Fiskus przeszkadza w ratowaniu olejarzy

opublikowano: 05-06-2012, 00:00

Resort finansów torpeduje projekt ustawy, który miał chronić branżę przed karną akcyzą. Ma na to inny pomysł

Ministerstwo Finansów (MF) zarekomenduje Radzie Ministrów wydanie negatywnej opinii wobec projektu Solidarnej Polski (SP), idącemu na pomoc handlującym olejami opałowymi. Ministerstwo zarzuca projektowi opozycji faworyzowanie 1 tys. firm sprzedających oleje kosztem ich kilkudziesięciu tysięcy klientów.

Komfort urzędników ważniejszy

Partia Zbigniewa Ziobry zaproponowała, aby większą odpowiedzialność za wykorzystywanie olejów opałowych nałożyć na państwo. Sprzedawcy narażeni są bowiem na surowe sankcje finansowe nie tylko za machlojki swoich klientów, ale także za ich drobne błędy w oświadczeniach o przeznaczeniu olejów, które muszą składać przy każdym zakupie. Wystarczy nieczytelny podpis lub postawienie go w niewłaściwym miejscu i sprzedawca, zamiast płacić niski podatek (232 zł z 1 tys. litrów), dostaje 6-krotnie wyższy domiar akcyzowy. Na skutek takich represji w poważne tarapaty wpadło wiele firm. Według projektu SP, antidotum na patologię byłoby wydawanie przez urzędy celne zaświadczeń o posiadanych urządzeniach grzewczych. Kopie zaświadczeń klienci zostawialibyu sprzedawców, którzy co miesiąc przekazywaliby je urzędom celnym. W ten sposób z firm spadłaby odpowiedzialność za błędy w oświadczeniach oraz wykorzystywanie olejów opałowych do celów niezgodnych z ich przeznaczeniem, np. do napędu pojazdów. Ściganie przekrętów byłoby zadaniem celników.

Fiskus się na to nie zgadza. Edyta Białas-Giejbatow, wicedyrektor departamentu podatku akcyzowego i ekologicznego MF, uważa, że zaproponowane rozwiązania nakładają na obywateli dodatkowe uciążliwe obowiązki, „zmuszając ich do udania się do urzędów celnych w celu uzyskania zaświadczenia uprawniającego do zakupu paliwa opałowego z preferencyjną stawką”.

— Te propozycje w znacznym stopniu komplikują i formalizują obrót paliwami opałowymi — twierdzi Edyta Białas-Giejbatow. Z argumentacją MF nie zgadza się przedstawicielka branży.

— Popieramy projekt poselski. Po zaświadczenie szłoby się do urzędu tylko raz. A obecnie klienci znacznie więcej czasu marnują, gdy muszą stawiać się na wezwania i zeznawać, ile oleju i na jakie cele wykorzystali. Uważam, że MF po prostu nie ma dobrej woli do wyeliminowania problemu i dba o interes swoich urzędników — mówi Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.

Resort ma swój pomysł

Optymistyczne jest to, że ministerstwo jednak zdaje sobie sprawę z konieczności naprawy obecnej sytuacji. Równocześnie z krytyką projektu poselskiego przedstawiło własną koncepcję. Proponuje wprowadzenie jednorazowych oświadczeń o przeznaczeniu oleju, składanych w okresowej umowie między sprzedawcą a nabywcą. Umowa o zakupy oleju zawierana byłaby np. na rok, a klient w oświadczeniu zapewniałby, że kupione oleje przeznaczy na cele grzewcze.

— Takie rozwiązanie może ograniczać swobodę w zakupie olejów. A jeśli ktoś ma kilku lub kilkunastu dostawców, to z każdym musiałby podpisać oddzielną umowę i złożyć mu oświadczenie. To też wzrost biurokracji. Uważam, że to nie jest dobry pomysł — mówi Halina Pupacz.

MF myśli też o tym, aby za niezłożenie w terminie oświadczenia nie karać znacznie wyższą akcyzą, lecz wprowadzić odpowiedzialność z kodeksu karnego skarbowego.

— Pozwoliłoby to na stosowanie kar mniej dolegliwych od obecnych — uważa Edyta Białas-Giejbatow. Kodeks karny skarbowy przewiduje kary grzywny i pozbawienia wolności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu