Francuzi zapraszają małe i średnie firmy

RAV
opublikowano: 2011-03-03 13:40

Elementy dekoracyjne, tekstylia i nawet kosmetyki — tym można zawojować kraj Napoleona.

Drugi nie oznacza gorszy. Mowa o Francji, która po Niemczech jest największym partnerem eksportowym Polski.

Przedstawiciele Francuskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Polsce (CCIFP) organizują 23 marca konferencję, której celem jest zwiększenie wymiany handlowej. "PB" jest jej patronem medialnym.

— Zapraszamy na nią głównie spółki z sektora małych i średnich firm, które rozpoczynają działalność eksportową do Francji — twierdzi Monika Constant, dyrektor generalna CCIFP.

Czego mogą dowiedzieć się przedsiębiorcy? Poznają ogólną charakterystykę francuskiego rynku, procedury prawne oraz narzędzia wsparcia oferowane przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP).

W ubiegłym roku wartość polskiego eksportu, który trafił do Francji, sięgnęła ponad 8 mld EUR, czyli o 17,6 proc. więcej niż w 2009 r. Perspektywy na 2011 r. są obiecujące.

— Poszukiwane są wyroby drewniane: od mebli, przez akcesoria ogrodowe, aż po zabawki z drewna. Sukces mogą osiągnąć też producenci elementów dekoracyjnych, zdobniczych, okuć i bram — wylicza Monika Constant.

Sił nad Loarą powinni jednak spróbować też inni przedsiębiorcy, m.in. z branż: metalurgicznej, chemicznej, motoryzacyjnej, a nawet kosmetycznej.

— Mimo że Francja jest uznawana za ojczyznę kosmetyków, polskie firmy, dzięki jakości i cenie produktów, mogą śmiało z nimi konkurować — twierdzi szefowa CCIFP.

Z ekspansji nie powinny rezygnować również firmy z sektora tekstylnego, które mogą być podwykonawcami dla francuskich marek.

— Chiny powoli przestają być atrakcyjnym partnerem dla tego sektora. Choć koszty produkcji są tam bardzo niskie, przy takiej cenie nie da się zachować standardów jakościowych — mówi Monika Constant.

Potwierdza to Anna Bardzik-Buganik, szefowa firmy Bartex, produkującej m.in. pościel dla ekskluzywnych hoteli.

— Największą konkurencję stanowią produkty z Chin, Pakistanu oraz Indii, ale ostatnio podrożały. Ponadto transport z tych krajów jest drogi, a odbiorcy nigdy nie wiedzą, co otrzymają. Tu mamy przewagę — mówi Anna Bardzik-Buganik.

To drugie podejście jej firmy do francuskiego rynku.

— Choć cztery lata temu sparzyliśmy się na nieuczciwych kontrahentach, francuski rynek ma potencjał i nie wolno go przekreślać. Na razie go badamy, ale do końca maja zanotujemy pierwsze przychody — twierdzi szefowa Barteksu.