„Problemem jest to, że rządowe prognozy odnośnie deficytu i zadłużenia były w poprzednich latach źle przygotowane, co budzi nasz rosnący sceptycyzm i sprawia problem dla inwestorów – ocenia Piotr Kowalski, szef operacyjny Fitcha w Polsce.
„Znaczące i trwałe” zredukowanie deficytu jest konieczne, a budżet na rok 2012 będzie dla nas kluczowy – dodaje Kowalski.
Fitch na razie potwierdził ocenę dla długoterminowych zobowiązań Polski na poziomie A- z perspektywą stabilną. Tym samym nasza gospodarka, największa we wschodniej Europie znalazła się pomiędzy Czechami(A+) a Węgrami (BBB z negatywną perspektywą).
Kowalski dodaje, że jeśli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, Fitch nie zmieni naszego ratingu przez rok do 18 miesięcy.
W minionym tygodniu rząd poinformował, że deficyt sektora prawdopodobnie wzrośnie poza cel przyjęty na 2010 r. na poziomie 6,9 proc. w relacji do PKB do 7,9 proc. W roku 2009 stanowił 7,2 proc. PKB. Komisja Europejska wezwała Polskę do redukcji „dziury” do obowiązującego w UE limitu 3 proc. do 2012 r. W sierpniu rząd twierdził, że nie będzie w stanie sprostać tym wytycznym przed 2013 r.
Fitch ma wątpliwości co do rządowego czteroletniego planu fiskalnego, który przewiduje utrzymanie długu publicznego poniżej poziomu 55 proc. PKB w 2013 r., i zmniejszenie deficytu sektora rządowego do 23,4 mld zł (8,2 mld USD) z 112,3 mld zł w 2010 r. Szacunki oparte są na założeniach, że wzrost gospodarczy przyspieszy do 4,8 procent w 2012 r. i obniży się do 4,1 procent w 2013 r.
Nie jesteśmy takim optymistą odnośnie prognozy dynamiki PKB, jakim jest rząd. Szacujemy, że PKB wzrośnie o 3,5 proc. w 2011 r. o 3,8 proc. w 2012 r. – wyjaśnia Kowalski.
Reforma finansów publicznych jest pilna, a trudno to zrobić licząc wyłącznie na szybsze tempo wzrostu gospodarczego – dodaje przedstawiciel Fitch.