FM PBP, czyli bank bez akcjonariuszy

Nadzór wystraszył się prawnych skutków swojej decyzji i odwołał nakaz sprzedaży banku. Ale głosu Abrisowi nie oddał

I śmieszno, i straszno zrobiło się w sprawie Abris Capital i FM Bank PBP. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) rozpatrywała 24 lipca odwołanie funduszu w sprawie dwóch swoich decyzji z 8 kwietnia: pierwsza pozbawiała inwestora prawa głosu z akcji, druga nakazywała mu sprzedaż banku do końca roku. Odwołaniem zajmował się inny zespół niż ten, który zebrał materiały za pierwszym razem. I tu pierwsza ciekawostka. Komisja w pięcioosobowym składzie jednogłośnie podjęła decyzję o umorzeniu postępowania nakazującego przymusową sprzedaż banku.

PODZIELONY NADZÓR: Komisja Nadzoru Finansowego, kierowana przez Andrzeja Jakubiaka, podtrzymała decyzję o odebraniu Abris Capital prawa wykonywania głosu z akcji FM Banku PBP. Ale nie jednogłośnie, przeciwny był Lesław Gajek, wiceprzewodniczący KNF. [FOT. WM]
Zobacz więcej

PODZIELONY NADZÓR: Komisja Nadzoru Finansowego, kierowana przez Andrzeja Jakubiaka, podtrzymała decyzję o odebraniu Abris Capital prawa wykonywania głosu z akcji FM Banku PBP. Ale nie jednogłośnie, przeciwny był Lesław Gajek, wiceprzewodniczący KNF. [FOT. WM]

„Uchylenie (..) jest związane wyłącznie z kwestiami formalnoprawnymi” — czytamy w komunikacie nadzoru.

Nie zmienia to faktu, że nadal uważa on, iż Abris nie dotrzymał zobowiązań inwestorskich, co miało wpływ na stabilne i bezpieczne zarządzanie bankiem. KNF, podejmując decyzję o umorzeniu, „kierowała się potrzebą ograniczenia ryzyka prawnego. Łączne podejmowanie obu decyzji byłoby obarczone dodatkowym ryzykiem procesowym”. Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF, na pytanie, czy wydając w kwietniu dwie decyzje równocześnie, nadzór nie wiedział, że bierze na siebie takie ryzyko prawne, odpowiada, że postępowanie to skomplikowany proces, a instytucja odwoławcza jest po to, żeby ponownie przyjrzeć się sprawie.

Jeden głos „przeciw”

W sprawie drugiej decyzji, dotyczącej odebrania praw głosu z akcji, KNF podtrzymała wcześniejsze stanowisko. I tu druga ciekawostka. W tym głosowaniu nie było jednomyślności jak w poprzednim oraz w kwietniu, gdy Abris został wydziedziczony. „Za” było czterech członków komisji, „przeciw” zagłosował Lesław Gajek, wiceprzewodniczący KNF. Co decyzja KNF oznacza dla Abrisu?

— Wynik głosowania daje mi jedną satysfakcję: urząd musiał przyznać się do tego, że w kwietniu sankcja została nałożona z naruszeniem przepisów. Komisja nie mała prawa nakładać dwóch decyzji w jednym postępowaniu. Trudno ocenić to inaczej niż jako arogancję lub nieodpowiedzialność urzędnika, który nakłada sankcję, nie wiedząc, że nie może jej nałożyć — mówi Paweł Gieryński, partner w Abris Capital.

Poza satysfakcją fundusz właściwie zyskał niewiele. Nadal nie może wykonywać prawa głosu z akcji.

— Jako inwestor nadal czujemy się wywłaszczeni. Jedynym wyjściem dla nas jest znalezienie inwestora, który uzyska zgodę KNF na wykonywanie głosu z akcji. Patrząc z tego punktu widzenia, umorzenie postępowania niewiele zmienia w naszej sytuacji — mówi Paweł Gieryński. Jego zdaniem, Abris nie wstrzyma prac nad pozwem do trybunału arbitrażowego, do którego chciał wystąpić o odszkodowanie za wywłaszczenie z FM PBP.

Nieme walne

To nie ostatnia osobliwość w sprawie najmniejszego banku w kraju. W czerwcu zarząd FM PBP zwołał zwyczajne walne do zatwierdzenia sprawozdania za 2013 r., skwitowania rady i zarządu. Przewodniczący po otwarciu zgromadzenia od razu ogłosił przerwę, bo okazało się, że jeden z akcjonariuszy — Abris — nie może głosować, a drugi — Piotr Stępniak — nie chce.

— Moja i prawników interpretacja jest taka, że mogę głosować na walnym, wykonując prawa głosu z posiadanych 0,4 proc. akcji. Tymczasem według KNF akcje Abris Capital nie są brane pod uwagę, co oznacza, że wykonuję prawa ze 100 proc. głosów — wyjaśnia Piotr Stępniak.

Idąc śladem tej wykładni, mniejszościowy akcjonariusz musi złożyć w nadzorze wniosek o zgodę na przekroczenie kolejnych regulacyjnych progów. Zainteresowany tymczasem nie chce.

— Żeby zostać kontrolującym bank akcjonariuszem, muszę spełnić niezbędny warunek, jakim jest rękojmia bezpiecznego i stabilnego zarządzania bankiem, a to oznacza, że musiałbym wziąć na siebie obowiązek 100-procentowego właściciela, czyli dokapitalizowanie banku, gdyby taka sytuacja zaistniała. Jestem w stanie dofinansować bank, ale nie mam możliwości wejścia w prawa i obowiązki akcjonariusza wielkości Abris Capital — mówi Piotr Stępniak.

Inna sprawa, że złożenie wniosku do KNF to złożona i długotrwała procedura, wymagająca też nakładów finansowych, które w sytuacji spodziewanej sprzedaży FM PBP wydają się niecelowe. Łukasz Dajnowicz pytany o to, co KNF zamierza wobec banku, który nie zatwierdził rocznego sprawozdania, odpowiada, że nadzór „będzie podejmował działania, żeby instytucja była zarządzania w sposób bezpieczny i stabilny”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / FM PBP, czyli bank bez akcjonariuszy