 1,3650 USD.

Duże kłopoty z płynnością wystąpiły na rynku pieniężnym. Krótkoterminowe stopy na USD wzrosły do poziomu 6 proc! Aby zapobiec dalszej panice, ECB i Fed zasiliły rynek sumą ponad 150 mld USD. Była to największa interwencja od września 2001 r.

Miniony tydzień pokazał, że kryzys związany z rynkiem amerykańskich kredytów przenosi się do Europy. Wkrótce może zawitać do Azji. Zjawiska te wywołają odwrócenie dotychczasowych trendów. Obok zniżek na giełdach powinno postępować wzmocnienie jena, ale i dolara. Złoty znajdzie się wtedy pod presją spadkową.

Marek Wołos

DM TMS Brokers

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wołos

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu