Euroskandal szyty grubymi nićmi

Mariusz Zielke
24-02-2004, 00:00

Dlaczego niemiecka firma będzie chronić polskie granice, mimo że przegrała przetarg? Bo tak się podoba Brukseli.

Narzekamy na jakość polskich przetargów, a okazuje się, że rozgrywane według procedur unijnych też nie obywają się bez kontrowersji. I to jakich. Radarowy system ochrony granic wart nawet 200 mln zł (a w dłuższej perspektywie — 500 mln zł) zbuduje dla Polski niemiecka firma Atlas. Ale wcale nie dlatego, że jej oferta była najlepsza, tylko dzięki arbitralnej decyzji Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej (PKE). PKE dwukrotnie bowiem odrzuciło wyniki przetargu korzystne dla jednej z polskich firm i poleciło Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) podpisanie umowy z oferentem z Niemiec. Podobno pod groźbą odebrania pieniędzy resort się ugiął. Czy to znaczy, że duże pieniądze z Unii muszą wracać do źródła poprzez zagranicznych kontrahentów, biorących udział w polskich przetargach? Wśród przegranych zostały m.in. konsorcja pod wodzą: Bumaru, Radmoru i Ster-Projektu. Ostatnie z najniższą cenowo i uznaną za najkorzystniejszą ofertą.

Tajne przez poufne

Co na to tzw. Władza Wdrażająca Program Współpracy Przygranicznej (WW), czyli jednostka budżetowa podległa MSWiA, nadzorująca program współpracy międzynarodowej i odpowiedzialna za koordynację projektu? Joanna Szczęsny, szefowa komisji przetargowej z ramienia WW, początkowo odmawia komentarza. Potem twierdzi, że nie powinniśmy wiedzieć tego, co wiemy, bo protokoły komisji są tajne. Tłumaczy:

— Komisja Europejska ma prawo odrzucić rekomendację komisji przetargowej i podjąć inną decyzję. Tak było w tym przypadku i oferta Atlasa została uznana za najlepszą — mówi Joanna Szczęsny.

Po co w takim razie był przetarg i badanie ofert?

Niezależny obserwator

Przetarg na pilotowe wykonanie radarowego systemu ochrony granicy morskiej ogłoszono w listopadzie. Program jest finansowany z funduszu PHARE. Budżet sięga 5,5 mln EUR, ale z możliwością rozszerzenia projektu na kolejne etapy ochrony granicy morskiej. W sumie do zarobienia jest niemal 40 mln EUR (blisko 200 mln zł). Mało tego, co najmniej drugie tyle będzie kosztowała ochrona granicy lądowej, a wiadomo, że wykonawca odcinka morskiego może mieć większe szanse na otrzymanie kontraktu na część lądową.

Komisja przetargowa składała się z przedstawicieli Straży Granicznej oraz szefowej z ramienia WW. Dodatkowo jej pracę obserwował przedstawiciel PHARE z Niemiec.

Wpłynęło dziesięć ofert. Cztery z nich wykluczono ze względów formalnych. Najtańsza z pozostałych była oferta konsorcjum Ster-Projektu i brytyjskiej firmy Denbridge. Po zbadaniu ofert komisja uznała właśnie tę propozycję za najlepszą i zarekomendowała podpisanie umowy ze Ster-Projektem.

Europejskie weto

Przedstawicielstwu Komisji Europejskiej wybór się jednak nie spodobał. Poproszono komisję przetargową o ponowne zbadanie ofert, sugerując, że coś nie jest w porządku z dokumentacją dotyczącą firmy Denbridge. Komisja zadała Denbridge dodatkowe pytania i w odpowiedzi otrzymała zaświadczenia z kancelarii prawnej, potwierdzające zdolność Denbridge do startu w przetargu. Dodatkowo Straż Graniczna swoimi kanałami sprawdziła brytyjską firmę. Firma jest rekomendowanym partnerem Northrop Grumman, jednego z największych koncernów zbrojeniowych świata, ma na swoim koncie kilka poważnych projektów, w tym m.in. systemy do ochrony baz okrętów podwodnych NATO. Słowem — nie było do czego się przyczepić.

Po ponownej ocenie komisja przetargowa znów zarekomendowała do podpisania umowę konsorcjum Ster-Projektu z Denbridge. Tym bardziej że oferta Atlasa nie podobała się nie tylko ze względu na cenę, ale też zawartość merytoryczną. Umowę podpisano jednak z Atlasem. Dlaczego? Czy wpływ na to miał niezależny obserwator z Niemiec?

— Obserwator nie wpływał na prace komisji. Powtarzam, że wskazanie komisji przetargowej nie przesądza o podpisaniu umowy. Ja byłam tylko szefową komisji bez prawa głosu — mówi Joanna Szczęsny.

Wola komisji

Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej nie znalazło czasu na skomentowanie sprawy.

Józef Oleksy, szef MSWiA, nie chce oceniać całego procesu przetargowego, poprosił jednak odpowiedzialnych urzędników o wyjaśnienia.

— Kontrakt został podpisany według woli Komisji Europejskiej, która odrzuciła ofertę polskiej firmy z powodu niedokładności w papierach. Mogę tylko ubolewać nad tym, że oferta została odrzucona z tak błahych powodów — mówi Józef Oleksy.

Nie chcieli z nami rozmawiać przedstawiciele Ster-Projektu, firmy, która wygrała przetarg, ale go przegrała. Zapewne ma złożyć protest i nie chce się narażać. Dowiedzieliśmy się jednak, że do rozpętania burzy wokół całej sprawy już szykują się posłowie opozycji.

Kulisy wyboru. Stanowisko Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji

Czy MSWiA miało nóż na gardle?

1. Przetarg odbył się w dniach 19 stycznia — 10 lutego br. w siedzibie KG Straży Granicznej, która była beneficjentem tego projektu. Cała procedura przetargowa odbywała się zgodnie z procedurami przewidzianymi dla programu PHARE zawartymi w Podręczniku Zdecentralizowanego Systemu Wdrażania (tzw. PRAG). Przetargi publiczne z udziałem środków pomocowych PHARE, ISPA lub SAPARD są wyłączone spod działania krajowej ustawy o zamówieniach publicznych.

2. W wyniku oceny ofert dokonanej przez komisję przetargową złożoną z wysokiej klasy specjalistów, której przewodniczył przedstawiciel Władzy Wdrażającej Program Współpracy Przygranicznej PHARE, ostatecznie rekomendowanym oferentem było polsko-brytyjskie konsorcjum firm Ster- -Projekt (Polska) i Denbridge Marine Limited (Wlk. Brytania). Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej (PKE) nie zatwierdziło raportu z przetargu. Według PKE, oferta rekomendowanego konsorcjum miała uchybienia formalne (brak dokumentów dotyczących wypełnienia zobowiązań podatkowych i na ubezpieczenia społeczne). W ocenie członków komisji przetargowej oferta była złożona prawidłowo.

3. PKE poinformowało jednocześnie, że nie ma zastrzeżeń co do oceny formalnej, technicznej i finansowej pozostałych złożonych ofert. W sytuacji gdy Przedstawicielstwo KE nie zatwierdza raportu ze względu na uchybienia formalne stwierdzone u zwycięzcy przetargu, oznacza to możliwość zawarcia umowy z kolejną firmą w rankingu z raportu komisji przetargowej, która spełnia wszystkie wymagania formalne i techniczne.

4. W związku ze stanowiskiem. Przedstawicielstwa KE z 11.02.2004 r., w którym ostatecznie odrzuca ono rekomendację komisji przetargowej w sprawie zawarcia umowy z konsorcjum firm Ster-Projekt i DML oraz upływającym lutego br. terminem kontraktowania, pan Paweł Dakowski, podsekretarz stanu w MSWiA, urzędnik do spraw realizacji programu, odpowiedzialny za wykorzystanie środków pomocowych powierzonych MSWiA, w celu umożliwienia realizacji wymienionego projektu, a co za tym idzie —wykorzystania przez Straż Graniczną 4 800 000 euro na projekt radiolokacyjny, podjął decyzję o podpisaniu 13 lutego br. kontraktu z następną firmą w rankingu zawartym w raporcie z przetargu, tj. niemiecko-polskim konsorcjum Atlas (Niemcy) i WPRT (Polska).

Alicja Hytrek

rzecznik prasowy MSWiA

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Euroskandal szyty grubymi nićmi